Tag Archives: maria magdalena

NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ KARCIE MARII

 KARTA MARII

Od razu informuję o czymś co powinno być oczywiste:

MARIA NIE JEST BOGINIĄ!!!

Dlatego nie uznaję tej karty, nie mam z nią żadnego specjalnego kodu i nie będę podawała warstwy dywinacyjnej. Podzielę się tylko podstawowymi wiadomościami na jej temat oraz własnymi przemyśleniami i obrazami.

Na temat Marii niewiele wiadomo, cała wiedza na jej temat pochodzi z Biblii i tradycji, przy czym w samej Biblii jest wspomniana nie więcej niż dwadzieścia razy. Według tego co mówią o niej księgi Nowego Testamentu była zaręczona z Józefem, ale nie doszło jeszcze do małżeństwa i przenosin do wspólnego domu, kiedy pojawił się u niej Archanioł Gabriel i oznajmił, iż Bóg wybrał ją na matkę Jezusa. Po zawarciu małżeństwa, Maria i Józef musieli udać się do Betlejem na spis ludności i tam według legendy narodził się Jezus. Wkrótce potem rodzina musiała udać się do Egiptu, aby uniknąć niebezpieczeństwa ze strony króla Heroda, a po powrocie ich życie toczyło się zwykłym trybem aż do momentu gdy Jezus w wieku trzydziestu trzech lat zaczął nauczać (poza nielicznymi epizodami jak ten gdy syn Marii pozostał w świątyni po złożeniu ofiar i wdał się w dyskusję z uczonymi). Matka Jezusa była w grupie towarzyszących mu kobiet i wymienia się ją jako tą, za sprawą której Jezus zamienia wodę w wino. Jest także obecna przy ukrzyżowaniu i z apostołami, gdy po odejściu Jezusa wybierają następcę Judasza. Od tego momentu w Biblii ślad po niej zanika. Wszelkie spekulacje co do jej śmierci czy też zaśnięcia i wniebowzięcia pochodzą tylko i wyłącznie z tradycji. Co istotne: w księgach Nowego Testamentu wymienieni są bracia (Jakub, Józef, Judasz i Szymon) oraz nieznane z imienia siostry Jezusa. Z początku filozofowie chrześcijańscy (jak np. Tertulian) traktowali ich dosłownie jako młodsze rodzeństwo Jezusa, dzieci Marii i Józefa. Dopiero około czwartego wieku naszej ery zaczęło się kształtować przekonanie, że Maria całe życie była dziewicą i w związku z tym bracia i siostry Jezusa stali się dla filozofów chrześcijańskich albo dziećmi Józefa z poprzedniego małżeństwa, albo dziećmi siostry Marii lub Józefa czyli de facto kuzynami i kuzynkami, co zaowocowało potem katolickim i prawosławnym dogmatem o wiecznym dziewictwie Marii.

Wracając do tematu kart bogiń: dlaczego szanująca się autorka talii bogiń NIE powinna zamieszczać w niej karty Marii?

Przede wszystkim dlatego, że Maria jest zwyczajną kobietą. Nie ma ŻADNYCH boskich cech. Nie ma nadludzkich mocy, nie tworzy, nie zmienia kształtu ani sama ani innych istot, etc. Wręcz przeciwnie, wszędzie podkreśla się jej pokorę wobec Boga (‘oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego’).

O ile w buddyzmie człowiek dzięki wysiłkowi i własnej pracy może osiągnąć moce boskie (tak dzieje się z Kuan Yin czy Tarą), to Maria nie uzyskuje ich nawet po wniebowzięciu (które też jest zresztą dogmatem wyznawanym jedynie przez odłam katolicki chrześcijaństwa i wprowadzonym stosunkowo niedawno, bo w 1950 r). Obecnie silny kult maryjny występuje tylko w kościołach niereformowanych, z katolickim i prawosławnym na czele, wspólnoty protestanckie szanują ją jako Theotokos czyli Matkę Boga, ale nie oddają jej czci, a w kościół anglikański jest pod tym względem wewnętrznie podzielony (jedynym dogmatem jest to iż jest Matką Boga, co do innych panuje spora dowolność).

Skąd w ogóle wziął się kult Marii?

Jak już napomknęłam o tym w poście o Izydzie, u początków chrześcijaństwa brakowało w nim postaci kobiecych, co w świecie antycznym pełnym mniej lub bardziej znaczących bogiń było wielkim minusem nowej religii. Kobiety wolały brać udział w misteriach ku czci Izydy czy Demeter, które poruszały bliskie im tematy życia, śmierci i odrodzenia. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach były to dosłownie tematy codzienne, bo kobiety rodziły nieraz kilka, kilkanaście razy w życiu, czasami ich dzieci umierały w dzieciństwie, czasami ginęły na wojnach, czasami z głodu, nie mówiąc już o tym, że ciąża i poród były głównym zagrożeniem dla życia samej kobiety. Toteż aby wypełnić tę lukę od samego początku, od drugiego, trzeciego wieku konsekwentnie Marii dodawano cech, przedstawień i tytułów, które dotychczas nosiły boginie pogańskie przede wszystkim Izyda: Królowa Nieba (tutaj „królewska linia dynastyczna” kształtowała się w następujący sposób: Inanna -> Isztar i Asztarte -> Afrodyta -> Izyda -> Maria), Gwiazda Morza (Afrodyta Urania -> Izyda -> Maria), powszechny wizerunek matki z dzieckiem

etc.

I teoretycznie i wilk był syty, i owca cała. Kobiety miały swoje misterium, gdzie matka traci dziecko i je odzyskuje (tak jak Demeter), a jednocześnie były wyznawczyniami kultu przynajmniej w teorii monoteistycznego. Tylko, że wraz z nastaniem ery chrześcijaństwa cicho i niepostrzeżenie odeszły do historii inne typy kobiecej boskości. Owszem w starożytności popularny był motyw bogini –  matki takiej jak Gaja, Demeter i Izis, ale było też CAŁE MNÓSTWO innych typów.

Było miejsce dla bogiń – wojowniczek, i to nie tylko tych patronujących cywilizowanym wojnom takich jak Atena, ale i dla fenickiej Anat, która gdy wpadała w szał wojenny, była cała zbryzgana krwią, dla Sekhmet, bogini – lwicy, która była tak żądna krwi, że Ra zamienił Nil w wino, by ją upić i   zapobiec dalszej hekatombie czy dla helleńskich Eryni, które mściły śmierć i ścigały zabójcę dopóki nie popadł w obłęd.

Było miejsce dla bogiń zmysłowości i sexualności takich jak sumeryjska Innana, babilońska Isztar, fenicka Asztarte, wywodząca się od nich helleńska Afrodyta czy egipska Hathor, gdzie akt sexualny był wyrazem wiary w boginię i w płodność, którą obdarzała wszystkie istoty na ziemi. O tym co się dzieje gdy ich  zabraknie mówi mit o zstąpieniu Isztar do Świata Podziemnego.

Było miejsce dla bogiń – uzdrowicielek, czarodziejek i wyroczni takich jak egipskie Bast i Izyda, jak helleńskie Gaja, Medea, Hekate albo Higieja czy hetycka Kamrusepas, które nie tylko uzdrawiały, ale miały nawet moc wskrzeszania.

Od momentu, gdy w religii, literaturze, sztuce i muzyce zaczęła być wychwalana skromna, posłuszna dziewica – matka, wyłącznie taką rolę zaczęto przypisywać kobiecie. Przez wieki w świecie chrześcijańskim kobieta mogła de facto być albo matką, albo zakonnicą (ale bez realnej władzy jaką miały pogańskie kapłanki). Kobieta, która walczyła i dopominała się o swoje prawa, albo ginęła (jak choćby Jeanne d’Arc), albo w najlepszym wypadku była uznawana za histeryczkę. Kobieta, która uprawiała miłość poza przyjętym społeczną normą małżeństwem była uznawana za ladacznicę, napiętnowana i surowo karana. Kobieta, która pomagała przy porodzie, znała się na zielarstwie albo przepowiadała przyszłość nieraz płaciła za to własnym życiem ginąc na stosie.

To że przepadły kulty bogiń wojny, zmysłowości i czarów to ogromna strata dla kobiet w ogóle, a w szczególności dla tych, które chcą być wojownicze, czarodziejskie czy zmysłowe.

Co ciekawe kult maryjny był źle widziany we wczesnym chrześcijaństwie, łączony z sektą kollyridian i uważany za heretycki. Jednak wierzenia, które miały czasem nawet po kilka tysięcy lat, były tak zakorzenione w świadomości ludzi, że nie dało się ich ot tak, po prostu odrzucić. Kapłani chrześcijańscy chcąc nie chcąc musieli je tolerować, aż weszły do tradycji i są obrzędami typowymi dla kościołów niereformowanych (głównie katolickiego i prawosławnego). To co obecnie nierozerwalnie kojarzymy z kultem maryjnym: procesje, śpiewy, przystrajanie obrazów i kapliczek kwiatami i ziołami, pielgrzymki* – to są wszystko elementy kultu dawnych bogiń! Podobnie jak „lokalność” Marii, to że jest czczona w miejscowych wydaniach jako Matka Boska z Gwadelupy, Matka Boska Częstochowska, Matka Boska z Lourdes itd; boginie starożytne również miały rozmaite miejscowe przydomki. Litania loretańska wykazuje aż 50 tytułów Marii, co upodabnia ją do egipskiej Izydy. To co uważamy za arcykatolickie, jeżeli przyjrzeć się od podszewki jest głęboko zakorzenione w czasach pogańskich. Nie wspominając już o stronie materialnej tego zjawiskach, o tych wszystkich buteleczkach z odkręcaną głową Marii, gdzie można nabrać wodę z jednego cudownych źródełek, etc.

Dlaczego w takim razie takie zjawisko rozwinęło się pod egidą duchownych katolickich? Bo pasowało to przez wieki do ich wizji religii, gdzie istnieje groźny Bóg Ojciec (Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze),  do którego nie zwraca się bezpośrednio tylko poprzez łagodniejszych pośredników: Jezusa, Marię, anioły, świętych itd. Od tego wizerunku kościół zaczyna odchodzić dopiero od kilkudziesięciu lat, dlatego zawsze z pewnym rozbawieniem obserwuję jak nowo nawróceni w szeregi tej instytucji zauważają z wielkim zdumieniem, że ‘Bóg mnie kocha!’. No tak, skoro przez wieki utrzymywano taki, a nie inny obraz Boga, to nagle odkrycie, że nie jest wcale taki groźny to prawdziwe ‘Heureka!’ .

Nie da się nie zauważyć, że kościoły niereformowane rozbudowały do niebotycznych rozmiarów owo „łagodne zaplecze” bóstwa. Ilość świętych i błogosławionych, którzy mają określone zadania (jak się o czymś zapomni to do świętego Antoniego, jak się rusza w drogę to do świętego Krzysztofa, itd) nakazuje każdemu, kto posiada przytomny umysł i podstawową wiedzę skojarzyć ją z mnogością bóstw w świecie helleńskim, gdzie każde miejsce, każde drzewo, każda rzeka miała swojego boskiego czy półboskiego patrona lub patronkę. Tyle że w starożytności, mimo że jedne bóstwa były ważniejsze, a inne mniej ważne, nikt nie wpadł na pomysł ‘Tylko mój Bóg jest prawdziwy!’. Rzymianie owszem, podbijali cały ówczesny świat, ale nigdy nie ukrywali na czym im zależało: na ziemi, bogactwach, niewolnikach itd. Nie ustanawiali własnej religii w podbitych prowincjach. Lokalnym bóstwom nadawali rzymskie imiona i pozwalali kontynuować ich kult. Niektórzy bogowie i boginie z obcych krajów tacy jak Izyda, Kybele czy Mithra dostali się nawet do pantheonu rzymskiego i zrobili zresztą zawrotną karierę w całym Imperium. Nie znam żadnych wielkich wojen religijnych, konkwisty czy krucjat, które odbywałyby się w czasach starożytnych. Przyniósł je dopiero monoteizm.

Dlatego uważam, że katolicyzm i prawosławie są jakimiś dziwacznymi hybrydami chrześcijaństwa i dawnych kultów, które przez to nie działają tak jak należy. Uważam także, że uczciwa wobec siebie samej, swojego umysłu i swojej wiary katoliczka czy prawosławna** powinna zadać sobie pytanie: co tak naprawdę sobie cenię w religii, którą wyznaję? Jeżeli faktycznie nauki Jezusa, poznawanie ich oraz wcielanie w życie, to chyba lepszym miejscem będzie dla niej wspólnota protestancka, gdzie przykłada się ogromną wagę do analizy Biblii, a nie do liturgii. A jeżeli jest bardziej przywiązana do całej otoczki, którą publicyści często dosyć pogardliwie nazywają religijnością ludową czyli do procesji, ozdabiania kwiatami kapliczek i śpiewania, to chyba jednak sensowniej byłoby wrócić do korzeni tego zjawiska czyli do wierzeń w prawdziwe boginie. Co oczywiście w tej rzeczywistości w jakiej się znajdujemy wymaga odwagi przeciwstawienia się większości, która będzie tchórzliwie zaprzeczać, kiedy dziecko krzyknie, ‘Król jest nagi!’, a potem przekonywać, namawiać czy wręcz szykanować. Ale pamiętajcie: jest XXI wiek, a my żyjemy w Unii Europejskiej, nie skończycie na stosie tylko dlatego, że wierzycie w Boginię, a nie w Boga.

Czy w związku z brakiem religijności maryjnej protestantki są dyskryminowane w swoich wspólnotach? Przecież wiele „mądrych” głów twierdzi, że dzięki kultowi Marii kobiety w Polsce otaczane są szczególnym szacunkiem (ostatnio minister Gowin mówił o niezwykłej admiracji, jaką rzekomo cieszą się w Polsce kobiety). Protestantki nie śpiewają litanii do Marii, nie chodzą na pielgrzymki do miejsc jej poświęconych ani nie modlą się do jej obrazów. Protestantki same są kapłankami. Większość kościołów reformowanych, a także kościół anglikański dopuszcza kobiety do funkcji pastora. Kościoły katolicki i prawosławny zapewne nie zrobią tego w przeciągu najbliższych kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Uważam, że jest w tym wina kultu Marii, ale także katoliczek i prawosławnych, bo nie upominają się skutecznie o takie prawo. Wystarczy im pójść do kościoła, pomodlić się na różańcu i westchnąć do Matki Boskiej, żeby jej pomogła, bo przecież ma takie ciężkie życie. Nie chcę cytować Lenina i twierdzić, że religia to opium dla ludu, ale uważam, że katolicyzm ugruntowuje postawę wzruszenia rękami i powiedzenia ‘no trudno, i tak nic nie mogę zrobić’. Popełniłem błąd? To pójdę do spowiedzi i dostanę pokutę. Znowu popełniłem ten sam błąd? To pójdę do spowiedzi i dostanę pokutę. To jest religia zamykająca się w obrzędach i słowach, podczas gdy protestantyzm wymaga aktywnego zaangażowania i konsekwencji. Mówiąc metaforycznie: nie tylko czytania, ale i czytania ze zrozumieniem.

Piszę to jako osoba, która według klasyfikacji religijnej nawet nie jest chrześcijanką, ponieważ nie wierzy ani w konieczność chrztu ani w boskość Jezusa***. Natomiast myślę, że jeżeli chrześcijaństwo ma jakiś sens (a uważam, że ma i nauki Jeszui-Jezusa zawierają w sobie głęboki przekaz) to właśnie w wymiarze protestanckim czyli „Ty, Biblia i Bóg”, a nie „Ty, kościoły, obrazy, litanie, adoracje, procesje, anioły, święci, Maria i Bóg”. No chyba dla teoretycznie monoteistycznego systemu wiary logiczniejsze jest to pierwsze rozwiązanie, nieprawdaż?

Osoba o przytomnym umyśle i podstawowej wiedzy nie może nie zauważyć, że hierarchowie kościoła nadal uparcie podają jako wzór dla kobiet właśnie Marię cichą, skromną, posłuszną dziewicę – matkę  jakby byli zupełnie ślepymi na zmiany w obyczajowości i mentalności. Jest to jeden z czynników, dla których z Kościoła masowo odchodzą młode, wykształcone kobiety (w tym autorka tego postu). Uważam, że mimo wieków złej tradycji religia monoteistyczna wcale nie musi być dla kobiet opresyjna pod warunkiem nowego spojrzenia i położenia nacisku również na inne aspekty kobiecości. Dlaczego na przykład Kościół nie zwraca uwagi na żeńską duchowość? Dlaczego oprócz Marii nie każe kobietom naśladować Sofii Boskiej Mądrości? Dlaczego nie zwraca się uwagi, że trzecia osoba Trójcy, ten nieszczęsny bliżej nieokreślony Duch św, bardzo długo miał cechy kobiece zanim w tradycji zachodniej stał się gołębiem? W poście jej poświęconym pisałam bardzo dużo na temat starożytnej tradycji Chokmy/Szechiny/Sofii, która istniała od wieków, która współtworzyła świat, która objawiała się ludziom, która była również inspiracją dla artystów i budowniczych, czy nie wydaje się JAK NAJBARDZIEJ LOGICZNYM oddawanie jej czci? Przecież ten swój kobiecy wymiar straciła tylko i wyłącznie w wyniku tłumaczeń na inne języki! Czy naprawdę zupełnie niemożliwym jest dla hierarchów zachęcenie kobiet do rozwijania mądrości i umiejętności myślenia? Najwyraźniej jako dla instytucji o strukturze niezmienionej od czasów feudalnych chyba tak…

Dla tych wszystkich powodów, które wymieniłam w kartach bogiń nie należy umieszczać karty Marii czy jakiejkolwiek innej katolickiej czy prawosławnej świętej. I te najlepsze, które najbardziej cenię i które mają świadome, a nie bajkowe podejście do kobiecości, ich nie zawierają.  Pozwolę sobie zacytować to co pisałam w recenzji talii Doreen Virtue:

W tej talii znowu pojawiają się bohaterki chrześcijańskie czyli Maria Magdalena oraz Maria matka Jezusa (w dodatku ta ostatnia przedstawiona jest w arcykatolickim, barokowym stylu, a autorka pisze, że ‘na Zachodzie Maria jest bez wątpienia najbardziej znaną boginią’. Ano nie, Doreen. Maria w żadnym odłamie chrześcijaństwa nie ma cech boskich).

Uważam, że umieszczanie tej karty (podobnie jak Marii Magdaleny czy Jeanne d’Arc, co również się dzieje) jest szkodliwe, bo konserwuje ów matrixowy obraz Marii jako dziewicy – matki, wzoru dla kobiet, która jest potężna, choć de facto według nauki kościoła żadnej realnej władzy nie ma.

Może już czas na czerwoną pigułkę?

KARTY

Maria w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Czarna Madonna w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Maria w The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Czarna Madonna w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Czarna Madonna w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Maria w Goddesses Guidance Oracle Cards Doreen Virtue

Maria w Ascended Masters Oracle Cards Doreen Virtue

Maria w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

Czarna Madonna w The Goddess Oracle Deck Thalii Took (wygląda niemal identycznie jak Dana z talii Doreen Virtue, tylko z ciemną twarzą)

Maria w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Maria w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

Na podstawie angielskiej Wikipedii + całego mnóstwa własnych doświadczeń i przemyśleń, w których najwyraźniej nie jestem odosobniona ani jedyna.

*Pielgrzymkę jako integralną składową kultu religijnego zachował w islamie nawet Mahomet po zniszczeniu kultów politeistycznych. Niewiele osób wie, że Mekka była pierwotnie centrum kultu bogini – matki Al – Lat (arab. Bogini tak jak Allah oznacza Bóg) i czarny kamień, do którego ciągną muzułmanie z całego świata to pozostałość po jej świątyni.

**Dotyczy to również mężczyzn.

***Według klasyfikacji religijnej (czyli wyznaczanej na podstawie cech charakterystycznych wyznań religijnych, a nie samej wiary w Boga lub nie) określonoby mnie może jako antytrynitarza (antytrynitarkę?! ), bo nie wierzę w Trójcę. Te poglądy zresztą były wcale nie takie rzadkie u początków chrześcijaństwa, Ariusz na przykład nie uważał, że Bóg Ojciec i Syn Boży współistnieli od samego początku, sądził raczej, że Syn Boży wywodzi się od Boga Ojca. Jego przekonania zostały potępione przez Sobór w Nicei w 325, a on sam wygnany, ale szanowne mądre głowy soborowe, nie wyjaśniły przekonująco jak w takim razie rozumieć cytat z Ewangelii Jana Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie (14:28) albo Ewangelii Marka Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. (13:32).  No ale moje zdanie jest takie, że jeżeli wiarę opiera się na świętych księgach, to ma się potem problem z cytatami . Więcej o tym tutaj.

Edit z sierpnia 2013: jeszcze w kwestii mojego samookreślenia się co do poglądów: po długich poszukiwaniach odnalazłam się jako gnostyczka. Każdą dotychczas poznaną religię zawsze analizowałam rozumowo, na zasadzie “z tym elementami mogę się zgodzić, te elementy nie przystają do rzeczywistości, a tamte są ewidentnie krzywdzące”. Natomiast wierzenia gnostyków po prostu rezonują z moim wnętrzem. Nie muszę wdawać się w rozważania ani przyjmować wszystkiego na wiarę, po prostu czuję, że to o czym mówią jest prawdą. Jak to mówią Anglicy jest to dosłownie ‘gut feeling’, odczucie z trzewi. I, o ile nie wydarzy się coś znaczącego, to raczej już gnostyczką pozostanę. W imię Sofii i Niepoznanego, Boga nad Bogiem. 

RECENZJA: TALIA GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS DOREEN VIRTUE

GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS (Przewodnictwo Bogiń)

O AUTORCE

Doreen Virtue ma doktorat z psychologii, jak mówi pochodzi z rodziny o długich tradycjach ezoterycznych, sama jest jasnowidzem, a szczególnie interesują ją tematy związane z aniołami. Wydała kilkanaście talii kart (głównie anielskich) i kilka książek, które cieszą się dużą popularnością. W jej życiorysie w iście amerykańskim stylu wymienione są też programy, w których brała udział w radiu i telewizji. Obecnie mieszka na Hawajach. Więcej na stronie autorki.

ZALETY

Niektóre przesłania są świetne i dobrze przygotowane psychologicznie, takie jak np. Sekhmet (Postrzegaj siebie jako silną i zwycięską. Nie narzekaj, nie obwiniaj innych, bo to ustawia cię na pozycji ofiary), Ginewra (Nie potrzebujesz konkretnej osoby, aby odczuwać miłość – chociaż z własnego doświadczenia wiem, że do tego przesłania trzeba dorosnąć) albo Maria Magdalena (Nie zwracaj uwagi na wrogów i tych, którzy cię atakują. Dalej rób to co robisz i nie zniżaj się do ich poziomu).

Jedyna dostępna po polsku talia (co dla mnie akurat nie znaczy zbyt wiele, ale dla osób nie władających angielskim jest na pewno dużym plusem).

Na pewno dla mnie osobiście ta talia będzie miała zawsze znaczenie sentymentalne, bo po raz pierwszy z kartami bogiń spotkałam się oglądając Ezo TV, gdzie czasami stawiała je Wioletta Ewa Tuchowska (i miała właśnie talię Doreen Virtue). Oczywiście natychmiast zachwyciłam się nimi i zaczęłam szukać po sklepach ezoterycznych. Na polskim rynku jest ich stosunkowo mało, o wiele większy wybór istnieje przy kartach anielskich. Zaraz potem kupiłam sobie talię Doreen Virtue w wydaniu oryginalnym, bo tylko takie było wtedy dostępne (i osobiście wolę wydanie anglojęzyczne).

WADY

Z tą talią świetnie dogadywałam się przez długi czas, aczkolwiek kiedy zaczęłam drążyć tematy poszczególnych bogiń okazało się, że jednak widzę w związanych z nimi mitach nieco inne przesłanie niż autorka. I kiedy zaczęłam się nad tą talią GŁĘBIEJ  zastanawiać to nagle powody do zachwytu opadły.

Znowu do talii włączone są bohaterki literackie i religijne, a nie tylko prawdziwe boginie. Izolda NIE jest boginią!Wiem, że trudno jest czasami odnaleźć boginię, ponieważ po chrystianizacji jej rola w legendach i mitach została zredukowana do zwykłej śmiertelniczki (tak prawdopodobnie stało się z Rhiannon, Gwenhwyfar i Morgaine), ale akurat Izolda mimo celtyckich korzeni nie ma nic wspólnego z boginiami! W tej talii znowu pojawiają się bohaterki chrześcijańskie czyli Maria Magdalena oraz Maria matka Jezusa (w dodatku ta ostatnia przedstawiona jest w arcykatolickim, barokowym stylu, a autorka pisze, że na Zachodzie Maria jest bez wątpienia najbardziej znaną boginią. Ano nie, Doreen. Maria w żadnym odłamie chrześcijaństwa nie ma cech boskich).

Dobór bogiń: poprawny, ale jednak trochę dyskusyjny. Nie podoba mi się nadreprezentacja bogiń z Wysp Brytyjskich. Dlaczego np. na boginię zalecającą oczyszczenie i kontakt z wodą wybrała mało znane Sulis i Coventinę, które czczone była praktycznie tylko w jednym miejscu, w Bath na Wyspach Brytyjskich, a nie wielką boginię zoroastriańską Anahitę, którą otaczano ogromną czcią w całej Persji, a jeden z głównych obrzędów zoroastriańskich mający na celu oczyszczanie i poświęcanie wody jest właśnie jej dedykowany? Poprzez zamieszczenie tej karty można byłoby przecież trochę wesprzeć czcicieli jednej z wielkich, bardzo ważnych starożytnych religii, która nadal jest wyznawana (czy ktoś wie, że np. rodzice Freddiego Mercury’ego wyznawali zaratusztrianizm?). Chociaż uczciwie rzecz biorąc we wszystkich taliach panuje niezrozumiała dla mnie moda na zamieszczanie właśnie mało znanej Sulis jako bóstwa związanego z wodą i oczyszczaniem, podczas gdy Anahita nie pojawia się w żadnej z talii bogiń, jest tylko uwzględniona jako Umiarkowanie w Universal Goddess Tarot.

Wielki minus za to, że talia jest niespójna stylistycznie jeżeli chodzi o obrazy, bo Doreen nie ma jednego ‘nadwornego’ ilustratora, do tej talii użyła ilustracji 12 różnych autorów. Wychodzi z tego groch z kapustą. Oprócz obrazów intrygujących jak wizerunek Brigid, Eireen czy Kali są też po prostu paskudne gryzmoły jak Coventina czy Dana. Wiem, de gustibus…. et cetera , ale i tak większość rysunków odzwierciedla styl Doreen – jest “księżniczkowata”, o ile nie powiedzieć wprost, że kiczowata. Wszędzie boginie o twarzach dziewczynek, kwiatki, ptaszki, pastelowe kolory, itd. Nawet Ixchel postrzegana zawsze jako staruszka tutaj ma może z trzydzieści lat. Nawet potężna duchem, należąca do świata Podziemia, pędząca jak wicher na rumaku, żona i matka Rhiannon jest tutaj dziewczynką jadącą sobie nieśpiesznie na jednorożcu, do którego jak wiadomo mogły się zbliżyć tylko dziewice (swoją drogą Doreen musi mieć niezłego hopla na punkcie jednorożców skoro poświęciła im całą osobną talię). Dlaczego kobieta tak upupia kobiecość? Dlaczego traktuje mnie tak jakbym była małą dziewczynką i piszczała z radości na myśl o lalkach, zabawie w dom i księciu z bajki, który zabierze mnie na białym koniu w krainę wiecznej szczęśliwości?! W ten trend wpisuje się także  unikanie nagości na ilustracjach, nawet Afrodyta jest tu omdlewającą nimfą szczelnie zaplątaną w wodorosty tak aby nie było nic widać, a nie kuszącą najpiękniejszą boginią Hellady. Odważę się postawić tezę, że poprzez wielką popularność swoich produktów Doreen “wychowała” odbiorców (a raczej odbiorczynie) kart bogiń w ogóle, bo na Amazonie czytałam komentarz do realistycznej talii Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky, gdzie jakaś pani narzekała, że przeszkadza jej tam nagość i to, że “w talii nie ma karty Matki Boskiej”.

Podobnie jest z przesłaniami. Ogólnie rzecz biorąc tak jak w jej taliach anielskich większość sprowadza się do jednego ‘powierz swe troski Niebu, wszystko będzie dobrze’. Nie kwestionuję potrzeby modlenia się, sama regularnie rozmawiam z Jedynym i Sofią, ale pozostawianie wszelkich problemów siłom wyższym nie pomaga w samorozwoju. To tak jakby zatrzymać się na etapie dziecka, które “i tak nie zrozumie skomplikowanych spraw dorosłych”. Wcale nie uważam, że to dobrze aby wszystkie karty z założenia były pozytywne. Świat dookoła nas nie zawsze jest pozytywny, a naszym zadaniem jest wypracować sobie mechanizmy radzenia sobie z negatywami, które będą działały także jeżeli zabraknie wiary. Nawet Sedna, która według mitu została brutalnie potraktowana przez ukochanego, a własny ojciec w czasie burzy wyrzucił ją z łódki i odrąbał ręce, żeby nie mogła wdrapać się na nią z powrotem, otrzymuje radosne przesłanie Nieskończone Źródło. Nie zabraknie ci niczego ani dziś ani w przyszłości, bo Inuici wierzyli, że z jej odrąbanych rąk powstały ryby. I co jest najlepsze? Oczywiście na obrazie nie jest przedstawiona jako okrutnie potraktowana kaleka, tylko senna dziewczyna z głową wspartą o dłonie (!). To jest talia typowo pocieszeniowa, a nie taka, która pozwala na głębszy wgląd w siebie. Chyba że zacznie się dokopywać do mitów . Bo wtedy nagle okaże się, że Atena wcale nie sugerowałaby podążania za wiedzą intuicyjną tylko za żelazną logiką, a matka Diany (a właściwie Artemis, która w tej talii ma osobną kartę, co tylko potęguje chaos znaczeniowy) wcale nie miała bezbolesnego porodu, bo nawet jeżeli według pisarzy rzymskich urodziła Artemis bezboleśnie to jej brata bliźniaka Apolla nie była w stanie wydać na świat przez wiele dni i nocy.

Powiem szczerze, że nie podoba mi się ten ezoteryczny misz – masz jaki prezentuje Doreen w swoich taliach. ‘Proś boginie o…’, ‘proś anioły o…’, wymieszane postacie chrześcijańskie, pogańskie, mistrzowie duchowi itd. Jeżeli wrzucimy wszystkie produkty z lodówki do kotła, to wcale nie wyjdzie nam z tego dobra zupa. Trzeba pamiętać, że kart używają osoby, które w mniejszym czy większym stopniu wychowywały się w tradycji chrześcijańskiej, gdzie wyznaje się jednak wiarę w Jedynego Boga, więc jeżeli anioły, jednorożce czy boginie mówią ‘powierz nam swoje problemy’ to właściwie po co jest w ogóle Bóg? Uważam, że należy to jednak uwzględnić przy tworzeniu talii bogiń, bo naprawdę nie trzeba zostawać poganką i wierzyć w nie, aby z powodzeniem korzystać z tych kart.

Dlatego uważam, że Doreen, z całym szacunkiem dla niej, powinna pozostać przy kartach anielskich, a temat bogiń pozostawić osobom bardziej fachowym. Zresztą widać, że traktuje talię bogiń trochę po macoszemu, jako jedną z wielu jej talii, nie jest w żaden sposób wyszczególniona na stronie. To trochę tak jak z matkami wielodzietnymi, zajmujesz się wszystkimi, ale trudno skupić ci uwagę na każdym.

WYDANIE

W książeczce jako omówienie każdej karty ujęte są:

– imię bogini, nazwa karty i krótsza, jedno-, dwuzdaniowa wersja przesłania

– przesłanie od bogini

– różne znaczenia karty

– krótkie przedstawienie bogini

oraz rady jak używać kart.

Rozmiar kart jest trochę większy niż standardowy, 12,5 x 9, karty mają “pozłacane” brzegi. Świetne wydanie: nieduże, poręczne pudełko, w którym mieszczą się karty i książeczka.

Koszulka zdaje się zapowiadać karty królowych, a nie bogiń.

PRZYKŁADOWE KARTY

Atena

Brigid

Demeter

nie pojawia się w tej talii

Izyda

Lakszmi

Koszulka

Goddess Guidance Oracle Cards copyright @2004 by Doreen Virtue

Wydawca: Hay House

ISBN 978 – 1 – 4019-0301 – 5

ISBN 1 – 4019 – 0301 – 0

Abundantia
Aeracura
Aine
Afrodyta
Artemis
Atena
Bast
Brigid
Butterfly Maiden (Panna – Motyl)*
Cordelia
Coventina
Damara
Dana
Diana
Eireen
Freja
Green Tara (Zielona Tara)
Ginewra
Hathor
Isztar
Izyda
Izolda
Ixchel
Kali
Kuan Yin
Lakszmi
Maat
Maeve
Maria Magdalena
Mawu
Maria
Nemetona
Oonagh
Ostara
Pele
Rhiannon
Saraswati
Sedna
Sekhmet
Sige
Sulis
Westa
White Tara (Biała Tara)
Yemanya

* Posiadam oryginalną, anglojęzyczną wersję tej talii, więc podaję swoje tłumaczenia na polski.

RECENZJA: TALIA GODDESSES OF THE NEW LIGHT PAMELI MATTHEWS

GODDESSES OF THE NEW LIGHT (Boginie Nowego Światła)

O AUTORCE

Pamela Matthews jest malarką nowozelandzką,  książeczka dołączona do talii oraz jej życiorys na stronie autorki informują, że jej główną inspiracją jest klasyczna sztuka europejska szczególnie William Blake, prerafaelici, Leonardo da Vinci oraz Sandro Boticelli.

ZALETY

Jest to talia bardzo kobieca, przypominająca secesyjne obrazy Muchy, wprawdzie nie przepadam za tą stylistyką, ale nie można jej odmówić urody. Obrazy są bardzo starannie wykonane i zawarte są w nich standardowe symbole związane z boginiami, no i trzeba przyznać, że talia jako całość ma w sobie coś magicznego. To tytułowe światło jest obecne we wszystkich kartach, nawet Czarnej Madonny.

Co do doboru bogiń to zanim zacznę wyszczególniać minusy, pochwalę włączenie nie tylko Izydy, Demeter czy Lakszmi, ale także o wiele rzadziej spotykanych Sige, Kybele i Wężowej Bogini (to jedyna talia, w której pojawia się ta jedna z najstarszych bogiń europejskich!) . Niektóre obrazy takie jak Gai, Isztar i Frei robią szczególnie wrażenie, Artemis jest tutaj ujęta nietypowo, nie atletycznie i sportowo jak w innych taliach tylko w eterycznie jakby postać ze snów i marzeń, co ma sens przy silnym związku tej bogini z księżycem (warto wiedzieć, że na wszelkich oryginalnych przedstawieniach starożytnych pojawia się w długiej szacie, dopiero sztuka nowożytna ubrała ją w tunikę!). Dużym plusem jest przepiękny wizerunek Sofii, jest to nie tylko najładniejsza karta tej talii, ale i najładniejsza karta bogini, z jaką w ogóle się spotkałam. Jest zdjęciem profilowym na stronie bloga na Facebooku jako dobry znak i talizman.

No i z osobistego punktu widzenia ta talia zawsze będzie dla mnie szczególna, bo była pierwszymi kartami bogiń jakie nabyłam.

WADY

Spotkałam się z recenzją, gdzie autorka w modnym obecnie stylu narzeka, że wizerunki są zbyt ładne, tak jakby osoby przedstawione na nich były starannie wystylizowanymi gwiazdami filmowymi. O ile faktycznie nie lubię wyphotoshopowanych zdjęć i przestylizowanych celebrytek (i dlatego nie zaczytuję się w magazynach kobiecych), to akurat w tym wypadku uważam, że przedstawienie bogiń jako pięknych kobiet ma jakiś sens. W końcu to nie są karty pani Jadzi z sąsiedniej klatki, tylko bogiń, istot o nadludzkiej sile i urodzie. Jak mawiali starożytni de gustibus non disputandum, albo talia się podoba wizualnie, albo nie; mnie generalnie się podoba.

Dla mnie słabością talii nie jest jej strona graficzna tylko merytoryczna.  Głównymi minusami są mała ilość kart (28) i jej silnie Indo – Europejski charakter: pojawiają się tylko boginie z kręgu egipskiego, babilońskiego, helleńskiego, chrześcijańskiego, celtyckiego, skandynawskiego, hinduskiego i buddyjskiego, nie ma żadnej bogini afrykańskiej, amerykańskiej czy polinezyjskiej. Zamiast nich pojawia się nie tylko karta Marii, ale także Marii Magdaleny i Czarnej Madonny. Uważam, że przy tak małej ilości kart nie warto poświęcać aż trzech na chrześcijańskie “boginie”. Tak jak już o tym napisałam, uważam za niewłaściwe umieszczanie postaci Marii w taliach bogiń, ponieważ nią ona nie jest. Gdyby powstawała talia ‘Historyczne, Legendarne i Literackie Bohaterki Które Wywarły Wpływ’ to jak najbardziej miałaby tam zapewnione miejsce, ale klasyfikowanie jej jako bogini jest moim zdaniem nadużyciem. Podobnie nie jestem przekonana do włączenia do talii karty Graala. Owszem kielich jest symbolem kobiecym, od zawsze łączy się go z kobiecym łonem, istnieje cały cykl legend o św. Graalu, ale to jednak nie jest konkretna bogini .

WYDANIE

Tak jak już napisałam, nie posiadam oryginalnego wydania, które widać na stronie autorki czyli pudełka na karty, książeczki i woreczka z fioletowej satyny (za to okładka mojego pudełka ma “pozłacane” elementy). Karty kupiłam w polskim sklepie, ale wydane były w Czechach i towarzyszyła im książeczka po czesku z koszmarnym polskim ‘tłumaczeniem’ (to chyba nawet nie była robota programu  tylko maszyny do tłumaczenia vide zdanie: Dziewice kapłanki zwane Westfalkami utrzymywały wieczny ogień w jej świątyniach, który był symbolem trwania Rzeszy Rzymskiej). Co w zasadzie okazało się pozytywem, bo zamiast bezkrytycznie przyjmować to co mówi książeczka do kart zaczęłam sama szukać, przypominać sobie mitologię i zastanawiać się nad własną interpretacją.

W książeczce jako omówienie każdej karty ujęte są:

– imię oraz pochodzenie bogini

– słowa klucze z nią związane

– króciutkie przedstawienie mitologiczne

– przekaz bogini jako element dywinacyjny

– kilka afirmacji

oraz rady jak używać kart i kilka rozkładów.

Rozmiar kart jest standardowy, niezbyt duży, 13×8 cm

Bardzo ciekawa jest koszulka, na której powtarzają się różne symbole.

PRZYKŁADOWE KARTY

Atena

Brigid

Demeter

Izyda

Lakszmi

Koszulka

Goddesses of the New Light © 2000 Pamela Matthews

Wydawca: The Grail Press (czeskie: Synergie)

ISBN 80-86099-85-7

0 Graal
1 Sige
2 Izyda
3 Nut
4 Maat
5 Kuan Yin
6 Biała Tara
7 Prakriti
8 Saraswati
9 Lakszmi
10 Durga
11 Wężowa Bogini
12 Kybele
13 Isztar
14 Hera
15 Persefona
16 Demeter
17 Atena
18 Artemis
19 Westa
20 Afrodyta
21 Gaja
22 Freja
23 Brigit
24 Maria
25 Maria Magdalena
26 Czarna Madonna
27 Sofia

WPROWADZENIE

WPROWADZENIE

Boginie były ze mną od zawsze. Jako dziecko zaczytywałam się w Mitach Greków i Rzymian Wandy Markowskiej. Wychowywana w religii i kulturze monoteistycznej byłam zafascynowana tym, że wszystko, absolutnie wszystko: kraje, miasta, lasy, rzeki, nawet najmniejsze drzewa i źródełka miały swoich boskich czy chociażby półboskich opiekunów. Pewnego dnia jako sześcio -, siedmiolatka zapytałam mamę, Mamo czy w Polsce są boginie? i byłam szalenie rozczarowana, kiedy okazało się, że nie.

Myślę, że Hellenowie, Celtowie czy Hindusi byliby bardzo zaskoczeni nawet nie tym, że w religiach monoteistycznych Bóg jest tylko jeden, ale że nie ma Bogini. Oczywiście nie jest tak, że w zupełnie brakuje w nich pierwiastka kobiecego. Judaizm ma swoją Esterę, Judytę czy Deborę, chrześcijaństwo Marię i Marię Magdalenę, a islam Chadidżę, Aiszę oraz Fatimę, jednak wszystkie bez wyjątku są one zwykłymi kobietami. Nie mają mocy boskich ani nie są nieśmiertelne.

Nie jestem radykalnie antyklerykalna, antykościelna i antyreligijna, po prostu brakuje mi Równowagi.

Karty – wyrocznie (ang. oracle cards) to rodzaj kart wróżebnych i przydatnych w samorozwoju podobnie jak karty anielskie tyle, że ze względu na tematykę skierowane głównie do kobiet. W przeciwieństwie do klasycznych, Tarota czy run, nie są usystematyzowane (dobór bogiń do talii zależy od autora/autorki), brak jest numeracji, zaszeregowań typu kolory (karo, trefl, kier, pik) czy arkana.

Po raz pierwszy z kartami bogiń spotkałam się oglądając Ezo TV, gdzie czasami stawiała je Wioletta Ewa Tuchowska (miała talię Doreen Virtue). Oczywiście natychmiast zachwyciłam się nimi i zaczęłam szukać po sklepach ezoterycznych. Na polskim rynku jest ich stosunkowo mało, podejrzewam, że ze względu na silnie katolickie korzenie zdecydowanie większy popyt jest na karty anielskie (co przekłada się też na o wiele większy wybór tych talii). Ja większość swoich talii posiadam, niestety nie tyle dzięki polskim sklepom, co brytyjskiemu Amazonowi. Oznacza to również ograniczenie w dostępności od strony językowej, jako lingwistce nie przeszkadza mi absolutnie to, że talie są anglojęzyczne, ale dla osób nie znających języka Shakespeare’a może być to istotny problem w używaniu (na tyle na ile się orientuję tylko talia Doreen Virtue jest wydana również w polskiej wersji językowej). 

Talie kart bogiń są często kupowane przez wikkan i osoby kultywujące dawne wierzenia do celów religijnych; tak jak katolik/katoliczka wyciąga karty anielskie wierząc, że anioły ześlą mu podpowiedź w trudnej sytuacji, tak samo wikkanin/wikkanka prosi o radę boginie. Jednak ja osobiście jestem zdania, że nie trzeba wierzyć w same boginie, wystarczy wierzyć w moc mitów i legend, jakie je opisują i to w nich znajdować paralele oraz rady.

Ja osobiście zaczynałam od dwóch talii dostępnych wtedy na polskim rynku: GODDESSES OF THE NEW LIGHT – Boginie Nowego Światła autorstwa Pameli Matthews, niestety w wydaniu czeskim z bardzo kiepskim tłumaczeniem na polski oraz GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS – Przewodnictwo Bogiń autorstwa popularnej nie tylko za oceanem Doreen Virtue, która ma na swoim koncie także m.in. kilkanaście talii kart anielskich. Potem pojawiły się kolejne, a ja zaczęłam coraz bardziej wgłębiać się w temat. Oczywiście można korzystać z kart bazując tylko na książeczkach do nich dołączonych, ale żeby więcej z nich odczytać należy mieć gruntowną wiedzę mitologiczną. Nie spotkałam się na razie z dobrymi opracowaniami i wskazówkami co do używania talii, więc postanowiłam zrobić to sama. Jest to moja autorska interpretacja, a zatem może być niepełna i jeżeli ktoś chce na serio pracować z kartami to musi wyrobić sobie swój własny kod. Rozkłady kartami bogiń może nie dają tyle szczegółowych informacji co te oparte o Tarota, runy czy karty Lenormand, ale potrafią zaskoczyć trafnością przesłania.

Oprócz poszczególnych bogiń omówię też wszystkie talie, jakie posiadam, a także inne powiązane z tematem karty wyrocznie oraz karty Tarota. Poza reprodukcjami kart, które  pochodzą z talii i są reprodukowane w celach poznawczych i niekomercyjnych, inne treści bloga są objęte licencją Creative Commons.  Oznacza to, że wyrażam też zgodę na niekomercyjne użycie wiadomości zgromadzonych na tym blogu pod warunkiem podania autorki i źródła (Anna ‘Lawenda’ Solun, https://krainablogini.wordpress.com).

IZYDA (IZIS, ISET, ASET, AUSET)

IZYDA (IZIS, ISET, ASET, AUSET)

Egipska bogini magii, mądrości, odrodzenia, leczenia, władzy, miłości, małżeństwa, macierzyństwa oraz zmarłych. Siostra i żona Ozyrysa, matka Horusa. Jedna z najsłynniejszych i najbardziej wpływowych bogiń nie tylko Egiptu, ale i całego starożytnego Imperium Rzymskiego (a nawet czasów postarożytnych, bo katolicki i prawosławny kult Marii jest w dużej mierze wzorowany na kulcie Izydy). Jej imię oryginalnie brzmiało prawdopodobnie Aset i oznaczało ‘kobieta tronu’*.

O BOGINI

Według większości mitów Izyda jest córką Geba (Ziemi) oraz Nut (Nieba), ich najstarszą córką, urodzoną czwartego dnia interkalacji i siostrą Ozyrysa, Seta oraz Neftydy (Neftys). Tradycja mówi, że Ozyrys poślubił Izydę, a Set Neftydę; pierwsza para reprezentowała bujność oraz płodność przyrody, podczas gdy druga dzikość i bezmiar pustyni. Istnieje wiele legend związanych z dziećmi Geba i Nut, ja skoncentruję się tutaj na najbardziej znanej, opowiadającej o zazdrości Seta względem Ozyrysa, zabójstwie i wskrzeszeniu tego ostatniego.

Zachowało się kilka wersji tego mitu, najbardziej szczegółowo jest on omówiony przez Plutarcha i znany pod łacińską nazwą De Iside et Osiride. W tym omówieniu podstępny Set wydał ucztę na cześć brata, na której pokazał pięknie ozdobioną skrzynię i oznajmił, że ten kto zmieści się w niej idealnie może ją zatrzymać. Próbowało wielu, ale nie zdawali sobie sprawy, że Set już wcześniej zmierzył Ozyrysa podczas snu i skrzynia mogła pasować tylko do jego wymiarów. Kiedy wszedł do niej mąż Izydy, Set zatrzasnął pokrywę, zaplombował ją ołowiem, porwał skrzynię, uniósł i wrzucił do Nilu. Bogini zaczęła szukać trumny, aby godnie pochować męża**, ale bystry nurt rzeki uniósł ją aż do Byblos w Fenicji i osadził na drzewie cedrowym (lub tamaryszku). Izyda sprowadziła skrzynię z powrotem do Egiptu i ukryła w bagnach, jednak Set udał się w nocy na polowanie i odnalazł ją. Wściekły bóg posiekał ciało Ozyrysa na czternaście (w innych wersjach szesnaście lub czterdzieści dwa) kawałki i rozrzucił po całym Egipcie, aby żona nie mogła wyprawić odpowiedniego pogrzebu. Wówczas obydwie siostry, Izyda i Neftyda, zamieniły się w kanie, drapieżne ptaki o bystrym wzroku, i udały na poszukiwania. Odnalazły trzynaście z czternastu części ciała, za wyjątkiem penisa, który połknęła ryba. Izyda, niezrażona tym, stworzyła członek ze złota, złożyła ciało męża z powrotem w całość i z pomocą Anubisa, boga czuwającego nad balsamowaniem, owinęła bandażami nasączonymi żywicą. Z ziemi i śliny najważniejszego bóstwa czyli Amona Ra sama stworzyła kobrę, a następnie udała się do niego i wypuściła nań węża, który go ukąsił. Tylko ja mam antidotum na jego jad– oznajmiła. Dam ci je, jeżeli zdradzisz mi swoje Tajemne Imię. Mądra bogini wiedziała, że jeżeli posiądzie Tajemne Imię to zdobędzie także władzę, jaką miał jego posiadacz i będzie mogła odprawić rytuały związane z przywracaniem życia. Amon Ra nie miał innego wyjścia niż zgodzić się, Izyda za pomocą śpiewu i magii ożywiła Ozyrysa i poczęła z nim (według niektórych wersji za pomocą samego złotego członka) boga Horusa, który urodził się w delcie Nilu. Ponieważ Ozyrys przeszedł bramę śmierci, nie mógł pozostawać w świecie żywych, dlatego stał się władcą Podziemia. Izyda sama zaopiekowała się dzieckiem, chroniąc je przed gniewem Seta, wychowując i przykazując chronić przed wujem ludność Egiptu, a Ozyrys powracał jako duch i uczył syna poprzez rozmowę kim powinien być władca. Po osiągnięciu dorosłości Horus toczył długie walki z Setem, w pewnym momencie o mały włos go nie zabił, ale Izyda stanęła między nimi i nie pozwoliła na to (okaleczyła nawet Horusa, aby Set mógł uciec, ale potem go uzdrowiła). Dopiero po wyścigu łodzi, który wygrał syn Ozyrysa, Set ustąpił mu pola i oddał władzę nad Egiptem.

Jak już samo jej imię mówi Izyda była powiązana z władzą faraonów, reprezentowała ich autorytet w sposób dosłowny (przedstawiano ją z miniaturą tronu na głowie, faraon był dzieckiem Izydy, która obdarowała go tronem). Była to jednak bogini bardzo wszechstronna i uwielbiana przez wszelkie stany: opiekowała się zarówno władcami, szlachtą, bogaczami jak i rzemieślnikami, niewolnikami, grzesznikami i odrzuconymi, upodobała sobie też wspieranie umarłych oraz dzieci. Jest wielokrotnie wspominana w papirusach pogrzebowych najpierw zmarłych władców, a w późniejszych czasach także możnowładców i ludu. Nie tylko opiekuje się faraonem w zaświatach, ale jest także ‘matką czterech synów Horusa’, czwórki bóstw opiekujących się kanopami czyli urnami, gdzie umieszczano organy wyjęte przed mumifikacją, ona sama pilnuje naczynia z wątrobą (Neftys czuwa nad kanopą z płucami, obydwie te boginie przedstawiane są z rozpostartymi ramionami na trumnach pilnując, aby nikt nie naruszał spokoju zmarłego). Izyda jest na malowidłach przedstawiana jako opiekunka, żona lub matka faraona.

Tutaj pokazana jest (razem z Hathor) jak przeprowadza do Krainy Cieni królową Nefertari

Jej kult rozpoczął się prawdopodobnie w Sebennytos co najmniej 3100 p.n.e i szybko rozpowszechnił się w całym Dolnym i Górnym Egipcie, ale szczególnie czczona była w delcie Nilu w sanktuarium Behbeit El-Hagar oraz na wyspie Philae/File (znajdującej się kiedyś w okolicach pierwszej katarakty na Nilu, obecnie po wybudowaniu tamy w Asuanie komplex świątynny przeniesiono do Jeziora Nassera powstałego po zalaniu terenów w okolicach tamy). Według Herodota była jedyną boginią, w którą wierzyli wszyscy Egipcjanie. Ozyrys, Izyda i Horus od momentu Nowego Państwa stanowili Triadę (Trójcę) najważniejszych bóstw Egiptu, która w czasach hellenistycznych uległa zamianie na Serapisa (alexandryjskie bóstwo powstałe po złączeniu wierzeń egipskich i greckich) oraz Harpokratesa (jednego z przedstawień Horusa po hellenizacji), jednak sama bogini zachowała swoją pozycję.

Osiris Isis Horus

Kapłani i kapłanki Izydy byli uważani za uzdrawiaczy, potrafili wytłumaczyć znaczenie snu albo wręcz kontrolować pogodę poprzez splatanie i rozplatanie włosów (stąd węzeł Izis uważany był za magiczny). Kult na wyspie Philae przetrwał aż do 6 wieku naszej ery, do czasów Justyniana, było to ostatnie starożytne sanktuarium w historii, które zostało zniszczone.

Na początku kulty poszczególnych bóstw egipskich były lokalne, ale z czasem zaczęły rozpowszechniać się po całym państwie, a boginie i bogów łączono ze sobą, stąd Izyda zaczęła być utożsamiana z boginią Hathor i mniej więcej od tego momentu popularność zyskuje mit o Ozyrysie oraz jego wskrzeszeniu. Natomiast od czasów hellenistycznych poprzez całą epokę Imperium Rzymskiego kult Izydy rozpowszechnił się daleko poza Egipt, a ona sama stała się jednym z głównych bóstw świata starożytnego. W Rzymie 5 marca obchodzono na jej cześć misteria nazywane Navigium Isidis (dosłownie: Naczynie Izis), gdzie w procesjach niesiono ofiary z mleka i przypraw, a także święte przedmioty jej przypisywane, kwiaty i pochodnie oraz latarnie, towarzyszyły temu obowiązkowo śpiew i muzyka. Popularnym rzymskim świętem były także Isia, które miały miejsce między 28 października a 3/4 listopada. Ich treścią był mit o wskrzeszeniu Ozyrysa, a uczestniczyli w nich zarówno kapłani jak i wyznawcy bogini zrzeszeni w bractwach, które spełniały różne funkcje: pastoforowie nieśli kapliczki bogini w czasie procesji, melaneforowie ubierali czarne szaty, przypominając o bólu Izydy po śmierci Ozyrysa. Cześć oddawali jej wszyscy mieszkańcy Rzymu, łącznie z cesarzami (Kaligula wzniósł dla niej świątynię na Polach Marsowych zwaną Isis Campensis czyli Izydą Polną). O tym jak ważną była boginią, świadczy cytat z księgi Metamorfozy rzymskiego pisarza Apulejusza

Oto prośby twymi, Lucjuszu, ubłagana, przychodzę ja, macierz wszechświata, pani żywiołów wszystkich, praźródło wszechwieków, ja z bóstw największa, ja, cieni podziemnych królowa, spośród niebian pierwsza, ja, której twarz obliczem jest pospólnym bogów i bogiń wszystkich, której skinienie rządzi świetlistymi sklepieniami nieba, uzdrawiającymi tchnieniami oceanów, rozpaczliwym piekieł milczeniem, ja, której jedno jedyne bóstwo cały czci świat we wielorakim kształcie, w różnym obrządku i pod różnorakim imieniem. Tam mnie Frygijczycy, na ziemi pierworodni, Pesynuncką bogów Macierzą zowią, tu Attykowie zasię, na ziemicy swej odwiecznie tubylczy, Minerwą Cekropską, ówdzie Cypryjczykowi morscy Wenerą mienią Pafijską; łucznikowie Kreteńczycy zwą mnie Dianą Diktynną, Sykulowle trójjęzyczni Prozerpiną Stygijską, Eleuzynowie odwieczną Cererą, inni Junoną, Belloną inni, Hekatą tamci, Ramnuzją owi, ci zasię, na których wschodzącego słońca promienie naprzód padają: Etiopowie, Ariowie i prastarą mądrość przechowujący Egipcjanie – właściwymi mnie czczą obrzędami i prawdziwym oznaczają imieniem: Izydy królowej. Przychodzę ulitowawszy się nad twą niedolą – łaskawa przychodzę i miłościwa. Ostaw już płacze i żale, precz wyżeń rozpacz: oto ci już z łaski mej świta dzień wybawienia. Pilnie tedy zważ, co ci rozkażę, i o to się frasuj: Dzień, który noc ta z siebie urodzi, ten dzień od prawieków mojej czci jest poświęceń; tego to dnia – w którym kończą się burze zimowe i układają się pogodnie morzą rozhukane bałwany – na morzu do żeglugi już zdatnym poświęcają mi świeżo na nie spuszczony okręt kapłani moi, początki tegorocznego handlu morskiego pod moją oddając pieczę. Tej uroczystości winieneś czekać z sercem skupionym a nabożnym***.

W epoce hellenistycznej, po podboju Wschodu przez Aleksandra Wielkiego, zaczęto utożsamiać ją z innymi boginiami takimi jak Demeter, Asztarte czy Afrodyta, to wtedy zyskała tytuły, które były z nimi związane czyli Królowej Nieba i Gwiazdy Morza (łacińska Stella Maris, helleńska Pelagia – ‘Morska’, opiekunka żeglarzy i kupców, rozpowszechniających jej kult na całym obszarze śródziemnomorskim; w tej wersji przedstawiano ją z żaglem). Jej świątynie zwane Izydejonami znajdowały się w tak ważnych w ówczesnym świecie miejscach jak Delos, Delfy, Eleusis czy Ateny, ale także w Galii (dzisiejszej Francji), Hiszpanii, Portugalii, Brytanii, Panonii (obszary współczesnych Austrii, Węgier i Bałkanów), Niemczech, Azji Mniejszej, Arabii, a archeologowie znaleźli ślady świadczące o tym, że jej wyznawcy byli liczni w Pompejach i Herkulanum. Kultu bogini zaprzestano dopiero po oficjalnym wprowadzeniu chrześcijaństwa i prześladowaniach pogan.

Ale czy rzeczywiście?

Izyda przedstawiana była jako oddana żona i matka, a kiedy chrześcijaństwo zaczęło zdobywać popularność, kultowi Chrystusa brakowało pierwiastka żeńskiego, co było istotnym mankamentem w świecie, gdzie boskość miała i męskie, i żeńskie oblicze. Aby uzupełnić ów opiekuńczy, czuły element, Marii, matce Jezusa zaczęto nadawać cechy Izydy, często w sposób dosłowny na obrazach i rzeźbach:

Oczywiście, ‘wtajemniczeni’ świetnie zdają sobie z tego sprawę, ale przeciętny chrześcijanin mógłby być mocno zdziwiony tym, że tak naprawdę wierzy w odwieczną egipską boginię pod przebraniem Marii.

Istnieją także inne, pośrednie ale nadal symboliczne powiązania Izydy z chrześcijaństwem poprzez postać Magdaleny i jej uczestnictwo w misterium śmierci Jezusa: to właśnie Magdalenie objawia się on jako pierwszej po zmartwychwstaniu, Izyda opiekuje się kanopą, a Magdalena jest powszechnie przedstawiana z dzbanem. Jako ciekawostkę załączam obraz Giovanniego Cimy Madonna z Dzieciątkiem, św. Janem Chrzcicielem i Marią Magdaleną (ok. 1510, Luwr) gdzie Magdalena nosi węzeł na kształt Tyetu czyli węzła Izis (o nim poniżej).

Madonna z Dzieciątkiem, św. Janem Chrzcicielem i Marią Magdaleną Cimy da Conegliano Magdalene wearing Tyet

Ta bogini całkiem adekwatnie nosiła miano Izydy o Dziesięciu Tysiącach Imion, oto niektóre z nich: Królowa Nieba, Gwiazda Morza, Matka Bogów, Boska Matka, Wielka Pani Magii, Ta Która Jest Wszystkim, Pani Zachodu, Pani Piramidy, Pani Zielonych Zbiorów, Błyszcząca na Niebie, Pani Domu Życia, Pani Prawdy (razem z Neftys), Ideał Tronu, Ta Która Wie Jak Zrobić Dobry Użytek z Serca, Niebiańska Dawczyni Światła, Dawczyni Życia, Pani Słów Mocy, Księżyc Jaśniejący nad Morzem, Ta Która Szuka Sprawiedliwości dla Biednych, Ta Która Szuka Schronienia dla Słabych, Ta Która Szuka Prawości w Ludziach, Ta Która Rodzi Niebiosa i Ziemię, Pani Grobu Ozyrysa, Ta Która Zna Sierotę, Ta Która Zna Czarną Wdowę.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Zwierzętami ściśle kojarzonymi z Izydą były ptaki drapieżne zwłaszcza jastrząb oraz kania. Jastrząb był związany z władzą, słońcem, wiatrem oraz elementem męskim, kanopa zawierająca wątrobę, którą opiekowała się Izis była zwieńczona wizerunkiem jastrzębia, również jej syn Horus był przedstawiany z głową tego ptaka. Kania jest ptakiem spokrewnionym z jastrzębiami oraz orłami i występującym w całej Europie i na północy Afryki; potrafi wznosić się na duże wysokości, a kiedy młodym zagraża niebezpieczeństwo matka wysyła im sygnał aby udawać martwych, co robią tak skutecznie, że drapieżnik zazwyczaj zostawia i omija je. Cytując wikipedię, kania może atakować agresywnie inne drapieżniki, nawet gdy są od niej większe, aby odebrać im ofiarę. W ten sposób tłumaczy się znajdowane w żołądkach tych ptaków resztki zwierząt, których osobnik tej wielkości nie dałby rady sam złowić. Kania ma słabe nogi, ale bardzo szerokie skrzydła, a jej lot określany jest jako bardzo elegancki (po angielsku słowo kite określa zarówno ‘kanię’ jak i ‘latawiec’).

Roślinami Izydy są lotus, cedr, drzewo sykomory (faraon Totmes III, bratanek Hatszepsut, przedstawiony był jako ssący mleko z drzewa sykomory, które miało pierś, być może to także nawiązanie do imienia jego matki Iset, jednej z żon Totmesa II, noszącej imię tej bogini) oraz róże, które zaczęto przypisywać jej w czasach hellenistycznych prawdopodobnie ze względu na skojarzenie z Afrodytą i jej symbolami. Co ciekawe, zapotrzebowanie na róże do rytuałów i obrzędów było tak ogromne, że przemysł mający dostarczać potrzebnych kwiatów stał się niezwykle opłacalny. Wieniec z kwiatów róż pozostawiano w grobowcach zmarłych jako symbol bogini.

Planetą wiązaną z Ozyrysem i Izydą jest Syriusz (pojawianie się tej gwiazdy w lipcu zapowiadało wylew Nilu, a poprzez to żyzną glebę, obfite zbiory i oddalenie widma głodu), oboje są poprzez ten sam aspekt przybywania i ubywania łączeni z księżycem i cyklem lunarnym. Poprzez utożsamienie z Afrodytą i Asztarte w czasach rzymskich przypisywać jej zaczęto także planetę Wenus.

Z Izydą związany jest także węzeł zwany Tiet, Tyet lub Tet (albo po prostu węzłem Izydy). Jego nazwę tłumaczy się jako dobrobyt lub życie i jest jak widać jest on związany z symbolem ANKH. Węzeł ten przedstawiany jest jako element ubrania bogów i prawdopodobnie nosiły go do szat także kapłanki bogini. Inną nazwą jest krew Izydy, w tym przypadku jest on amuletem pogrzebowym wykonanym na czerwonym drewnie, szkle lub kamieniu i prawdopodobnie reprezentuje magiczną krew menstruacyjną z łona bogini, a co za tym idzie cykl narodzin i odrodzenia (wspomniany jest w 156 wersie Księgi Umarłych: Twoja jest krew, Izydo, twoja jest władza, Izydo, twoja jest magia. Amulet ten ochroni Władcę przed każdym, kto ważyłby się działać przeciw niemu****).

Tak jak już wspomniałam oryginalnie Izis prezentowana była z miniaturą tronu na głowie, tutaj ma jeszcze ze sobą berło zakończone kwiatem, często noszone przez boginie oraz ANKH, symbol wiecznego życia jako opiekunka zmarłych.

Od chwili kiedy utożsamiać zaczęto ją z boginią Hathor, pokazuje się jako matka Horusa, a na jej głowie pojawia się dysk solarny (symbol Ra, którego Hathor oryginalnie była matką) oraz krowie rogi jako reprezentacja obfitości i płodności. Wtedy także zaczyna się przedstawiać ją z przedmiotami symbolizującymi zabawę takimi jak sistrum i naszyjnik menat, które dotąd wiązane były z Hathor. Nad jej czołem pokazuje się także głowa sępa, kojarzona dotąd głównie z boginiami Nekhbet i Mut oraz ureusza (kobry), symbol bogini Wadżet. Wszystkie te boginie były kojarzone w władzą faraonów.

W Księdze Umarłych istnieje przedstawienie Izydy stojącej na dziobie Słonecznej Barki z rozpostartymi ramionami. A oto współczesne wizerunki Izis – Hathor

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

Osoba utalentowana, wszechstronna, wyedukowana, uniwersalna i niezwykła. Potrafi praktycznie wszystko załatwić i wszystkich przekonać. To ktoś o dużej mądrości życiowej, ale młody duchem niezależnie od wieku. Osoba nie tylko inteligentna, ale i mądra. Ktoś wysoko postawiony, szefowa lub zwierzchniczka, ale także matka. Zawody: lekarz, urzędnik, naukowiec, wynalazca, psycholog, ale zawsze wysoko postawiony lub o dużym dorobku.

RADA

Dla mnie osobiście ta karta o ile nie towarzyszą jej żadne inne ‘ciężkie’ karty, zawsze ma pozytywny wydźwięk.

W sytuacji, o którą pytasz nie ma niczego czego nie dałoby się naprawić.

Zasługujesz na szacunek zarówno od innych ludzi jak sama dla siebie. Wyprostuj się, idź śmiało, nie ustępuj miejsca. Bądź asertywna. Masz prawo czuć siłę i władzę. Nie wierz nikomu, kto postrzega cię jako słabą czy bezbronną.

Nie obawiaj się zmian, zaadoptujesz się do nich lepiej niż przypuszczasz. Wyjazd za granicę jest dla ciebie korzystny.

Nie staraj się zatrzymywać na siłę bliskich ci osób. Nawet jeżeli to ty wydałaś je na świat lub wspierałaś w ciężkich chwilach, to nie znaczy, że masz obowiązek opiekowania się nimi po kres twoich dni. Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić.

W negatywie ta karta może pokazywać niemożność załatwienia wszystkiego naraz, trzymanie wielu srok za jeden ogon albo kłopoty z pogodzeniem życia zawodowego z rodzinnym.

Władza. Leczenie. Magia. Misterium. Intuicja. Samoświadomość. Determinacja. Cykliczność. Ogromne Zdolności Adaptacyjne. Uniwersalność. Powracająca Przeszłość. Inwencja. Odwaga. Opieka

W MIŁOŚCI

Jeżeli jesteś w związku: czas odnowy. Relacja wymaga starań, ale dają one satysfakcję emocjonalną. Dojrzała miłość. Głębokie uczucie gdy mija czas zauroczenia.

Jeżeli jesteś samotny/-a: ta karta zapowiada, że na swojej drodze prędzej czy później spotkasz prawdziwą miłość. Samotne macierzyństwo.

W FINANSACH

Czas na naukę, rozwój i dokształcanie się. Masz duży potencjał, którego nie wolno zmarnować. Wskazana ekspansja, poszerzenie obszaru aktywności lub włączenie nowości do oferty. Korzyści płynące zza granicy.

W ZDROWIU

Karta rekonwalescencji i regeneracji. Uwaga na układ krążeniowy. Jeżeli były przeprowadzane badania, warto zrobić je jeszcze raz. Szczególnie narażone części ciała: wątroba.

KARTY

Izyda była być może najważniejszą boginią w całej starożytności, nic więc dziwnego, że pojawia się w praktycznie wszystkich taliach. Trzeba jednak zauważyć, że w żadnej nie pojawia się w swym oryginalnym, tronowym wcieleniu, w większości nosi już atrybuty Hathor.

Zacznę tym razem od talii Tarota i od przyporządkowań: w talii Kris Waldherr Izyda odpowiada Magowi, podczas gdy w talii Marii Caratti&Antonelli Platano przypisano ją do Arcykapłanki. To chyba jedyna taka sytuacja, gdzie zgadzam się z obydwoma zaklasyfikowaniami. Mimo sporych różnic w znaczeniu, akurat ta bogini świetnie wpasowuje się w karty, ma zarówno odwagę, zdolności i chęć działania Maga jak i wiedzę tajemną oraz czułość i opiekuńczość Arcykapłanki. Zresztą sam drugi Wielki Arkan wywodzi się z tradycji Izydy – Hathor (widać to zwłaszcza w talii Rider – Waite – Smith, gdzie nosi jej koronę , także księżyc i morze są z nią kojarzone). A gdyby ktoś zaklasyfikował Izydę jako Cesarzową, to też byłoby to mitologicznie uzasadnione.

Izyda – Hathor jako Mag w The Goddess Tarot oraz w Goddess Inspiration Oracle Kris Waldherr, towarzyszy jej kania/jastrząb, a za nią na ścianie wizerunki Ozyrysa i Horusa

Kreskówkowa Izyda – Hathor jako Arcykapłanka w Universal Goddess Tarot Marii Caratti&Antonelli Platano . Ale za to siedzi na tronie . Nie wiem czy tylko mnie się tak wydaje czy ona mimo swojej kreskówkowości wygląda jak Włoszka? Obydwie autorki pochodzą z Italii, może to autoportret albo przedstawienie mamy, siostry lub koleżanki?

Izyda z tronem, skrzydłami, symbolem ANKH, kanopami oraz Horusem w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona

Izyda w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona

Piękne przedstawienie Izydy z Ozyrysem i małym Horusem w talii The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky (według niektórych przekazów Izyda ożywiła Ozyrysa okrywając go skrzydłami)

Izyda – Hathor z podwójnym krzyżem ANKH w talii Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Izyda – Hathor z kobrą w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Izyda - Hathor w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Izyda – Hathor z różami, sistrum, barką słoneczną i morzem w tle w talii The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Niebieskooka Izyda w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

Izyda – Hathor w talii Goddess Guidance Oracle Cards Doreen Virtue (obraz autorstwa tego samego Jonathana Earla Bowsera, który namalował Isztar – Kleopatrę http://jonathonart.com/isis.html , na reprodukcji na stronie internetowej widać wyraźnie, że przygląda się jej matka Nut – Niebo)

Izyda w Ascended Masters Oracle Cards Doreen Virtue

Izyda – Hathor w talii Goddess Card Pack Juni Parkhurst stylizowana na współczesne wizerunki

Izyda w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Izyda w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Izyda w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

Izyda – Hathor i Ozyrys w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Bojowo – wojenna Izyda – Hathor prosto z gry fantasy ‘Wskrześ Ozyrysa’  w Goddesses&Sirens Stacey Demarco&Jimmy’ego Mantona

Izyda gościnnie na karcie Ozyrysa w talii Gods&Titans Stacey Demarco& Jimmy’ego Mantona

Bazowałam na anglo- i polskojęzycznej wikipedii oraz następujących stronach

http://www.symbolizm.obrazy-olejne.org/ … trzab/457/ , http://www.thegoddesstree.com/GoddessGa … roject.htm
http://www.nemo.nu/ibisportal/0egyptint … /index.htm
http://www.knotofisis.net/Tiet.html
http://www.path-ways.com/forums/showthread.php?t=80
http://www.thaliatook.com/AMGG/isis.html
http://www.egyptianmyths.net/mythisis.htm

*Polska wersja ‘Izyda’ pochodzi ze zhellenizowanej formy Isis, tak jak w innych językach Bliskiego Wschodu rdzenny egipski nie zaznaczał w pisowni samogłosek, egiptolodzy domyślają się jednak, że jej imię wymawiano albo jako Iset albo Aset, co więcej żeńska końcówka ‘t’ zaczęła z czasem zanikać.

**Należy pamiętać, że według wierzeń starożytnego Egiptu, ciało należało po śmierci zachować w jak najlepszym stanie, aby nie cierpiała dusza, stąd zwyczaj balsamowania zwłok.

*** Fragment Metamorfoz albo Złotego Osła Apulejusza w przekładzie Edwina Jędrkiewicza.

**** W moim tłumaczeniu z angielskiego.