Tag Archives: izolda

NIE DAJ SIE ZWIESC KARCIE IZOLDY

Jeżeli w talii Przewodnictwo Bogiń autorstwa Doreen Virtue natknęłaś/-eś się na kartę Izoldy i zobaczyłaś/-eś nagłówek ‘Nieśmiertelna Miłość’, możesz dojść do wniosku, że sugeruje ona szczęśliwy, długotrwały związek. Z całym szacunkiem, uważam że to wprowadzanie w błąd i to podwójnie. Dlaczego?

Błąd Numer 1: Izolda jest uwzględniona w kartach bogiń, a więc sama jest boginią.

Nieprawda!

IZOLDA NIE JEST BOGINIĄ!

Jest bohaterką celtyckiej opowieści Tristan i Izolda, która po raz pierwszy pojawiła się we Francji w dwunastym wieku. Tristan jest siostrzeńcem króla Marka z Kornwalii, bardzo odważnym, utalentowanym i przystojnym młodym człowiekiem, do którego król jest bardzo przywiązany. Pewnego dnia postanawia zmierzyć się z Morhołtem, wysłannikiem króla Irlandii, który żąda by Kornwalia zapłaciła okup w postaci 300 młodych mężczyzn i kobiet. Tristan przyjmuje wyzwanie Morhołta na pojedynek mimo że irlandzki rycerz jest o wiele silniejszy, wyższy i uważany za niepokonanego. Udaje mu się zabić go, jednak sam zostaje poważnie ranny. Spodziewając się śmierci, prosi by położono go do łodzi i wysłano w otwarte morze, gdzie prądy i pływy znoszą go ostatecznie ku wybrzeżu Irlandii. Izolda Jasnowłosa, córka króla i siostrzenica Morhołta dostrzega nieznanego mężczyznę leżącego bezradnie w łodzi i leczy go w tajemnicy. Gdy Tristan zdaje sobie sprawę, że Izolda nienawidzi zabójcy wuja, zataja swoją tożsamość i ucieka, gdy tylko czuje się lepiej.

Zwycięstwo nad Morhołtem przynosi mu sławę, lecz także zazdrość czterech możnych na dworze. Obawiając się, że król Marek może przekazać tron siostrzeńcowi, nalegają aby ożenił się i dzięki temu spłodził następcę tronu. Król jednak po cichu ma nadzieję, że to jednak Tristan odziedziczy Kornwalię po jego śmierci, dlatego zgadza się ożenić tylko pod warunkiem, który wydaje się niemożliwy do spełnienia: poślubi jedynie kobietę o jedwabistych, złotych włosach, z których jeden upuściły na jego parapet dwie jaskółki. Zbuntowani możni narzekają, więc Tristan podejmuje się sprowadzić żonę dla króla Marka. Płynie prosto do Irlandii, bo rozpoznaje, że złocisty włos należy do księżniczki Izoldy.

W Irlandii ponownie wykazuje się odwagą, gdy zabija smoka niszczącego królewskie miasto, jednak mdleje pod wpływem jego trującego oddechu. Inny rycerz przypisuje sobie zwycięstwo i żąda w nagrodę ręki księżniczki Izoldy. W tym czasie ona sama odnajduje Tristana, leczy go i odkrywa jego prawdziwą tożsamość. Wściekła że pomogła zabójcy Morhołta chce go zabić, jednak on przekonuje ją aby tego nie robiła, inaczej musiałaby poślubić tchórzliwego rycerza, którego nikt nie wyzwałby na pojedynek. Tristan faktycznie udowadnia, że rycerz kłamie i prosi władcę Irlandii o rękę jego córki dla swojego pana, króla Marka z Kornwalii. Ojciec Izoldy wyraża zgodę, ale ona sama jest zła, bo sądziła, że Tristan chciał sam się z nią ożenić.

Widząc jej zdenerwowanie matka Izoldy przygotowuje magiczny napój wiążący na zawsze serca dwojga ludzi i nakazuje służącej aby pilnowała go, a w noc poślubną dolała nowożeńcom do pucharu. Jednak w czasie podróży do Kornwalii Izolda w jakiś sposób odkrywa napój i nie zdając sobie sprawy z  jego mocy wypija go, a potem daje do wypicia Tristanowi. To sprawia, że oboje pragną siebie nawzajem tak bardzo, że nie potrafią się oprzeć i mimo wyrzutów sumienia spędzają razem noc.

Gdy docierają do Kornwalii, Izolda poślubia króla Marka, ale kochankowie nie potrafią żyć bez siebie. Dosłownie więdną i zapadają na choroby, dlatego w końcu zaczynają spotykać się sekretnie przy sośnie w lesie. Z pomocą Boga i przyrody udaje się im umknąć z pułapek zastawianych przez czterech zazdrosnych możnych, jednak ostatecznie zostają przyłapani na gorącym uczynku. Rozwścieczony król skazuje oboje na śmierć za zdradę, ale Tristanowi udaje się uciec w czasie drogi na egzekucję, gdy skacze z okna małej kaplicy na klifie, w której zatrzymał się prosząc o pozwolenia na ostatnią modlitwę. Dzięki boskiej interwencji ląduje bezpiecznie i spotyka starego druha, który mu pomaga. W międzyczasie król chce spalić Izoldę na stosie, ale trędowaci przekonują go, by oddał im ją jako kochankę. Tristan z przyjacielem ratują ją i cała trójka udaje się do lasu, gdzie żyje chroniąc się przed gniewem króla.

Spędzają całe lato w lesie, ale gdy nadchodzi zima, nie są w stanie radzić sobie z chłodem i głodem. Pustelnik żyjący niedaleko proponuje, że będzie ich wysłannikiem do króla, który zdążył się już uspokoić i odczuwa współczucie dla obojga. Pustelnik zanosi władcy Kornwalii list od Tristana i Izoldy, w którym obiecują, że rozstaną się na zawsze jeżeli im wybaczy. Król przystaje na ich propozycję, zgadza się przyjąć Izoldę z powrotem jako królową, a Tristan sam przyrzeka, że usunie się z dworu. Kochankowie wymieniają się pierścieniami i obiecują, że w razie niebezpieczeństwa, wyślą je sobie jako wezwanie do pilnego spotkania.

Tristan ukrywa się niedaleko zamku i czuwa nad Izoldą. Królowa powraca na dwór i jest witana serdecznie przez wszystkich z wyjątkiem czterech zdrajców. Namawiają oni króla Marka, żeby zażądał by jego żona poddała się sądowi bożemu poprzez żelazo i w ten sposób uwolniła się od zarzutu cudzołóstwa. Izolda przystaje na to i wysyła wiadomość do Tristana. Po drodze do miejsca, gdzie ma odbyć się sąd boży, musi przeprawić się przez rzekę i prosi biedaka w łachmanach, by przeniósł ją na drugi brzeg. Gdy staje przed królem i wielmożami, składa przysięgę i publicznie oświadcza, że w ramionach nie trzymał jej żaden mężczyzna poza mężem oraz biedakiem, który pomógł jej przejść przez rzekę. Następnie bierze w dłonie rozpalone żelazo i podnosi tak aby każdy mógł widzieć, jej ręce są zdrowe jak u dopiero co narodzonego dziecka. Wszyscy pozdrawiają ją, ale tylko Izolda wie, że tajemniczym żebrakiem w rzeczywistości był Tristan w przebraniu i w żaden sposób nie skłamała.

W tym momencie do Tristana dociera, że nadszedł czas by wypełnić obietnicę i udać się na wygnanie. Mści się jeszcze na zdrajcach zanim wyrusza na kontynent. Dociera do Bretanii, gdzie po raz kolejny udowadnia, że jest dzielnym i zdolnym wojownikiem, gdy uwalnia księcia Bretanii od kłopotliwego wasala. W nagrodę książę oddaje mu rękę swojej córki Izoldy o Białych Dłoniach, którą Tristan przyjmuje. Jednak w noc poślubną odzywa się nim tęsknota za ukochaną Izoldą i powstrzymuje się od skonsumowania małżeństwa.

Gdy dowiaduje się o tym jej brat, denerwuje się, że Tristan odrzucił jego piękną i obyczajną siostrę, i żąda wyjaśnień. Jednak gdy dowiaduje się o losach swojego szwagra, jest bardzo poruszony i oferuje pomoc. Podróżują w przebraniu do Kornwalii i próbują spotkać się z królową, niestety na skutek nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, Tristan dochodzi do przekonania, że Izolda już go nie kocha, chociaż w rzeczywistości pragnie ona gorąco się z nim spotkać. Powraca do Bretanii i próbuje znaleźć pocieszenie w walce z wrogami, niestety zostaje ciężko ranny zatrutą włócznią. Zdając sobie sprawę z tego, że nie przeżyje, prosi więc szwagra, aby był jego wysłannikiem do Izoldy. Chce aby przybyła do niego by mógł ją zobaczyć po raz ostatni i daje mu pierścień na znak, że to Tristan go wysłał. Umawiają się, że jeżeli statek powróci z Izoldą na pokładzie, żagle będą białe, ale jeżeli odmówi ona przybycia, żagle będą czarne. Na nieszczęście ich rozmowę przez przypadek podsłuchuje żona Tristana, Izolda o Białych Dłoniach i ogrania ją wielka zazdrość.

Szwagier Tristana pomyślnie wypełnia misję, Izolda natychmiast zgadza się przybyć do Bretanii. Pokonują morze, a gdy mają już wpływać do portu, żona Tristan zauważyła statek i mówi, że wraca jej brat. Tristan jest już zbyt słaby by samemu podejść do okna, więc pyta żonę o to jaki kolor mają żagle. Izolda o Białych Rękach, nadal wściekła i żądna zemsty, twierdzi że są one czarne, choć w rzeczywistości jej brat wywiesił białe tak jak to było ustalone. Ta wiadomość zabija Tristana.

Królowa Izolda spieszy się na spotkanie, ale po drodze słyszy bicie dzwonów. Zdając sobie sprawę z tego, że musiało wydarzy się coś ważnego, pyta przechodnia o przyczynę alarmu. “Pani” – odpowiada przechodzień – “Nasz dobry opiekun i towarzysz Tristan właśnie umarł.” Pogrążona w żalu Izolda idzie powoli do kościoła, gdzie złożono ciało jej ukochanego. Spotyka tam Izoldę o Białych Dłoniach, która lamentuje nad śmiercią, jaką spowodowała. Królowa Kornwalii spokojnie nakazuje jej odejść, potem modli się, kładzie obok kochanka i umiera przy nim.

Król Marek zabiera ciała żony i siostrzeńca do domu i składa na spoczynek w dwóch grobach. W nocy z grobu Tristana wyrasta głóg, a jego gałęzie sięgają do grobu Izoldy. Król nakazuje ogrodnikowi uciąć je, ale ta sama sytuacja powtarza się następnej nocy i jeszcze kolejnej aż w końcu król Marek pozwala głogowi rosnąć.

Amerykanka może nie znać tej legendy, ale jest ona mocno zakorzeniona w kulturze europejskiej. W przeciwieństwie do bogini celtyckich takich jak Rhiannon czy Gwenhwyfer, które zostały w pewien sposób zakamuflowane jako śmiertelniczki w chrześcijańskich wersjach ich mitów, Izolda nie wykazuje się żadnym boskim pochodzeniem. Opowieść o niej i o Tristanie jest pięknym przykładem średniowiecznego romansu, ale sama Izolda nie jest odpowiedniczką żadnej celtyckiej bogini.

Dlatego jeżeli zadajesz pytanie o związek i w odpowiedzi ukazuje się ta karta, nie myśl, że zapowiada szczęśliwe, stabilne małżeństwo. Pokazuje raczej pełen wzlotów i upadków, burzliwy romans, w którym partnerzy odchodzą od siebie i powracają. Jeżeli wgłębisz się w text w dołączonej do talii książeczce, który mówi o tym, że miłość, której doświadczasz jest wieczna, bez względu na towarzyszące jej okoliczności, możesz dojść do wniosku, że takie silne uczucie pokona wszelkie przeszkody. Cóż, chciałabym…ale przeczytaj ponownie legendę o Tristanie i Izoldzie. Nawet ich ogromna miłość wywołana przez magię nie zapewniła im szczęśliwego życia uczuciowego. Kobiety często wchodzą w trzymane w tajemnicy związki z mężczyznami, którzy są albo żonaci/jeszcze nie rozwiedzeni/czekają na odpowiedni moment aby powiedzieć żonie o trzeciej osobie w związku/nie są gotowi na poważny związek. Nikogo nie oceniam. Każdy dokonuje własnych wyborów. Ale zastanów się, proszę, czy mężczyzna, o którego pytasz jest wart twoich uczuć, energii, a co najważniejsze, czasu.

Błąd Numer 2: Izolda sugeruje aby spędzać więcej czasu z przyrodą

Nieprawda!

Nie zgadzam się również z innymi zdaniami w książeczce dołączonej do talii: Następnie powróć do otaczającego cię świata, ale nie w brutalny sposób. Spaceruj po parkach, lasach, gdyż ja również często przebywam wśród kwiatów i drzew (…) Spędzaj czas w lesie, pośród drzew, w otoczeniu roślin i zwierząt a odzyskasz emocjonalną równowagę. Zgadzam się, że spędzanie czasu na łonie natury jest dobrym pomysłem, ale nie przypisałabym Izoldzie takich słów. Mimo że w jej historii pojawiają się pewne elementy związane z przyrodą (takie jak życie w lesie z Tristanem czy krzak głogu wyrastający na grobach kochanków) to nie mają one wpływu na rozwój zdarzeń ani nie rozwiązują problemów. Gdyby prawdziwa Izolda z jakichś przyczyn wyszła ze średniowiecznej legendy i wkroczyła do współczesnego świata, jej przesłaniem dla ciebie byłoby:

Uważaj z piciem alkoholu. Nie zostawiaj drinka bez nadzoru, kiedy bawisz się w klubie. Strzeż się pigułek dodawanych do drinków, które mogą sprawić, że stracisz przytomność i wystawić cię w ten sposób na niebezpieczeństwo przemocy. Moment nieuwagi może zrujnować ci życie.

Serio. Przeczytaj jeszcze raz legendę.

Aby podsumować: nie chodzi o to, że chcę przywalić autorce konkretnej talii ani wcale nie jestem zazdrosna, ani nikt mi za to nie zapłacił. Przedstawiam swoje poważne zastrzeżenia, bo uważam, że jeżeli talia kart oparta na starożytnych wierzeniach ma być wiarygodna to musi być im wierna, a przesłania powinny zgadzać się z faktycznymi mitami. Więc jeżeli dotarłaś/-eś do końca tego postu, to niezależnie czy się ze mną zgadzasz, czy nie, mam do ciebie tylko jedną małą prośbę: czytaj mity. Nie ograniczaj się tylko do książeczek dołączanych do talii. Nie ufaj całkowicie żadnemu autorowi czy autorce kart tylko dlatego, że jest słynny/-a albo mówi o świetlistych aniołach. Nie rezygnuj z własnego, niezależnego i pogłębionego myślenia. Nie ufaj całkowicie nawet mnie. Kop głębiej i znajdź swoją własną interpretację.

Yseult

Historia Tristana i Izoldy opowiedziana jest na podstawie wersji Josepha Bédiera.

RECENZJA: TALIA GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS DOREEN VIRTUE

GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS (Przewodnictwo Bogiń)

O AUTORCE

Doreen Virtue ma doktorat z psychologii, jak mówi pochodzi z rodziny o długich tradycjach ezoterycznych, sama jest jasnowidzem, a szczególnie interesują ją tematy związane z aniołami. Wydała kilkanaście talii kart (głównie anielskich) i kilka książek, które cieszą się dużą popularnością. W jej życiorysie w iście amerykańskim stylu wymienione są też programy, w których brała udział w radiu i telewizji. Obecnie mieszka na Hawajach. Więcej na stronie autorki.

ZALETY

Niektóre przesłania są świetne i dobrze przygotowane psychologicznie, takie jak np. Sekhmet (Postrzegaj siebie jako silną i zwycięską. Nie narzekaj, nie obwiniaj innych, bo to ustawia cię na pozycji ofiary), Ginewra (Nie potrzebujesz konkretnej osoby, aby odczuwać miłość – chociaż z własnego doświadczenia wiem, że do tego przesłania trzeba dorosnąć) albo Maria Magdalena (Nie zwracaj uwagi na wrogów i tych, którzy cię atakują. Dalej rób to co robisz i nie zniżaj się do ich poziomu).

Jedyna dostępna po polsku talia (co dla mnie akurat nie znaczy zbyt wiele, ale dla osób nie władających angielskim jest na pewno dużym plusem).

Na pewno dla mnie osobiście ta talia będzie miała zawsze znaczenie sentymentalne, bo po raz pierwszy z kartami bogiń spotkałam się oglądając Ezo TV, gdzie czasami stawiała je Wioletta Ewa Tuchowska (i miała właśnie talię Doreen Virtue). Oczywiście natychmiast zachwyciłam się nimi i zaczęłam szukać po sklepach ezoterycznych. Na polskim rynku jest ich stosunkowo mało, o wiele większy wybór istnieje przy kartach anielskich. Zaraz potem kupiłam sobie talię Doreen Virtue w wydaniu oryginalnym, bo tylko takie było wtedy dostępne (i osobiście wolę wydanie anglojęzyczne).

WADY

Z tą talią świetnie dogadywałam się przez długi czas, aczkolwiek kiedy zaczęłam drążyć tematy poszczególnych bogiń okazało się, że jednak widzę w związanych z nimi mitach nieco inne przesłanie niż autorka. I kiedy zaczęłam się nad tą talią GŁĘBIEJ  zastanawiać to nagle powody do zachwytu opadły.

Znowu do talii włączone są bohaterki literackie i religijne, a nie tylko prawdziwe boginie. Izolda NIE jest boginią!Wiem, że trudno jest czasami odnaleźć boginię, ponieważ po chrystianizacji jej rola w legendach i mitach została zredukowana do zwykłej śmiertelniczki (tak prawdopodobnie stało się z Rhiannon, Gwenhwyfar i Morgaine), ale akurat Izolda mimo celtyckich korzeni nie ma nic wspólnego z boginiami! W tej talii znowu pojawiają się bohaterki chrześcijańskie czyli Maria Magdalena oraz Maria matka Jezusa (w dodatku ta ostatnia przedstawiona jest w arcykatolickim, barokowym stylu, a autorka pisze, że na Zachodzie Maria jest bez wątpienia najbardziej znaną boginią. Ano nie, Doreen. Maria w żadnym odłamie chrześcijaństwa nie ma cech boskich).

Dobór bogiń: poprawny, ale jednak trochę dyskusyjny. Nie podoba mi się nadreprezentacja bogiń z Wysp Brytyjskich. Dlaczego np. na boginię zalecającą oczyszczenie i kontakt z wodą wybrała mało znane Sulis i Coventinę, które czczone była praktycznie tylko w jednym miejscu, w Bath na Wyspach Brytyjskich, a nie wielką boginię zoroastriańską Anahitę, którą otaczano ogromną czcią w całej Persji, a jeden z głównych obrzędów zoroastriańskich mający na celu oczyszczanie i poświęcanie wody jest właśnie jej dedykowany? Poprzez zamieszczenie tej karty można byłoby przecież trochę wesprzeć czcicieli jednej z wielkich, bardzo ważnych starożytnych religii, która nadal jest wyznawana (czy ktoś wie, że np. rodzice Freddiego Mercury’ego wyznawali zaratusztrianizm?). Chociaż uczciwie rzecz biorąc we wszystkich taliach panuje niezrozumiała dla mnie moda na zamieszczanie właśnie mało znanej Sulis jako bóstwa związanego z wodą i oczyszczaniem, podczas gdy Anahita nie pojawia się w żadnej z talii bogiń, jest tylko uwzględniona jako Umiarkowanie w Universal Goddess Tarot.

Wielki minus za to, że talia jest niespójna stylistycznie jeżeli chodzi o obrazy, bo Doreen nie ma jednego ‘nadwornego’ ilustratora, do tej talii użyła ilustracji 12 różnych autorów. Wychodzi z tego groch z kapustą. Oprócz obrazów intrygujących jak wizerunek Brigid, Eireen czy Kali są też po prostu paskudne gryzmoły jak Coventina czy Dana. Wiem, de gustibus…. et cetera , ale i tak większość rysunków odzwierciedla styl Doreen – jest “księżniczkowata”, o ile nie powiedzieć wprost, że kiczowata. Wszędzie boginie o twarzach dziewczynek, kwiatki, ptaszki, pastelowe kolory, itd. Nawet Ixchel postrzegana zawsze jako staruszka tutaj ma może z trzydzieści lat. Nawet potężna duchem, należąca do świata Podziemia, pędząca jak wicher na rumaku, żona i matka Rhiannon jest tutaj dziewczynką jadącą sobie nieśpiesznie na jednorożcu, do którego jak wiadomo mogły się zbliżyć tylko dziewice (swoją drogą Doreen musi mieć niezłego hopla na punkcie jednorożców skoro poświęciła im całą osobną talię). Dlaczego kobieta tak upupia kobiecość? Dlaczego traktuje mnie tak jakbym była małą dziewczynką i piszczała z radości na myśl o lalkach, zabawie w dom i księciu z bajki, który zabierze mnie na białym koniu w krainę wiecznej szczęśliwości?! W ten trend wpisuje się także  unikanie nagości na ilustracjach, nawet Afrodyta jest tu omdlewającą nimfą szczelnie zaplątaną w wodorosty tak aby nie było nic widać, a nie kuszącą najpiękniejszą boginią Hellady. Odważę się postawić tezę, że poprzez wielką popularność swoich produktów Doreen “wychowała” odbiorców (a raczej odbiorczynie) kart bogiń w ogóle, bo na Amazonie czytałam komentarz do realistycznej talii Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky, gdzie jakaś pani narzekała, że przeszkadza jej tam nagość i to, że “w talii nie ma karty Matki Boskiej”.

Podobnie jest z przesłaniami. Ogólnie rzecz biorąc tak jak w jej taliach anielskich większość sprowadza się do jednego ‘powierz swe troski Niebu, wszystko będzie dobrze’. Nie kwestionuję potrzeby modlenia się, sama regularnie rozmawiam z Jedynym i Sofią, ale pozostawianie wszelkich problemów siłom wyższym nie pomaga w samorozwoju. To tak jakby zatrzymać się na etapie dziecka, które “i tak nie zrozumie skomplikowanych spraw dorosłych”. Wcale nie uważam, że to dobrze aby wszystkie karty z założenia były pozytywne. Świat dookoła nas nie zawsze jest pozytywny, a naszym zadaniem jest wypracować sobie mechanizmy radzenia sobie z negatywami, które będą działały także jeżeli zabraknie wiary. Nawet Sedna, która według mitu została brutalnie potraktowana przez ukochanego, a własny ojciec w czasie burzy wyrzucił ją z łódki i odrąbał ręce, żeby nie mogła wdrapać się na nią z powrotem, otrzymuje radosne przesłanie Nieskończone Źródło. Nie zabraknie ci niczego ani dziś ani w przyszłości, bo Inuici wierzyli, że z jej odrąbanych rąk powstały ryby. I co jest najlepsze? Oczywiście na obrazie nie jest przedstawiona jako okrutnie potraktowana kaleka, tylko senna dziewczyna z głową wspartą o dłonie (!). To jest talia typowo pocieszeniowa, a nie taka, która pozwala na głębszy wgląd w siebie. Chyba że zacznie się dokopywać do mitów . Bo wtedy nagle okaże się, że Atena wcale nie sugerowałaby podążania za wiedzą intuicyjną tylko za żelazną logiką, a matka Diany (a właściwie Artemis, która w tej talii ma osobną kartę, co tylko potęguje chaos znaczeniowy) wcale nie miała bezbolesnego porodu, bo nawet jeżeli według pisarzy rzymskich urodziła Artemis bezboleśnie to jej brata bliźniaka Apolla nie była w stanie wydać na świat przez wiele dni i nocy.

Powiem szczerze, że nie podoba mi się ten ezoteryczny misz – masz jaki prezentuje Doreen w swoich taliach. ‘Proś boginie o…’, ‘proś anioły o…’, wymieszane postacie chrześcijańskie, pogańskie, mistrzowie duchowi itd. Jeżeli wrzucimy wszystkie produkty z lodówki do kotła, to wcale nie wyjdzie nam z tego dobra zupa. Trzeba pamiętać, że kart używają osoby, które w mniejszym czy większym stopniu wychowywały się w tradycji chrześcijańskiej, gdzie wyznaje się jednak wiarę w Jedynego Boga, więc jeżeli anioły, jednorożce czy boginie mówią ‘powierz nam swoje problemy’ to właściwie po co jest w ogóle Bóg? Uważam, że należy to jednak uwzględnić przy tworzeniu talii bogiń, bo naprawdę nie trzeba zostawać poganką i wierzyć w nie, aby z powodzeniem korzystać z tych kart.

Dlatego uważam, że Doreen, z całym szacunkiem dla niej, powinna pozostać przy kartach anielskich, a temat bogiń pozostawić osobom bardziej fachowym. Zresztą widać, że traktuje talię bogiń trochę po macoszemu, jako jedną z wielu jej talii, nie jest w żaden sposób wyszczególniona na stronie. To trochę tak jak z matkami wielodzietnymi, zajmujesz się wszystkimi, ale trudno skupić ci uwagę na każdym.

WYDANIE

W książeczce jako omówienie każdej karty ujęte są:

– imię bogini, nazwa karty i krótsza, jedno-, dwuzdaniowa wersja przesłania

– przesłanie od bogini

– różne znaczenia karty

– krótkie przedstawienie bogini

oraz rady jak używać kart.

Rozmiar kart jest trochę większy niż standardowy, 12,5 x 9, karty mają “pozłacane” brzegi. Świetne wydanie: nieduże, poręczne pudełko, w którym mieszczą się karty i książeczka.

Koszulka zdaje się zapowiadać karty królowych, a nie bogiń.

PRZYKŁADOWE KARTY

Atena

Brigid

Demeter

nie pojawia się w tej talii

Izyda

Lakszmi

Koszulka

Goddess Guidance Oracle Cards copyright @2004 by Doreen Virtue

Wydawca: Hay House

ISBN 978 – 1 – 4019-0301 – 5

ISBN 1 – 4019 – 0301 – 0

Abundantia
Aeracura
Aine
Afrodyta
Artemis
Atena
Bast
Brigid
Butterfly Maiden (Panna – Motyl)*
Cordelia
Coventina
Damara
Dana
Diana
Eireen
Freja
Green Tara (Zielona Tara)
Ginewra
Hathor
Isztar
Izyda
Izolda
Ixchel
Kali
Kuan Yin
Lakszmi
Maat
Maeve
Maria Magdalena
Mawu
Maria
Nemetona
Oonagh
Ostara
Pele
Rhiannon
Saraswati
Sedna
Sekhmet
Sige
Sulis
Westa
White Tara (Biała Tara)
Yemanya

* Posiadam oryginalną, anglojęzyczną wersję tej talii, więc podaję swoje tłumaczenia na polski.