Tag Archives: demeter

CZAS POWROTU SŁOŃCA

Witam słonecznie w dzień Przesilenia Zimowego! sun1

Oto post, który rok temu opublikowałam na starszej wersji bloga, ale temat jest jak najbardziej aktualny, dlatego pozwalam sobie zamieścić go raz jeszcze z niewielkimi zmianami.

Dodam jeszcze tylko, że był to bardzo pracowity i owocny rok. Pod koniec 2011 zrobiłam listę dwunastu bogiń, które chciałam opisać w tym roku, a potem już tylko szukałam, zastanawiałam się, mobilizowałam i metodycznie, miesiąc w miesiąc, odhaczałam kolejne imiona na liście od Lakszmi na pomyślny początek roku w styczniu aż do słonecznej Amaterasu wyłaniającej się z jaskini dziś, w dzień przesilenia zimowego. Owszem, bywało ciężko z czasem, materiałami i motywacją, ale jak już pisałam na Biegnącej z Wilkami wtedy kobieta powinna liczyć na swój pierwiastek męski. Mój zawsze potrafił wciągnąć mnie w wir pracy, bo go hołubię, a nie wstydzę się go zeby. W przyszłym roku chcę skoncentrować się nie tak bardzo na samych boginiach, co na kartach, ich specyfice, rozkładach, sposobach czytania, recenzowaniu talii i tym podobnych sprawach, bo myślę, że temat jest niedoceniany, a bardzo ciekawy.

Z życzeniami wielu szczęśliwych Powrotów Słońca

Anna Lawenda

————————————————————————

To będą życzenia nie-świąteczne, ale niezwykle słoneczne sun. Nie obchodzę urodzin Jezusa, co nie znaczy, że nie cieszy mnie koniec grudnia i moment zimowego przesilenia. W końcu był to czas, który starożytni celebrowali szczególnie radośnie podczas festiwalu Saturnaliów, a potem święta Sol Invictus czyli Słońca Niezwyciężonego, kiedy cesarz Aurelian wprowadził do Rzymu kult perskiego boga słońca Mitry. Było to święto tak popularne, że wcześni chrześcijanie czuli się wobec niego praktycznie bezradni. Nie potrafiąc z nim walczyć przyjęli taktykę skoro nie możesz pobić wroga to przyłącz się do niego i zaczęli obchodzić w tym czasie narodziny Jezusa, mimo że nie ma żadnych danych potwierdzających tę właśnie datę jako moment jego przyjścia na świat (a niektórzy badacze twierdzą, że w rzeczywistości urodził się on wiosną 6-7 lat p.n.e).

sillychristian

Nawiasem mówiąc to właśnie ‘arcychrześcijański’ cesarz Konstantyn ustanowił niedzielę Dniem Słońca…Chyba nie muszę dodawać, że zimowe przesilenie obchodzone było też jako Yule przez plemiona germańskie, a gdyby na rzecz spojrzeć globalnie to czas grudniowy wypełniony był przeróżnymi świętami w niemal każdej kulturze (więcej po angielsku tutaj). Mnie osobiście zachwyciły obchody związanego z przesileniem oraz narodzinami Mitry święta Yalda w Iranie, kiedy to mieszkańcy zbierają się w domach z rodziną, jedzą arbuzy, granaty oraz orzechy i  recytują poezję Hafeza (więcej po angielsku tutaj). Czy naprawdę nie moglibyśmy zamienić Bożego Narodzenia na Yaldę?! zeby

Dlatego jakoś mnie nie wzruszają lamenty duchownych nad narastającym konsumpcjonizmem i zagubieniem mistyki tego święta. Nie lubię jak próbuje mi się robić wodę z mózgu. Mistyką samą w sobie jest moment przesilenia zimowego, kiedy po najkrótszym dniu w roku następuje Powrót Słońca, gdy Światło zwycięża Ciemności, dni stają się znowu dłuższe, a wiosna wydaje się coraz bliższa. Im bardziej wgłębiam się w karty bogiń, w mity i wierzenia starożytnych, tym bardziej rozumiem cykliczność panującą w kosmosie, która daje nadzieję, że nawet w chwili największego mrozu i śniegu czeka już czas odrodzenia oraz radości. Nigdy nie znosiłam zimy, mrozu, chorób, trudności i monotonii śniegu, już u schyłku lata chwytały mnie albo dołki, albo regularna depresja, miałam wrażenie, że wszystko co dobre i pozytywne umiera wraz z latem i teraz już nie czeka mnie nic dobrego.

Dopiero dwa lata temu, kiedy miałam napisać o kolejnej karcie dla forum, zaczęłam zastanawiać się głębiej nad sensem mitu o Demeter i Korze. Starożytni byli w o wiele większym stopniu niż my uzależnieni od rytmu pór roku. Nie mieli elektryczności, kiedy zachodziło słońce można było tylko udać się na spoczynek, ewentualnie siąść przy ogniu i poznawać życie słuchając opowieści. Nie mieli supermarketów, jeżeli nie zebrali wystarczających plonów latem to głodowali na przednówku. Szacunek dla cykliczności był naturalny. Ziemia nie może rodzić zbóż, warzyw i owoców non stop, trzeba dać jej odpocząć. Nawet pokryta śniegiem gleba wcale nie jest martwa, jesienią i zimą zachodzą w niej procesy, które przygotowują ją do tego by odżyła gdy przyjdą ciepłe i słoneczne dni. Bo ta wiosna w końcu przyjdzie. W większości kultur starożytnych przewija się motyw Narodzin – Śmierci – Odrodzenia, który wiele mówi o mądrości tamtych czasów. Starożytni nie mieli mikroskopów, komputerów ani żadnych skomplikowanych urządzeń pozwalających na badania naukowe, ale zwyczajnie obserwując świat dookoła zdawali sobie sprawę, że jest jakaś siła, która sprawia, że o oznaczonej porze rozkwitają kwiaty, zielenią się liście na drzewach, a zboża wypuszczają kłosy. I o oznaczonej porze ta siła nagle znika. Gdzie w takim razie jest? Skoro nie ma jej na ziemi to musi znajdować się pod jej powierzchnią, to w końcu szalenie logiczne, prawda? Więc trzeba tam zejść i przyprowadzić ją z powrotem!

Starożytni stworzyli piękne legendy tłumaczące ten proces albo miłością matki do córki, albo kochanki do oblubieńca, to dlatego fizycznie lub metaforycznie Izyda, Demeter, Kore, Isztar czy Inanna musiały zejść w mroki Podziemia, po to aby odrodzić się na nowo i przyprowadzić z powrotem Życie. Bo świat Podziemia jest światem naturalnym, przynależymy do niego już poprzez same narodziny. Każdy z nas ma prawo, a nawet musi do niego zejść. Nie można być cały czas szczęśliwym, zadowolonym, uśmiechniętym i energicznym. Każdy z nas ma prawo do lęków, smutków, niepewności i osłabienia, to zgodne z naszym wewnętrznym cyklem i prawem uniwersalnym. Niezgodnym z prawem uniwersalnym jest zbyt długie przebywanie w Podziemiach. Nasze miejsce jest na Ziemi, nie pod nią. Trochę czasu mi to zajęło, ale w końcu zrozumiałam, że jestem i chcę być Isztar, a nie Ereszkigal.

I to jest właśnie mistyka, którą odkrywa czas Powrotu Słońca, mistyka która istniała jeszcze przed narodzinami Jezusa, kiedykolwiek się one odbyły. To jest nadzieja, radość i inspiracja, którą chciałabym się dzielić. Wszystkiego najlepszego wszystkim tu zaglądającym, wielu szczęśliwych Powrotów Światła! sun1

invincible summer

greetings

KORA PERSEFONA (PROZERPINA)

KORA PERSEFONA (PROZERPINA)

Helleńska bogini Podziemia, wegetacji i zmiany pór roku, opiekunka dusz zmarłych, córka Demeter i Zeusa, żona Hadesa. Mit o jej porwaniu wyjaśniał zmianę pór roku i był podstawą misteriów eleuzyńskich. Jej pierwsze imię, Kore, oznacza ‘młodą dziewczynę, dziewicę’, jej drugie imię wywodzi się prawdopodobnie z języka obcego Hellenom, jedną z możliwych etymologii jest perein phonon oznaczający ‘przynosić, powodować śmierć’.

O BOGINI

Mit o porwaniu Kory przytaczany był już w poście o Demeter, dlatego pozwolę sobie tylko go po prostu stamtąd zacytować:

Kora jako jeszcze młodziutka dziewczyna w słoneczny dzień bawiła się wraz z nimfami na łące. Matka pozwoliła jej pleść wianki z wszystkich kwiatów poza poświęconym bogom podziemia narcyzem. Niestety, Kora niepomna przestróg matki zerwała akurat ten kwiat, co sprawiło, że nad łąką zaległa ciemność, a w pobliżu otworzyła się ziemia, z której jadąc na rydwanie zaprzężonym w czarne konie wyłonił się Hades, bóg podziemia, porwał Korę i wywiózł do swojego królestwa. Wszystko odbyło się tak szybko, że nikt nie zdążył zareagować ani nawet zauważyć, kiedy zniknęła córka Demeter z wyjątkiem nimfy wodnej Kyane, która słysząc krzyk przyjaciółki próbowała ją ratować.  Nie zdążyła jednak, jeden z pędzących rumaków kopnął w ramię ją tak, że mogła tylko rozmasowywać bolące miejsce i płakać za Korą. Przerażona Demeter szukała wszędzie córki, jednak nie zdawała sobie sprawy, że Zeus, ojciec Kory, obiecał ją Hadesowi za żonę, nie informując przy tym matki ani nie prosząc jej o zgodę. Demeter chodziła i szukała córki bez ustanku, a gdy o wszystkim się dowiedziała (czy to od Hekate bogini nocy i czarów, czy od Heliosa boga słońca widzącego wszystko co dzieje się na świecie), w wielkim gniewie rzuciła klątwę na ziemię, by ta nie rodziła plonów dopóki córka nie zostanie jej oddana. Zakłóciło to porządek świata i ludzie skarżyli się, że zboża oraz inne rośliny wysychają, więc nie będzie można zebrać plonów i nastanie głód. Zeus nie miał innego wyjścia jak zwrócić córkę matce. Jednak dziewczynę skuszono w Podziemiu do tego by zjadła kilka ziarenek granatu,  a to sprawiło, że już na zawsze miała należeć do tego miejsca. Ostatecznie zawarto kompromis: jedną trzecią roku Kora (zwana od tego momentu Persefoną) miała spędzać w podziemiu z mężem, a dwie trzecie z matką na powierzchni. W ten sposób tłumaczyli sobie Hellenowie zmianę pór roku: zimą ziemia smuciła się wraz z Demeter, że jej córki nie ma, a wiosną i latem, kiedy ta powracała, z radości wypuszczała listki i kazała kwitnąć kwiatom.

Jest to pierwsze i najbardziej znaczące pojawienie się Kory Persefony w mitologii helleńskiej, ale nie ostatnie. Już jako małżonka Hadesa pojawia się w wielu mitach, w których bohater musi zejść do Podziemia. Wzruszona pieśnią Orfeusza namawia męża by zwrócił mu jego żonę Eurydike i pomaga Heraklesowi wypełnić dwunastą pracę polegającą na spętaniu Cerbera strażnika Podziemia. Czasem chcąc nie chcąc jest wciągana w intrygę tak jak wtedy gdy jeden z herosów, Pejritoos, towarzysz Tezeusza postanowił porwać Korę Persefonę Hadesowi z zemsty za śmierć jego własnej żony Hippodamei. Plan nie wypalił, obaj zostali uwięzieni w Hadesie i przytwierdzeni łańcuchami do skały. Tezeusza wyzwolił z kaźni Herakles, ale Pejritoos musiał dalej pozostać przykuty na wieczność.

Kora Persefona uczestniczyła także w sporze z Afrodytą o Adonisa. Według podań Adonis był nieślubnym dzieckiem królewny Myrry, która rozgniewała Afrodytę, a ta za karę wzbudziła w niej występną miłość do własnego ojca. Udało się jej oszukać go i spędzić z nim kilka nocy, ale gdy sprawa wyszła na jaw, rozzłoszczony król porwał nóż i zaczął ją ścigać. Uciekając przed jego furią, błagała bogów o ratunek, a ci przemienili ją w drzewo, które wzięło swoją nazwę od jej imienia. Po dziewięciu miesiącach kora pękła i z pnia drzewa wyszedł na świat chłopiec. Afrodyta zamknęła dziecko w skrzyni i powierzyła opiece Kory Persefony, jednak bogini Podziemia zakochała się w młodym Adonisie i postanowiła nie wypuszczać go z Hadesu, co wywołało złość Afrodyty. Spór musiał rozstrzygać Zeus, który orzekł, że jedną trzecią roku Adonis ma spędzać z Afrodytą, jedną trzecią z Korą Persefoną, a resztę czasu gdzie sam zechce. Według innej wersji młodzieniec zginął od kłów dzika, w którego zamienił się zazdrosny o boginię piękna Ares, a rozpacz Afrodyty była tak wielka, że Zeus pozwolił by Adonis wracał wiosną i latem do niej, jednak jesień i zimę musiał spędzać w Hadesie.

W większości wersji małżeństwo Kory Persefony i Hadesa pozostawało bezdzietne*, jednak niektóre podania wskazują ją jako matkę Zagreusa/Iakchosa /Dionizosa (z Zeusem).

Zstępowanie bóstwa do podziemia było popularnym w starożytności sposobem tłumaczenia przemienności pór roku, na Bliskim Wschodzie podobny motyw pojawia się w mitach o Attisie (patrz post o Kybele) czy Ozyrysie (post o Izydzie), motyw porwania młodej dziewczyny do Podziemia jest także obecny w opowieści o Ereszkigal (patrz mit o Isztar). Wynika stąd oraz z pozostałości archeologicznych, że kult agrarny Demeter i Kory Persefony był jednym z najstarszych w Helladzie i że miał miejsce jeszcze przed tym jak panteon zapełnili bogowie olimpijscy, być może przybył do Hellady z innych krajów (Hellenowie zapisywali imię ‘Persefona’ na wiele sposobów, co może sugerować, że sami nie potrafili go wymówić, a zatem musiało pochodzić z języka prehelleńskiego albo było zapożyczeniem z innego języka). O jego początkach świadczą tabliczki z około 1400 – 1200 r. p.n.e. znalezione w Pylos, gdzie pojawia się prawdopodobnie najstarsza forma jej imienia Preswa, była też najwyraźniej czczona na minojskiej Krecie. Podobnie jak w Egipcie najstarsze bóstwa wiązane były ściśle z przyrodą i często pokazywane jako postacie pół – ludzkie, pół – zwierzęce (pozostałością tego w mitologii są właśnie kreteński Minotaur, centaury, satyrowie, trytony, syreny** itd.); w świątyni Despojny w Mykenach odkryto wizerunek przedstawiający postacie identyfikowane jako Demeter i Kora Persefona lub ich kapłanki noszące maski zwierzęce co wskazuje na starożytność wierzeń ich dotyczących. Na Krecie kulty agrarne na początku nie zawierały wizerunku bóstw (podobnie jak najstarsze formy kultu Wielkiej Matki Kybele), które w przeważającej większości były kobiece, a same obrzędy zawierały w sobie taniec, potrząsanie drzewami i oddawanie czci kamieniom (prawdopodobnie meteorytom). Istnieją też przesłanki, że Kora Persefona była identyfikowana z jeszcze starszymi boginiami takimi jak Despojna czy Ariadna. Wykopaliska na miejscach świątyń sugerują, że miejsca kultu były usytuowane niedaleko źródeł i że płonął w nich stale ogień.

Córka Demeter była zarówno boginią podziemia (jako Persefona) jak i wegetacji (jako Kora). Jako symbol odrodzenia i nieśmiertelności była przedstawiana na sarkofagach. Oprócz misteriów eleuzyńskich Kora Persefona była czczona samodzielnie w świątyniach usytuowanych w Koryncie, Megarze i Sparcie. W Arkadii była czczona pod imieniem Despojna („Pani, Władczyni Domu”), ponadto innymi popularnymi przydomkami były te, które prezentowały ją w jak najkorzystniejszym świetle, by zyskać jej życzliwość: Hagne („Czysta”, pierwotnie było to imię nimfy źródlanej), Melindia lub Melinoia („Miodowa”), Melivia, Melitodes, Aristi Tchonia („Najlepsza z Bóstw Podziemia”). W aspekcie bogini wegetacji była nazywana Kore Soteira („Zbawicielka”), Neotera („Młodsza”), etc., bardzo często pojawia się wraz z matką jako Dwie Boginie (Demeter nazywa się Starszą, a Korę Młodszą) w Eleusis, Wielkie Boginie i Panie, Władczynie, Mistrzynie w Arkadii, Karpophoroi („Przynoszące Owoce”) w Tegei i Thesmophoroi („Dawczynie Praw”) w czasie festiwalu Thesmoforii.

Kult Demeter oraz Kory Persefony miał wiele lokalnych odmian, ale najważniejszym obrzędem były oczywiście obchodzone jesienią misteria eleuzyńskie. Koncentrowały się one na nieśmiertelności życia i dawały nadzieję na dobry los dla wtajemniczanych (prawdopodobnie wierzono, że po śmierci trafiali do najlepszej części Hadesu nazywanej Elizjum). Misteria dzieliły się na Mniejsze (obchodzone co roku) i Większe (obchodzone co 5 lat, piętnastego dnia miesiąca boedromion czyli na przełomie sierpnia i września, trwały dziesięć dni), a warunkiem uczestnictwa w nich było jedynie „nieskalanie przelaną krwią”, były otwarte także dla kobiet i niewolników. Istniało kilka stopni inicjacji, tylko osoby o najwyższym poziomie wtajemniczenia wiedziały co kryły w sobie kiste, poświęcona skrzynia i kalathos, kosz z zamkniętą pokrywą (istnieją domniemania, że przedmiotami tymi były złoty wąż, jajo, fallusa i nasiona poświęcone Demeter.

Nie wiadomo jak dokładnie wyglądały misteria „od środka”, bo zdradzenie tajemnicy karane było śmiercią, ale pozostały opisy publicznego świętowania. W Atenach Większe Misteria zaczynały się od przyniesienia świętych przedmiotów do Eleusionu, świątyni u podnóża Akropolis 14 boedromionu, następny dzień był czasem Agyrmos (zgromadzenia), kiedy kapłani ogłaszali początek świąt i składali ofiarę. 16-tego dnia miesiąca następowały rytuały oczyszczenia w morzu w okolicach portu Faleron, a 17-tego rozpoczynały się Epidauria, uroczystości ku czci Asklepiosa boga uzdrawiania, podczas którego symbolicznie wchodził on w mury miasta wraz z córką Hygieją boginią higieny i w procesji wchodził do Eleusionu (był to tak zwany „festiwal w festiwalu”). 19-tego od cmentarza Kerameikos ruszała procesja do Eleusis wzdłuż Hierá Hodós (Świętej Drogi), podczas której uczestnicy kołysali gałązkami bakchoi, a w pewnym momencie zaczynali wykrzykiwać sprośności aby upamiętnić Baubo (Iambe), starszą kobietę rozweselającą podczas żałoby Demeter poprzez podnoszenie spódnicy i opowiadanie pikantnych kawałów; wykrzykiwano również “Íakch’, O Íakche!” ku czci Iakchosa. Po dotarciu do Eleusis następował dzień postu mającego przypominać o głodzie Demeter, gdy szukała córki, napojem jaki wtedy spożywano był kykeon zrobiony z jęczmienia i mięty polej. 20-tego i 21-go przychodził czas na właściwe uroczystości w Telestrionie, wielkim przedsionku („Przedsionku Wtajemniczeń”) do którego wchodzili mający dostąpić wtajemniczenia, do Anaktoronu („Pałacu”) wstęp mieli tylko kapłani, ponieważ przechowywane były tam święte przedmioty. Przed wejściem do Telestrionu adepci musieli wymówić słowa „Pościłem, piłem kykeon, wziąłem z kiste (pudełka), a po pracy z tym, odłożyłem z powrotem do kalathos (koszyka)”. Na początku napełniane były dwa specjalne naczynia, jedno z nich opróżniano następnie kierunkiem do zachodu, drugie do wschodu, a wierni patrzyli na niebo i na ziemię zaklinając deszcz użyźniający ziemię. Przypominano opowieść o uprowadzeniu Kory w trzech odsłonach, najpierw zejście, następnie poszukiwania, a na końcu wejście i połączenie z matką. Na palenisku wyświęcano „boskie dziecko” (patrz post o Demeter i mit o Triptolemosie), a punktem obchodów dla najbardziej wtajemniczonych było ścinanie w milczeniu snopka zboża symbolizującego odnowę życia po śmierci. Zakończeniem festiwalu była Pannychis, całonocna uczta połączona z tańcem i ogólnym weseleniem się, a także ofiara z byka i uczczenie pamięci zmarłych poprzez libację następnego dnia.

Cyceron tak pisał o tych obrzędach: Sądzę, że twoim Atenom zawdzięczamy wiele odkryć niezwykłych i prawdziwie boskich. Nie ma tam jednak nic lepszego od misteriów, dzięki którym dzikość i życiowy bezwład ustąpiły prawdziwemu człowieczeństwu i łagodności. Misteria nazywane są początkiem, więc poznaliśmy życie od podstaw; umiemy teraz nie tylko żyć radośnie, lecz także umierać z nadzieją. (O prawie, Księga II, XIV, 36)

Innymi obchodami były Thesmoforie, festiwal obchodzony w całej Helladzie 11 – 13 miesiąca pyanepsion (października), kiedy zamężne kobiety wychodziły swobodnie z domów*** i uczestniczyły w obrzędach, w których mogły brać udział tylko one. Niewiele wiadomo na temat tych świąt z bardzo prostej przyczyny: uczestniczyły w nich tylko zamężne kobiety, a one nie pisały kronik. Wiemy jednak, że pierwszego dnia odbywały się procesje, drugi dzień był czasem jedzenia granatów, żałoby i często wygaszonego ognia, a trzeci poświęcony był nieznanej w szerszej mitologii Kalligenei, bogini „pięknych narodzin”. Zachowały się też przekazy o tym, że w wąwozach oraz rozpadlinach nocą składano w ofierze świnie i wydobywano szczątki zwierząt z poprzedniego roku, które następnie składano na ołtarzu, mieszano z nasionami i zasiewano. W koloniach helleńskich w Italii (tzw. Magna Grecia) oraz na Peloponezie obchodzono także Anthesforia, święto kwiatów i zbóż.

Starożytni Rzymianie przejęli kult Kory Persefony z helleńskich kolonii założonych w południowej Italii oraz Sycylii, w lokalnym dialekcie nosiła imię Proserpine i tą wersję przyjęto na Półwyspie Apenińskim. Co ciekawe w jednym z tych miast Lokroj (obecnie Locri) była czczona jako patronka małżeństw, co zazwyczaj było domeną Junony (Hery), dzieci były polecane jej opiece, a panny przynosiły swoje szaty przed ślubem jako wota. Właśnie z Lokroj pochodzi popularne przedstawienie Kory Persefony oraz Hadesa w otoczeniu symbolicznych roślin i zwierząt.

W V w p.n.e Empedokles, poeta, filozof i uzdrowiciel, twórca koncepcji czterech żywiołów powiązał Korę Persefonę pod imieniem Nestis z żywiołem (w jego dziele z korzeniem, dopiero Platon użył jako pierwszy wyrażenia „żywioł”) wody: Wysłuchaj najpierw o czterech korzeniach wszystkiego: jaśniejącym Zeusie, dającej życie Herze, Ajdoneusie i Nestis zwilżającej łzami śmiertelne źródła. Empedokles używa przydomka Nestis i nie wymienia prawdziwego imienia, które od czasów starożytnych było tabu, aby niepotrzebnie nie wywoływać królowej umarłych w rozmowie (w hymnach homeryckich poeta odnosi się do niej jako do Królowej Cieni).

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Typ najstarszej rzeźby helleńskiej nosi nazwę kore, według niektórych hipotez przedstawiają one córkę Demeter.

Ponadto Kora Persefona prezentowana była jako siedząca na tronie majestatyczna królowa Podziemia z berłem i pudełkiem liknon służącym do oddzielania ziaren od plew, a także z owocami i snopkami zbóż.

ZNACZENIE DYWINACYJNE

 OSOBA

Młoda dziewczyna, nastolatka. Ktoś po nagłych lub ciężkich przeżyciach. Osoba niedojrzała psychicznie, ktoś kto był obarczony zbyt dużą odpowiedzialnością w zbyt młodym wieku, kto zgorzkniał przez złe doświadczenia i złe wspomnienia z dzieciństwa lub kogo zaufanie zostało ciężko zawiedzone. W negatywie osoba, która ma syndrom ofiary i zbyt mało pewności siebie oraz dojrzałości, aby stawić czoła problemom.

RADA

Potrzebna jest przede wszystkim cierpliwość. Ta karta pokazuje trudne dojrzewanie i naukę kompromisów. Niczego nie da się przyspieszyć. Zostaw sprawy swojemu biegowi. Daj czasowi czas. Co zasiałeś, to zbierzesz. Na początku będziesz musiał włożyć w plany wiele wysiłku, nagroda przyjdzie potem. Wszystko ulega prędzej czy później zmianie.

Dla mnie osobiście karta Kory Persefony jest ściśle powiązana z runą Jera.

Cierpliwość. Dojrzewanie. Zbiory, plony, obfitość, dostatek, urodzaj. Odrodzenie. Początek lub koniec cyklu. Zły czas, zbytni pośpiech, kiepskie plany, działanie na oślep. Mały plon, strata, niedostatek. Interwencja w naturalny cykl. Możliwa podróż, ale nie dla przyjemności, a wymuszona przez okoliczności. Trauma. Porzucenie. Kompromis. Nieuchronność. Silny wpływ matki. Wiedza tajemna, ezoteryka.

 W MIŁOŚCI

 Jeżeli jesteś w związku: niedojrzałość do stałego i dorosłego związku. Potrzebne kompromisy i cierpliwość. Chowanie się przed problemami. Małżeństwo w zbyt młodym wieku, być może w jakiś sposób wymuszone. Bezdzietność. Silny wpływ matki. Chłodny emocjonalnie lub manipulujący partner.

Jeżeli jesteś samotny/-a: niedojrzałość do stałego i dorosłego związku. Silny wpływ matki. Zalecana jest cierpliwość i nie wiązanie się z kimś tylko po to, aby nie być singlem.

 W FINANSACH

 Podróż wymuszona przez okoliczności. Rozpoczynanie lub kończenie etapu w pracy zawodowej. Biznes zakładający zmienność przychodów w zależności od czasu lub pory roku. Zawieszenie działalności. Również czas zbierania profitów.

 W ZDROWIU

Płodność i prawidłowy cykl u kobiety. Ciąża i udany, naturalny poród. Terapia ograniczająca się do podawania leków. Dieta wegetariańska, makrobiotyczna lub oparta na warzywach, owocach i zbożach. Zdolności regeneracyjne. Regularnie wykonywane badania okresowe. Lenistwo, niewłaściwa dieta, niedobory, problemy z cholesterolem i otyłość. Zaburzenia w cyklu u kobiet. Zaniedbanie regularnych badań. Jedzenie w pośpiechu. Szczególnie narażone części ciała: układ pokarmowy (zwłaszcza żołądek, okrężnica, jelito cienkie i jelito grube)

KARTY

Kora Persefona w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

 

Kora Persephone z Demeter w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Kora Persephone w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Kora Persefona (oraz Hades i Cerber) w Ancient Feminine Wisdom Kay Stevenson&Briana Clarka

 

Kora Persefona w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

 

Kora Persefona w Goddess Card Pack Juni Parkhurst

 

Kora Persefona w Goddess Inspiration Oracle Kris Waldherr

 

Kora Persefona w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Kora Persefona w Mythic Oracle Carisy Mellado&Michele-lee Phelan

 

Kora Persefona w Goddesses&Sirens Stacey Demarco&Jimmy’ego Mantona

 

Kora Persefona jako 8 Mieczy w Universal Goddess Tarot Marii Caratti&Antonelli Platano

Na podstawie Mitów Greków i Rzymian Wandy Markowskiej, Słownika Mitologii Greckiej i Rzymskiej Pierre Grimala, Mitów Greckich Roberta Gravesa oraz Wikipedii  i http://www.webwinds.com/myth/elemental.htm

* Wydaje się być logicznym, że bóstwo związane ze śmiercią samo nie mogło mieć potomstwa. W Egipcie bóg pustyni i śmierci Set był bezpłodny, a jego żona Neftyda pragnąc dziecka poczęła je z ich bratem Ozyrysem (co być może było przyczyną nienawiści Seta względem Ozyrysa).

** Trzymam się znaczeniowo mitologii i jako ‘panny morskie’ rozumiem pół – kobiety, pół – ryby, a jako ‘syreny’ pół – kobiety, pół – ptaki.

 *** W Helladzie kobiety nie uczestniczyły w życiu publicznym

RHIANNON (RIGATONA)

RHIANNON (RIGATONA)

Celtycka bogini koni i świata podziemnego. Według walijskiego cyklu Mabinogion matka Pryderiego i żona najpierw Pwylla, a potem Manawyddana. Jej imię Rhi Annon (Ri Ana) oznacza Wielka Królowa.

O BOGINI

Rhiannon była celtycką boginią koni znaną także pod imieniem Rigatony i utożsamianą z jej kontynentalną odpowiedniczką Eponą (jedyną celtycką boginią jaką czcili Rzymianie), jednak w świadomości Walijczyków przetrwała jako bohaterka Pierwszej i Trzeciej Gałęzi sagi Mabinogion.

Niewiele wiadomo na temat tego jak wyglądał jej kult, ponieważ nie zachowały się żadne przekazy pisemne, a jedynie figurki i płaskorzeźby kobiety na koniu (Celtowie nie zapisywali swojej historii i mitów, krążyły jedynie w wersji ustnej). Mabinogion jest cyklem legend walijskich, które jednak były spisywane już w czasach chrześcijańskich przez skrybów w klasztorach, elementy uznawane za niezgodne z obowiązującą religią były usuwane stąd nie ma wzmianki o Rhiannon jako o bogini*. Z kolei pierwsze tłumaczenie z walijskiego na angielski powstało dopiero w połowie XIX wieku dzięki Lady Charlotte Guest, niezwykłej osobowości i popularyzatorce kultury oraz literatury walijskiej.

Rhiannon pojawia się w Pierwszej Gałęzi/Odnodze, kiedy dostrzega ją Pwyll, książę Dyfed. Siedzi na ogromnym śnieżnobiałym koniu ubrana w złotogłów, a kiedy książę pyta towarzyszy czy ją znają, ci odpowiadają przecząco. Pwyll nakazuje zapytać ją kim jest, ale ta umyka na koniu tak szybko, że jego słudzy nie mogą jej dogonić. Ta sytuacja powtarza się kilka razy aż w końcu zaintrygowany Pwyll sam wsiada na konia i usiłuje dogonić tajemniczą dziewczynę, ale mimo tego, iż pędzi na najszybszym rumaku w królestwie nie może jej dogonić. Wreszcie zmęczony pościgiem woła: Pani, zatrzymaj się proszę!, na co ona przystając odpowiada: Zatrzymam się chętnie, a dla twojego konia byłoby lepiej, gdybyś mnie o to poprosił o wiele wcześniej. Zdejmuje z twarzy woal, Pwyll widząc jej twarz uznaje, że jest najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek spotkał. Dziewczyna przedstawia się jako Rhiannon, córka Heveydda Hêna, który chce wbrew jej woli wydać ją za mąż, dodając: ale nie będę miała męża ze względu na miłość jaką żywię do ciebie, chyba że mnie odrzucisz. Czego Pwyll oczywiście nie robi, co więcej dodaje, że gdyby mógł wybierać z wszystkich kobiet na świecie, wybrałby właśnie ją. Umawiają się, że Pwyll przyjdzie do zamku jej ojca dokładnie za rok i rozchodzą zaraz potem.

Książę pytany na temat tajemniczej nieznajomej, zmienia temat, zaś o oznaczonym czasie zbiera stu jeźdźców i udaje się do pałacu Heveydda Hêna, gdzie witany jest z wielką radością, a na jego cześć urządzana jest uczta. Pwyll siedzi między Heveyddem Hênem a Rhiannon, pod koniec uczty do Sali wchodzi bogato odziany młodzieniec, który okazuje się być Gwawlem synem Cluda i konkurentem Rhiannon, posiadającym wiele ziemi oraz bogactw. Dochodzi do spięcia między nim a Pwyllem i książę Dyfed nieświadomie zgadza się oddać mu za żonę kobietę, którą darzy uczuciem. Aby temu zaradzić Rhiannon daje ukochanemu torebkę i przykazuje wrócić za rok wraz z rycerzami podczas jej uczty weselnej. Ma być ubrany w łachmany i poprosić o tyle do jedzenia ile zmieści się w tej torebce, a ona swoją mocą sprawi, by torebki nie dało się napełnić. Jeżeli zapytają cię co zrobić aby napełnić ją do końca odpowiedz, że mężczyzna szlachetnego rodu musi na nią nadepnąć mówiąc: „Już wystarczająco jest napełniona” – rzecze Rhiannon. – Sprawię, że tym mężczyzną będzie Gwawl, a kiedy tego dokona, wywróć torebkę tak by cały znalazł się wewnątrz i zawiąż na supeł otwór. Potem zatrąb w róg i przywołaj swych rycerzy.

Tak też się stało, wezwani wojownicy obezwładnili towarzyszy Gwawla i wtrącili ich do lochów. Sam Gwawl tkwił nadal unieruchomiony w torbie dopóki Pwyll za radą Rhiannon nie wymógł na nim złożenia przysięgi, że nie będzie się mścił i uszanuje jego związek z córką Heveydda Hêna, dopiero wtedy został wypuszczony on i jego ludzie, po czym natychmiast odjechali. Zakochani mogli się już bez problemu pobrać, z tej okazji Pwyll rozdał hojną ręką prezenty zgromadzonym, a następnie zabrał Rhiannon do swego zamku w Dyfed, gdzie z kolei Rhiannon odwdzięczała się darami poddanym męża.

Małżeństwo układało się dobrze, ale po dwóch latach nadal było bezdzietne. W trzecim roku do Pwylla przyszli możni aby wyrazić żal, że nie doczekał się dziedzica i zasugerować by rozstał się z Rhiannon i poślubił inną kobietę, która dałaby mu syna. Pwyll odparł, że przecież jest z żoną od niedługiego czasu i wszystko się jeszcze może wydarzyć, a potem poradził by przyszli za rok i jeżeli do tego czasu nic się nie wydarzy, zrobi tak jak chcą. Rok później Rhiannon szczęśliwie powiła zdrowego syna. Nocą miało pilnować go sześć służących, jednak zasnęły, a kiedy się obudziły, dziecko zniknęło. W popłochu, przerażone że odpowiedzą za to głową, uradziły iż zabiją młode łani, które właśnie się urodziły i natrą ich krwią twarz oraz ręce Rhiannon, a kości zostawią przed jej łóżkiem kierując podejrzenie na to, że zjadła własne dziecko.

Kiedy księżna się obudziła i zapytała o syna, przebiegłe służące zaczęły wmawiać jej, że chociaż broniły go przed nią, to pożarła syna i że nigdy nie widziały kobiety bardziej gwałtownej niż ona. Rhiannon nie dała się nabrać na ze oskarżenia i zapewniła, że jeżeli mówią jej to wszystko jedynie ze strachu, to będzie ich bronić, ale one trwały w kłamstwie. Wkrótce wieść rozniosła się po całym kraju i rozległy się żądania, by ukarać Rhiannon śmiercią za tę zbrodnię. Pwyll nie zgodził się na to, ale czuł się w obowiązku jako władca wyciągnąć konsekwencje wobec żony. Aby odpokutować za swój czyn, księżna miała przez siedem lat siedzieć przy bramie do zamku, opowiadać każdemu, kto jeszcze nie znał tej historii, o tym co się wydarzyło i oferować, że przewiezie go na grzbiecie do pałacu. Na szczęście niewielu się na to zgadzało. Rhiannon mimo iż była niewinna znosiła to z pokorą i determinacją.

Tymczasem w noc, kiedy urodził się królewski syn miały też miejsce inne wypadki. Teirnyon Twryv Vliant, pan Gwent Is Coed miał przepiękną klacz, która zawsze źrebiła się pierwszego dnia maja i źrebię zawsze w tajemniczy sposób znikało. W końcu rozzłoszczony postanowił wprowadzić klacz do domu na czas porodu, uzbroić się i czuwać. Klacz rzeczywiście urodziła duże, piękne źrebię, ale zaraz potem na zewnątrz rozległ się jakiś tumult, a Teirnyon zobaczył ogromną dłoń sięgającą przez okno i zabierającą młode. Rycerz rzucił się na nią i odrąbał w nadgarstku tak że pozostała wewnątrz razem ze źrebięciem podczas gdy ramię wysunęło się z powrotem. Tumult na zewnątrz nasilił więc Teirnyon wybiegł sprawdzić co się stało, ale było tak ciemno, że niczego nie udało mu się dostrzec. Kiedy wrócił, na progu leżało niemowlę owinięte w satynowe prześcieradło. Zaniósł chłopca swojej żonie, wspólnie postanowili, że przedstawią go jako swoje własne dziecko i nadali mu imię Gwri Wallt Euryn ze względu na blond włosy. Chłopak rósł znacznie szybciej niż inne dzieci, mając rok był już większy od trzylatka, dwa lata – od sześciolatka, a jako czterolatek przekupywał stajennych, aby pozwolili mu zabrać konie do wodopoju. Widząc jego rozwój, żona Teirnyona namówiła go, aby podarować dziecku owo źrebię, które przyszło na świat wraz z nim.

Tymczasem na zamek dotarły wieści o tym co stało się z Rhiannon. Teirnyonowi było żal księżnej, zaczął więc dopytywać się co dokładnie się wydarzyło i przypatrywać chłopcu, którego przygarnął. Dostrzegł zdumiewające podobieństwo do Pwylla i zrozumiał, że musi zwrócić chłopca jego prawdziwym rodzicom. Jego żona zgodziła się z nim i jeszcze tego samego dnia Teirnyon wyruszył do Dyfed wraz z chłopcem. W bramie spotkali Rhiannon, która zaproponowała im, że zawiezie ich na własnym grzbiecie do pałacu, ponieważ taką odbywa karę za zjedzenie własnego dziecka, jednak odmówili i udali się do pałacu, gdzie władca powitał ich z radością. Pwyll zaprosił ich do stołu, a podczas posiłku Teirnyon opowiadał, co się wydarzyło w noc, gdy przyszło na świat źrebię oraz chłopiec. Oto twój syn, Pani – zwrócił się do Rhiannon. – A ktokolwiek naopowiadał ci kłamstw, że go zabiłaś, postąpił niegodziwie. Wszyscy potwierdzili, że chłopiec przypomina ojca jak dwie krople wody i cierpieniom księżnej przyszedł kres. Rhiannon nazwała chłopca Pryderi co oznacza Strata, a Teirnyonowi zaoferowano wielkie dobra i kosztowności, będąc skromnym człowiekiem nie przyjął ich, jednak do końca życia cieszył się wielkimi względami księcia i księżnej. Pryderi wyrósł na zdolnego i mądrego młodzieńca, a po śmierci ojca odziedziczył tron i stał się władcą ukochanym przez swoich poddanych. I tak kończy się ta część Mabinogion.

Po śmierci Pwylla, Pryderi ożenił się i sprawował władzę, powiększając swoje królestwo. Wyruszył także na wyprawę z Bendigeidfranem (Branem) synem króla Llyra** przeciw jego szwagrowi, władcy Irlandii, który źle traktował swoją żonę Branwen i był jednym z siedmiu, który przeżył krwawą bitwę między Walijczykami a Irlandczykami. Powrócił stamtąd do swojego królestwa wraz z innym synem Llyra Manawyddanem, z którym zaprzyjaźnił się na tyle, że postanowił wyswatać z nim owdowiałą Rhiannon. Urządził więc ucztę powitalną na cześć gościa i posadził towarzysza tuż obok matki; jego zamiar powiódł się, Manawyddan i Rhiannon zdecydowanie przypadli sobie do gustu i wkrótce pobrali się. Przez jakiś czas życie całej czwórki: Pryderiego, jego żony, matki i ojczyma, układało się spokojnie, ale pewnego dnia podczas przejażdżki po kraju nastała burza i tajemnicza mgła, a kiedy z niej wyszli okazało się, że nie znaleźli ani budynków, ani ludzi, ani stad, wydawało się, że w całym Dyfed nie ma żywej duszy. Przez dwa lata żyli więc sami w królestwie, ale w końcu im się znudził ten brak towarzystwa.

Wyruszyli więc do Anglii, gdzie Manawyddan i Pryderi trudnili się rzemiosłem, a szło im tak dobrze, że lokalne cechy zwróciły się przeciw nim, bo produkty Walijczyków były znacznie chętniej kupowane. Zdecydowali się więc opuścić miasto i udać do następnego, ale również tam powtórzyła się ta sama historia, podobnie i w kolejnym, czegokolwiek by nie wytwarzali, czy siodła, czy tarcze, czy buty, zawsze wzbudzali zachwyt nabywców, ale i gniew tamtejszych sprzedawców. Doszli zatem do wniosku, że nie ma sensu dłużej tam przebywać i trzeba wracać do Dyfed. Tak też zrobili i spędzili w rodzinnym miejscu kolejny rok. Pewnego dnia Manawyddan i Pryderi udali się na polowanie, gdzie natrafili na śnieżnobiałego dzika, który poprowadził ich do wielkiego, nowo wybudowanego zamku, którego jeszcze dotąd nie widzieli. Dzik wpadł do środka, a psy za nim, kiedy długo nie wracały Pryderi postanowił pójść po nie, mimo że Manawyddan odradzał mu ten krok.

W środku nie było widać ani dzika, ani psów gończych, ani żadnych śladów zamieszkania, za to w centrum znajdowała się marmurowa fontanna, nad którą wisiała złota misa. Pryderi był tak zachwycony jakością wykonania, że podszedł do misy i położył na niej dłonie. Nie wiedział jednak, że jest zaczarowana i kiedy chciał zabrać dłonie, okazało się, że jest to niemożliwe, a z gardła nie mógł wydobyć się żaden dźwięk. Manawyddan czekał na niego aż do wieczoru, jednak kiedy nie wracał, powrócił do zamku i powiedział Rhiannon o tym, co się stało. Żona zganiła go, że nie towarzyszył Pryderiemu i sama udała się na poszukiwania. Kiedy weszła do zamku i zobaczyła syna, również dotknęła misy i ona także uległa czarowi. Zamek spowiła mgła i zniknął z oczu ludzkich.

Kicva, żona Pryderiego, wpadła w rozpacz na myśl o jego stracie, jednak Manawyddan przyrzekł jej, że na pewno jeszcze go zobaczy. Ponieważ nie mieli psów ani jedzenia, musieli udać się ponownie na emigrację, gdzie Manawyddan znowu spróbował szczęścia w zawodzie szewca i po raz kolejny pobił jakością oraz kunsztem wykonania lokalnych rzemieślników, nic więc dziwnego, że po roku jeszcze raz musieli salwować się ucieczką. Zabrali jednak ze sobą do Dyfed snopek zboża, którego nasiona posiali i które pięknie obrodziły, dodatkowo Manawyddan łowił ryby i polował na jelenie, więc nie groził im głód. Gdy jednak nadszedł czas żniw, okazało się, że jakaś tajemnicza siła w nocy ucinała kłosy zostawiając same łodygi. Postanowił więc czuwać, aby ocalić to co pozostało, około północy nad pole nadciągnęło wielkie stado myszy, które ogołociło je z kłosów, Manawyddan zdołał złapać jedną z nich do rękawicy.

Miał zamiar ją zabić, kiedy jednak zamierzał to zrobić, w zasięgu jego wzroku pojawił się człowiek wyglądający na nauczyciela, co niezwykle go zaskoczyło jako, że od siedmiu lat na tej ziemi nie widział nikogo obcego. Kiedy podszedł bliżej i nawiązała się rozmowa, nauczyciel dowiedziawszy się co zamierza zrobić Manawyddan, zaczął namawiać go aby sprzedał mu mysz. Rycerz nie chciał się na to zgodzić, więc odszedł, a tymczasem w pobliżu pojawił się ksiądz na koniu i sytuacja się powtórzyła, na dodatek oferował wyższą cenę. I tym razem Manawyddan nie chciał się zgodzić na sprzedaż, więc ksiądz się oddalił, ale ku niemu nadjeżdżał już biskup ze świtą. Miał tę samą propozycję, ale i tym razem mąż Rhiannon nie przystał na transakcję. Biskup bezskutecznie podnosił cenę, aż w końcu zaoferował uwolnienie Pryderiego i jego matki. Manawyddan zrozumiał, że mysz jest cenniejsza niż mogłoby się wydawać, więc zażądał dodatkowo, aby z Dyfed został zdjęty czar.

Biskup zgodził się i przyznał, że naprawdę jest czarodziejem Llwydem synem Kilcoeda, a w mysz jest zaklęta jego ciężarna żona. Dodał też, że rzucił czar na kraj w zemście za zniewagę jaką Rhiannon i Pwyll wyrządzili jego przyjacielowi Gwawlowi Synowi Cluda. Wraz z domownikami przekształcił się w myszy i ruszył na pole Manawyddana, jednak ze względu na swój stan jego żona nie mogła uciekać tak szybko jak inne i została złapana. Teraz prosi o jej uwolnienie. Rycerz wymógł na nim jeszcze aby nigdy więcej nie rzucał czaru na Dyfed i aby zaprzestał zemsty na nim, Rhiannon i Pryderim, a gdy czarodziej sprowadził ich z powrotem, oddał mu żonę. Do Dyfed wróciło życie, znowu można było widzieć ludzi, osady i stada. I tak kończy się ta część Mabinogion.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Zwierzęciem najbardziej z Rhiannon/Rigatoną kojarzonym jest przede wszystkim koń. Zachowały się wizerunki kobiety jadącej na koniu z czasów rzymskich przedstawiające ją lub Eponę.

Zwierzętami Rhiannon, łączącymi ją ze światem Podziemia, są również ptaki, w notach do Mabinogion jest informacja o jej cudownych ptakach, których śpiew był tak słodki, że wojownicy słuchając ich pozostawali pod jego czarem przez osiemdziesiąt lat. Trzy ptaki mają magiczne zdolności, mogą budzić zmarłych i usypiać żyjących. W starej opowieści walijskiej Culhwch i Olwen jednym z zadań bohatera Culhwcha starającego się o rękę Olwen jest zdobycie Adar Rhiannon – Ptaków Rhiannon (jej ojciec nie chce się zgodzić na ślub i stawia kandydatom niemożliwe do wypełnienia zadania), są również wspomniane w trakcie uczty pod koniec Drugiej Gałęzi Mabinogion (Trzy ptaki nadleciały by śpiewać im pieśń, a wszystkie inne pieśni jakie dotychczas słyszeli wydawały się zwyczajne w porównaniu z tą. Szukali wzrokiem ptaków nad taflą morza, one same były daleko, lecz ich głosy rozbrzmiewały tak wyraźnie jak gdyby znajdowały tuż obok nich***).

Innymi zwierzętami wiązanymi z Rhiannon są dzik, psy oraz borsuk (walijska ‘gra w borsuka’ zgodnie z legendą ma początek w chwili, kiedy Gwawla, konkurenta Rhiannon, zamknięto w torbie i drażniono).

Rhiannon jest także kojarzona z symbolem kotła (magiczna misa w zamku), z którym są związane również inne celtyckie boginie (walijska Cerridwen, irlandzkie Brigid czy trójca Morrigan) co czyni ją boginią magii. Niektórzy badacze twierdzą, że podobnie jak irlandzka Medb (Maeve) czy walijska Gwenhwyfer (Ginewra) jest boginią suwerenności, która gwarantuje tron mężczyźnie, który ją poślubi. Podobnie jak helleńska Demeter, również kojarzona z końmi, jest też postrzegana jako bogini obfitości i żyzności.

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

 Ktoś mający silną potrzebę przemieszczania się lub osoba o bystrym umyśle. Osoba doświadczona życiowo, mądra, bystra i pomysłowa. Ktoś ogromnie cierpliwy i o poczuciu godności.

 RADA

W tej sytuacji to ty masz rację, nie pozwól otoczeniu by wmówiło ci, że jest inaczej. Nie miej wątpliwości co do tego, kim jesteś, co robisz i gdzie zmierzasz. Jesteś wystarczająco dobra cokolwiek planujesz, nie pozwól aby lęki zniszczyły twój potencjał i zajęły w twoim umyśle miejsce pozytywów.

Być może ktoś wmawia ci coś co nie ma miejsca i stosuje technikę manipulacji nazywaną gasnącym płomieniem (ang. gaslighting), która podkopuje twoje poczucie własnej wartości i wiarę we własne odczucia oraz intuicję. Więcej na ten temat tutaj.

 Czas na zmiany i ruszenie z miejsca. Wyjazd dobrze ci zrobi.

 Zastanów się dobrze nad tym co chcesz zrobić, bo czasu nie będzie się dało cofnąć.

Ruch. Szybkość. Zmiana. Siła. Godność. Przemieszczanie się, Internet. Szczęśliwe zakończenie trudnej sytuacji.

W MIŁOŚCI

 Jeżeli jesteś w związku: czas podchodów lub próby. Mów wprost o tym, czego chcesz, czasem wystarczy o coś po prostu poprosić. Niesłuszne oskarżenia. Ponowne małżeństwo. Odebranie lub przyznanie opieki nad dzieckiem.

Jeżeli jesteś samotny/-a: ta karta oznacza, że istnieje duża szansa na spotkanie kogoś w podróży.

 W FINANSACH

 Strata, zazwyczaj niezawiniona, spowodowana decyzją urzędu czy banku. Możliwe jest kombinowanie i naginanie przepisów w celu zmienienia tej sytuacji. Wyjazd, najprawdopodobniej za granicę.

 W ZDROWIU

Uwaga na upadki i kontuzje. Szczególnie narażone części ciała: narządy ruchu (kości, mięśnie, ścięgna, więzadła).

KARTY

Pędząca z końmi i ptakami Rhiannon w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Rhiannon w The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Rhiannon w Goddess Inspiration Oracle Kris Waldherr

Rhiannon jako Rydwan w The Goddess Tarot Kris Waldherr

Rhiannon w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

Rhiannon w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Rhiannon w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Rhiannon w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Ciekaw przedstawienie Rhiannon w The Goddess PowerPack Cordelii Brabbs

Rhiannon w Goddesses Guidance Oracle Cards Doreen Virtue (chyba już wystarczająco dobitnie się wypowiedziałam na temat tego “dzieła” w recenzji talii Doreen Virtue dlatego nic więcej nie powiem)

 

Rhiannon jako Rycerz Mieczy w Universal Goddess Tarot Marii Caratti&Antonelli Platano

* Dotknęło to także innych wywodzących się z Walii legend na temat Króla Artura, najprawdopodobniej również Morgaine – Morgana Le Fey oraz Gwenhwyfer – Ginewra były oryginalnie boginiami, legendy o Królu Arturze w postaci jakiej znamy obecnie ukształtowały się ostatecznie pod wpływami francuskimi około XV wieku podczas gdy oryginalne walijskie opowieści pochodzą co najmniej z VI wieku. Szczerze powiedziawszy często różnią się od siebie jak ogień i woda. Również obydwaj mężowie Rhiannon są uważani za bóstwa: Pwyll jest władcą podziemia, a Manawyddan walijskim odpowiednikiem irlandzkiego boga morza Manannána.

** Pierwowzór szekspirowskiego Króla Lira.

*** Moje tłumaczenie textu Branwen ferch Llyr zawartego tutaj: http://www.sacred-texts.com/neu/celt/mab/mab22.htm .

W oparciu o oryginalne wydanie Mabinogion ku mojej ogromnej radości dostępne online http://www.sacred-texts.com/neu/celt/mab/mab20.htm i http://www.sacred-texts.com/neu/celt/mab/mab24.htm oraz anglojęzyczną Wikipedię, http://wintergrovecoven.tripod.com/deities.html , http://www.thaliatook.com/AMGG/rhiannon.html , http://www.joellessacredgrove.com/Celtic/deitiesr-s.html, http://www.joellessacredgrove.com/Celtic/deitiesn-o-p.html .

NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ KARCIE MARII

 KARTA MARII

Od razu informuję o czymś co powinno być oczywiste:

MARIA NIE JEST BOGINIĄ!!!

Dlatego nie uznaję tej karty, nie mam z nią żadnego specjalnego kodu i nie będę podawała warstwy dywinacyjnej. Podzielę się tylko podstawowymi wiadomościami na jej temat oraz własnymi przemyśleniami i obrazami.

Na temat Marii niewiele wiadomo, cała wiedza na jej temat pochodzi z Biblii i tradycji, przy czym w samej Biblii jest wspomniana nie więcej niż dwadzieścia razy. Według tego co mówią o niej księgi Nowego Testamentu była zaręczona z Józefem, ale nie doszło jeszcze do małżeństwa i przenosin do wspólnego domu, kiedy pojawił się u niej Archanioł Gabriel i oznajmił, iż Bóg wybrał ją na matkę Jezusa. Po zawarciu małżeństwa, Maria i Józef musieli udać się do Betlejem na spis ludności i tam według legendy narodził się Jezus. Wkrótce potem rodzina musiała udać się do Egiptu, aby uniknąć niebezpieczeństwa ze strony króla Heroda, a po powrocie ich życie toczyło się zwykłym trybem aż do momentu gdy Jezus w wieku trzydziestu trzech lat zaczął nauczać (poza nielicznymi epizodami jak ten gdy syn Marii pozostał w świątyni po złożeniu ofiar i wdał się w dyskusję z uczonymi). Matka Jezusa była w grupie towarzyszących mu kobiet i wymienia się ją jako tą, za sprawą której Jezus zamienia wodę w wino. Jest także obecna przy ukrzyżowaniu i z apostołami, gdy po odejściu Jezusa wybierają następcę Judasza. Od tego momentu w Biblii ślad po niej zanika. Wszelkie spekulacje co do jej śmierci czy też zaśnięcia i wniebowzięcia pochodzą tylko i wyłącznie z tradycji. Co istotne: w księgach Nowego Testamentu wymienieni są bracia (Jakub, Józef, Judasz i Szymon) oraz nieznane z imienia siostry Jezusa. Z początku filozofowie chrześcijańscy (jak np. Tertulian) traktowali ich dosłownie jako młodsze rodzeństwo Jezusa, dzieci Marii i Józefa. Dopiero około czwartego wieku naszej ery zaczęło się kształtować przekonanie, że Maria całe życie była dziewicą i w związku z tym bracia i siostry Jezusa stali się dla filozofów chrześcijańskich albo dziećmi Józefa z poprzedniego małżeństwa, albo dziećmi siostry Marii lub Józefa czyli de facto kuzynami i kuzynkami, co zaowocowało potem katolickim i prawosławnym dogmatem o wiecznym dziewictwie Marii.

Wracając do tematu kart bogiń: dlaczego szanująca się autorka talii bogiń NIE powinna zamieszczać w niej karty Marii?

Przede wszystkim dlatego, że Maria jest zwyczajną kobietą. Nie ma ŻADNYCH boskich cech. Nie ma nadludzkich mocy, nie tworzy, nie zmienia kształtu ani sama ani innych istot, etc. Wręcz przeciwnie, wszędzie podkreśla się jej pokorę wobec Boga (‘oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego’).

O ile w buddyzmie człowiek dzięki wysiłkowi i własnej pracy może osiągnąć moce boskie (tak dzieje się z Kuan Yin czy Tarą), to Maria nie uzyskuje ich nawet po wniebowzięciu (które też jest zresztą dogmatem wyznawanym jedynie przez odłam katolicki chrześcijaństwa i wprowadzonym stosunkowo niedawno, bo w 1950 r). Obecnie silny kult maryjny występuje tylko w kościołach niereformowanych, z katolickim i prawosławnym na czele, wspólnoty protestanckie szanują ją jako Theotokos czyli Matkę Boga, ale nie oddają jej czci, a w kościół anglikański jest pod tym względem wewnętrznie podzielony (jedynym dogmatem jest to iż jest Matką Boga, co do innych panuje spora dowolność).

Skąd w ogóle wziął się kult Marii?

Jak już napomknęłam o tym w poście o Izydzie, u początków chrześcijaństwa brakowało w nim postaci kobiecych, co w świecie antycznym pełnym mniej lub bardziej znaczących bogiń było wielkim minusem nowej religii. Kobiety wolały brać udział w misteriach ku czci Izydy czy Demeter, które poruszały bliskie im tematy życia, śmierci i odrodzenia. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach były to dosłownie tematy codzienne, bo kobiety rodziły nieraz kilka, kilkanaście razy w życiu, czasami ich dzieci umierały w dzieciństwie, czasami ginęły na wojnach, czasami z głodu, nie mówiąc już o tym, że ciąża i poród były głównym zagrożeniem dla życia samej kobiety. Toteż aby wypełnić tę lukę od samego początku, od drugiego, trzeciego wieku konsekwentnie Marii dodawano cech, przedstawień i tytułów, które dotychczas nosiły boginie pogańskie przede wszystkim Izyda: Królowa Nieba (tutaj „królewska linia dynastyczna” kształtowała się w następujący sposób: Inanna -> Isztar i Asztarte -> Afrodyta -> Izyda -> Maria), Gwiazda Morza (Afrodyta Urania -> Izyda -> Maria), powszechny wizerunek matki z dzieckiem

etc.

I teoretycznie i wilk był syty, i owca cała. Kobiety miały swoje misterium, gdzie matka traci dziecko i je odzyskuje (tak jak Demeter), a jednocześnie były wyznawczyniami kultu przynajmniej w teorii monoteistycznego. Tylko, że wraz z nastaniem ery chrześcijaństwa cicho i niepostrzeżenie odeszły do historii inne typy kobiecej boskości. Owszem w starożytności popularny był motyw bogini –  matki takiej jak Gaja, Demeter i Izis, ale było też CAŁE MNÓSTWO innych typów.

Było miejsce dla bogiń – wojowniczek, i to nie tylko tych patronujących cywilizowanym wojnom takich jak Atena, ale i dla fenickiej Anat, która gdy wpadała w szał wojenny, była cała zbryzgana krwią, dla Sekhmet, bogini – lwicy, która była tak żądna krwi, że Ra zamienił Nil w wino, by ją upić i   zapobiec dalszej hekatombie czy dla helleńskich Eryni, które mściły śmierć i ścigały zabójcę dopóki nie popadł w obłęd.

Było miejsce dla bogiń zmysłowości i sexualności takich jak sumeryjska Innana, babilońska Isztar, fenicka Asztarte, wywodząca się od nich helleńska Afrodyta czy egipska Hathor, gdzie akt sexualny był wyrazem wiary w boginię i w płodność, którą obdarzała wszystkie istoty na ziemi. O tym co się dzieje gdy ich  zabraknie mówi mit o zstąpieniu Isztar do Świata Podziemnego.

Było miejsce dla bogiń – uzdrowicielek, czarodziejek i wyroczni takich jak egipskie Bast i Izyda, jak helleńskie Gaja, Medea, Hekate albo Higieja czy hetycka Kamrusepas, które nie tylko uzdrawiały, ale miały nawet moc wskrzeszania.

Od momentu, gdy w religii, literaturze, sztuce i muzyce zaczęła być wychwalana skromna, posłuszna dziewica – matka, wyłącznie taką rolę zaczęto przypisywać kobiecie. Przez wieki w świecie chrześcijańskim kobieta mogła de facto być albo matką, albo zakonnicą (ale bez realnej władzy jaką miały pogańskie kapłanki). Kobieta, która walczyła i dopominała się o swoje prawa, albo ginęła (jak choćby Jeanne d’Arc), albo w najlepszym wypadku była uznawana za histeryczkę. Kobieta, która uprawiała miłość poza przyjętym społeczną normą małżeństwem była uznawana za ladacznicę, napiętnowana i surowo karana. Kobieta, która pomagała przy porodzie, znała się na zielarstwie albo przepowiadała przyszłość nieraz płaciła za to własnym życiem ginąc na stosie.

To że przepadły kulty bogiń wojny, zmysłowości i czarów to ogromna strata dla kobiet w ogóle, a w szczególności dla tych, które chcą być wojownicze, czarodziejskie czy zmysłowe.

Co ciekawe kult maryjny był źle widziany we wczesnym chrześcijaństwie, łączony z sektą kollyridian i uważany za heretycki. Jednak wierzenia, które miały czasem nawet po kilka tysięcy lat, były tak zakorzenione w świadomości ludzi, że nie dało się ich ot tak, po prostu odrzucić. Kapłani chrześcijańscy chcąc nie chcąc musieli je tolerować, aż weszły do tradycji i są obrzędami typowymi dla kościołów niereformowanych (głównie katolickiego i prawosławnego). To co obecnie nierozerwalnie kojarzymy z kultem maryjnym: procesje, śpiewy, przystrajanie obrazów i kapliczek kwiatami i ziołami, pielgrzymki* – to są wszystko elementy kultu dawnych bogiń! Podobnie jak „lokalność” Marii, to że jest czczona w miejscowych wydaniach jako Matka Boska z Gwadelupy, Matka Boska Częstochowska, Matka Boska z Lourdes itd; boginie starożytne również miały rozmaite miejscowe przydomki. Litania loretańska wykazuje aż 50 tytułów Marii, co upodabnia ją do egipskiej Izydy. To co uważamy za arcykatolickie, jeżeli przyjrzeć się od podszewki jest głęboko zakorzenione w czasach pogańskich. Nie wspominając już o stronie materialnej tego zjawiskach, o tych wszystkich buteleczkach z odkręcaną głową Marii, gdzie można nabrać wodę z jednego cudownych źródełek, etc.

Dlaczego w takim razie takie zjawisko rozwinęło się pod egidą duchownych katolickich? Bo pasowało to przez wieki do ich wizji religii, gdzie istnieje groźny Bóg Ojciec (Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze),  do którego nie zwraca się bezpośrednio tylko poprzez łagodniejszych pośredników: Jezusa, Marię, anioły, świętych itd. Od tego wizerunku kościół zaczyna odchodzić dopiero od kilkudziesięciu lat, dlatego zawsze z pewnym rozbawieniem obserwuję jak nowo nawróceni w szeregi tej instytucji zauważają z wielkim zdumieniem, że ‘Bóg mnie kocha!’. No tak, skoro przez wieki utrzymywano taki, a nie inny obraz Boga, to nagle odkrycie, że nie jest wcale taki groźny to prawdziwe ‘Heureka!’ .

Nie da się nie zauważyć, że kościoły niereformowane rozbudowały do niebotycznych rozmiarów owo „łagodne zaplecze” bóstwa. Ilość świętych i błogosławionych, którzy mają określone zadania (jak się o czymś zapomni to do świętego Antoniego, jak się rusza w drogę to do świętego Krzysztofa, itd) nakazuje każdemu, kto posiada przytomny umysł i podstawową wiedzę skojarzyć ją z mnogością bóstw w świecie helleńskim, gdzie każde miejsce, każde drzewo, każda rzeka miała swojego boskiego czy półboskiego patrona lub patronkę. Tyle że w starożytności, mimo że jedne bóstwa były ważniejsze, a inne mniej ważne, nikt nie wpadł na pomysł ‘Tylko mój Bóg jest prawdziwy!’. Rzymianie owszem, podbijali cały ówczesny świat, ale nigdy nie ukrywali na czym im zależało: na ziemi, bogactwach, niewolnikach itd. Nie ustanawiali własnej religii w podbitych prowincjach. Lokalnym bóstwom nadawali rzymskie imiona i pozwalali kontynuować ich kult. Niektórzy bogowie i boginie z obcych krajów tacy jak Izyda, Kybele czy Mithra dostali się nawet do pantheonu rzymskiego i zrobili zresztą zawrotną karierę w całym Imperium. Nie znam żadnych wielkich wojen religijnych, konkwisty czy krucjat, które odbywałyby się w czasach starożytnych. Przyniósł je dopiero monoteizm.

Dlatego uważam, że katolicyzm i prawosławie są jakimiś dziwacznymi hybrydami chrześcijaństwa i dawnych kultów, które przez to nie działają tak jak należy. Uważam także, że uczciwa wobec siebie samej, swojego umysłu i swojej wiary katoliczka czy prawosławna** powinna zadać sobie pytanie: co tak naprawdę sobie cenię w religii, którą wyznaję? Jeżeli faktycznie nauki Jezusa, poznawanie ich oraz wcielanie w życie, to chyba lepszym miejscem będzie dla niej wspólnota protestancka, gdzie przykłada się ogromną wagę do analizy Biblii, a nie do liturgii. A jeżeli jest bardziej przywiązana do całej otoczki, którą publicyści często dosyć pogardliwie nazywają religijnością ludową czyli do procesji, ozdabiania kwiatami kapliczek i śpiewania, to chyba jednak sensowniej byłoby wrócić do korzeni tego zjawiska czyli do wierzeń w prawdziwe boginie. Co oczywiście w tej rzeczywistości w jakiej się znajdujemy wymaga odwagi przeciwstawienia się większości, która będzie tchórzliwie zaprzeczać, kiedy dziecko krzyknie, ‘Król jest nagi!’, a potem przekonywać, namawiać czy wręcz szykanować. Ale pamiętajcie: jest XXI wiek, a my żyjemy w Unii Europejskiej, nie skończycie na stosie tylko dlatego, że wierzycie w Boginię, a nie w Boga.

Czy w związku z brakiem religijności maryjnej protestantki są dyskryminowane w swoich wspólnotach? Przecież wiele „mądrych” głów twierdzi, że dzięki kultowi Marii kobiety w Polsce otaczane są szczególnym szacunkiem (ostatnio minister Gowin mówił o niezwykłej admiracji, jaką rzekomo cieszą się w Polsce kobiety). Protestantki nie śpiewają litanii do Marii, nie chodzą na pielgrzymki do miejsc jej poświęconych ani nie modlą się do jej obrazów. Protestantki same są kapłankami. Większość kościołów reformowanych, a także kościół anglikański dopuszcza kobiety do funkcji pastora. Kościoły katolicki i prawosławny zapewne nie zrobią tego w przeciągu najbliższych kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Uważam, że jest w tym wina kultu Marii, ale także katoliczek i prawosławnych, bo nie upominają się skutecznie o takie prawo. Wystarczy im pójść do kościoła, pomodlić się na różańcu i westchnąć do Matki Boskiej, żeby jej pomogła, bo przecież ma takie ciężkie życie. Nie chcę cytować Lenina i twierdzić, że religia to opium dla ludu, ale uważam, że katolicyzm ugruntowuje postawę wzruszenia rękami i powiedzenia ‘no trudno, i tak nic nie mogę zrobić’. Popełniłem błąd? To pójdę do spowiedzi i dostanę pokutę. Znowu popełniłem ten sam błąd? To pójdę do spowiedzi i dostanę pokutę. To jest religia zamykająca się w obrzędach i słowach, podczas gdy protestantyzm wymaga aktywnego zaangażowania i konsekwencji. Mówiąc metaforycznie: nie tylko czytania, ale i czytania ze zrozumieniem.

Piszę to jako osoba, która według klasyfikacji religijnej nawet nie jest chrześcijanką, ponieważ nie wierzy ani w konieczność chrztu ani w boskość Jezusa***. Natomiast myślę, że jeżeli chrześcijaństwo ma jakiś sens (a uważam, że ma i nauki Jeszui-Jezusa zawierają w sobie głęboki przekaz) to właśnie w wymiarze protestanckim czyli „Ty, Biblia i Bóg”, a nie „Ty, kościoły, obrazy, litanie, adoracje, procesje, anioły, święci, Maria i Bóg”. No chyba dla teoretycznie monoteistycznego systemu wiary logiczniejsze jest to pierwsze rozwiązanie, nieprawdaż?

Osoba o przytomnym umyśle i podstawowej wiedzy nie może nie zauważyć, że hierarchowie kościoła nadal uparcie podają jako wzór dla kobiet właśnie Marię cichą, skromną, posłuszną dziewicę – matkę  jakby byli zupełnie ślepymi na zmiany w obyczajowości i mentalności. Jest to jeden z czynników, dla których z Kościoła masowo odchodzą młode, wykształcone kobiety (w tym autorka tego postu). Uważam, że mimo wieków złej tradycji religia monoteistyczna wcale nie musi być dla kobiet opresyjna pod warunkiem nowego spojrzenia i położenia nacisku również na inne aspekty kobiecości. Dlaczego na przykład Kościół nie zwraca uwagi na żeńską duchowość? Dlaczego oprócz Marii nie każe kobietom naśladować Sofii Boskiej Mądrości? Dlaczego nie zwraca się uwagi, że trzecia osoba Trójcy, ten nieszczęsny bliżej nieokreślony Duch św, bardzo długo miał cechy kobiece zanim w tradycji zachodniej stał się gołębiem? W poście jej poświęconym pisałam bardzo dużo na temat starożytnej tradycji Chokmy/Szechiny/Sofii, która istniała od wieków, która współtworzyła świat, która objawiała się ludziom, która była również inspiracją dla artystów i budowniczych, czy nie wydaje się JAK NAJBARDZIEJ LOGICZNYM oddawanie jej czci? Przecież ten swój kobiecy wymiar straciła tylko i wyłącznie w wyniku tłumaczeń na inne języki! Czy naprawdę zupełnie niemożliwym jest dla hierarchów zachęcenie kobiet do rozwijania mądrości i umiejętności myślenia? Najwyraźniej jako dla instytucji o strukturze niezmienionej od czasów feudalnych chyba tak…

Dla tych wszystkich powodów, które wymieniłam w kartach bogiń nie należy umieszczać karty Marii czy jakiejkolwiek innej katolickiej czy prawosławnej świętej. I te najlepsze, które najbardziej cenię i które mają świadome, a nie bajkowe podejście do kobiecości, ich nie zawierają.  Pozwolę sobie zacytować to co pisałam w recenzji talii Doreen Virtue:

W tej talii znowu pojawiają się bohaterki chrześcijańskie czyli Maria Magdalena oraz Maria matka Jezusa (w dodatku ta ostatnia przedstawiona jest w arcykatolickim, barokowym stylu, a autorka pisze, że ‘na Zachodzie Maria jest bez wątpienia najbardziej znaną boginią’. Ano nie, Doreen. Maria w żadnym odłamie chrześcijaństwa nie ma cech boskich).

Uważam, że umieszczanie tej karty (podobnie jak Marii Magdaleny czy Jeanne d’Arc, co również się dzieje) jest szkodliwe, bo konserwuje ów matrixowy obraz Marii jako dziewicy – matki, wzoru dla kobiet, która jest potężna, choć de facto według nauki kościoła żadnej realnej władzy nie ma.

Może już czas na czerwoną pigułkę?

KARTY

Maria w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Czarna Madonna w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Maria w The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Czarna Madonna w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Czarna Madonna w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Maria w Goddesses Guidance Oracle Cards Doreen Virtue

Maria w Ascended Masters Oracle Cards Doreen Virtue

Maria w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

Czarna Madonna w The Goddess Oracle Deck Thalii Took (wygląda niemal identycznie jak Dana z talii Doreen Virtue, tylko z ciemną twarzą)

Maria w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Maria w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

Na podstawie angielskiej Wikipedii + całego mnóstwa własnych doświadczeń i przemyśleń, w których najwyraźniej nie jestem odosobniona ani jedyna.

*Pielgrzymkę jako integralną składową kultu religijnego zachował w islamie nawet Mahomet po zniszczeniu kultów politeistycznych. Niewiele osób wie, że Mekka była pierwotnie centrum kultu bogini – matki Al – Lat (arab. Bogini tak jak Allah oznacza Bóg) i czarny kamień, do którego ciągną muzułmanie z całego świata to pozostałość po jej świątyni.

**Dotyczy to również mężczyzn.

***Według klasyfikacji religijnej (czyli wyznaczanej na podstawie cech charakterystycznych wyznań religijnych, a nie samej wiary w Boga lub nie) określonoby mnie może jako antytrynitarza (antytrynitarkę?! ), bo nie wierzę w Trójcę. Te poglądy zresztą były wcale nie takie rzadkie u początków chrześcijaństwa, Ariusz na przykład nie uważał, że Bóg Ojciec i Syn Boży współistnieli od samego początku, sądził raczej, że Syn Boży wywodzi się od Boga Ojca. Jego przekonania zostały potępione przez Sobór w Nicei w 325, a on sam wygnany, ale szanowne mądre głowy soborowe, nie wyjaśniły przekonująco jak w takim razie rozumieć cytat z Ewangelii Jana Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie (14:28) albo Ewangelii Marka Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. (13:32).  No ale moje zdanie jest takie, że jeżeli wiarę opiera się na świętych księgach, to ma się potem problem z cytatami . Więcej o tym tutaj.

Edit z sierpnia 2013: jeszcze w kwestii mojego samookreślenia się co do poglądów: po długich poszukiwaniach odnalazłam się jako gnostyczka. Każdą dotychczas poznaną religię zawsze analizowałam rozumowo, na zasadzie “z tym elementami mogę się zgodzić, te elementy nie przystają do rzeczywistości, a tamte są ewidentnie krzywdzące”. Natomiast wierzenia gnostyków po prostu rezonują z moim wnętrzem. Nie muszę wdawać się w rozważania ani przyjmować wszystkiego na wiarę, po prostu czuję, że to o czym mówią jest prawdą. Jak to mówią Anglicy jest to dosłownie ‘gut feeling’, odczucie z trzewi. I, o ile nie wydarzy się coś znaczącego, to raczej już gnostyczką pozostanę. W imię Sofii i Niepoznanego, Boga nad Bogiem. 

RECENZJA: TALIA GODDESSES OF THE NEW LIGHT PAMELI MATTHEWS

GODDESSES OF THE NEW LIGHT (Boginie Nowego Światła)

O AUTORCE

Pamela Matthews jest malarką nowozelandzką,  książeczka dołączona do talii oraz jej życiorys na stronie autorki informują, że jej główną inspiracją jest klasyczna sztuka europejska szczególnie William Blake, prerafaelici, Leonardo da Vinci oraz Sandro Boticelli.

ZALETY

Jest to talia bardzo kobieca, przypominająca secesyjne obrazy Muchy, wprawdzie nie przepadam za tą stylistyką, ale nie można jej odmówić urody. Obrazy są bardzo starannie wykonane i zawarte są w nich standardowe symbole związane z boginiami, no i trzeba przyznać, że talia jako całość ma w sobie coś magicznego. To tytułowe światło jest obecne we wszystkich kartach, nawet Czarnej Madonny.

Co do doboru bogiń to zanim zacznę wyszczególniać minusy, pochwalę włączenie nie tylko Izydy, Demeter czy Lakszmi, ale także o wiele rzadziej spotykanych Sige, Kybele i Wężowej Bogini (to jedyna talia, w której pojawia się ta jedna z najstarszych bogiń europejskich!) . Niektóre obrazy takie jak Gai, Isztar i Frei robią szczególnie wrażenie, Artemis jest tutaj ujęta nietypowo, nie atletycznie i sportowo jak w innych taliach tylko w eterycznie jakby postać ze snów i marzeń, co ma sens przy silnym związku tej bogini z księżycem (warto wiedzieć, że na wszelkich oryginalnych przedstawieniach starożytnych pojawia się w długiej szacie, dopiero sztuka nowożytna ubrała ją w tunikę!). Dużym plusem jest przepiękny wizerunek Sofii, jest to nie tylko najładniejsza karta tej talii, ale i najładniejsza karta bogini, z jaką w ogóle się spotkałam. Jest zdjęciem profilowym na stronie bloga na Facebooku jako dobry znak i talizman.

No i z osobistego punktu widzenia ta talia zawsze będzie dla mnie szczególna, bo była pierwszymi kartami bogiń jakie nabyłam.

WADY

Spotkałam się z recenzją, gdzie autorka w modnym obecnie stylu narzeka, że wizerunki są zbyt ładne, tak jakby osoby przedstawione na nich były starannie wystylizowanymi gwiazdami filmowymi. O ile faktycznie nie lubię wyphotoshopowanych zdjęć i przestylizowanych celebrytek (i dlatego nie zaczytuję się w magazynach kobiecych), to akurat w tym wypadku uważam, że przedstawienie bogiń jako pięknych kobiet ma jakiś sens. W końcu to nie są karty pani Jadzi z sąsiedniej klatki, tylko bogiń, istot o nadludzkiej sile i urodzie. Jak mawiali starożytni de gustibus non disputandum, albo talia się podoba wizualnie, albo nie; mnie generalnie się podoba.

Dla mnie słabością talii nie jest jej strona graficzna tylko merytoryczna.  Głównymi minusami są mała ilość kart (28) i jej silnie Indo – Europejski charakter: pojawiają się tylko boginie z kręgu egipskiego, babilońskiego, helleńskiego, chrześcijańskiego, celtyckiego, skandynawskiego, hinduskiego i buddyjskiego, nie ma żadnej bogini afrykańskiej, amerykańskiej czy polinezyjskiej. Zamiast nich pojawia się nie tylko karta Marii, ale także Marii Magdaleny i Czarnej Madonny. Uważam, że przy tak małej ilości kart nie warto poświęcać aż trzech na chrześcijańskie “boginie”. Tak jak już o tym napisałam, uważam za niewłaściwe umieszczanie postaci Marii w taliach bogiń, ponieważ nią ona nie jest. Gdyby powstawała talia ‘Historyczne, Legendarne i Literackie Bohaterki Które Wywarły Wpływ’ to jak najbardziej miałaby tam zapewnione miejsce, ale klasyfikowanie jej jako bogini jest moim zdaniem nadużyciem. Podobnie nie jestem przekonana do włączenia do talii karty Graala. Owszem kielich jest symbolem kobiecym, od zawsze łączy się go z kobiecym łonem, istnieje cały cykl legend o św. Graalu, ale to jednak nie jest konkretna bogini .

WYDANIE

Tak jak już napisałam, nie posiadam oryginalnego wydania, które widać na stronie autorki czyli pudełka na karty, książeczki i woreczka z fioletowej satyny (za to okładka mojego pudełka ma “pozłacane” elementy). Karty kupiłam w polskim sklepie, ale wydane były w Czechach i towarzyszyła im książeczka po czesku z koszmarnym polskim ‘tłumaczeniem’ (to chyba nawet nie była robota programu  tylko maszyny do tłumaczenia vide zdanie: Dziewice kapłanki zwane Westfalkami utrzymywały wieczny ogień w jej świątyniach, który był symbolem trwania Rzeszy Rzymskiej). Co w zasadzie okazało się pozytywem, bo zamiast bezkrytycznie przyjmować to co mówi książeczka do kart zaczęłam sama szukać, przypominać sobie mitologię i zastanawiać się nad własną interpretacją.

W książeczce jako omówienie każdej karty ujęte są:

– imię oraz pochodzenie bogini

– słowa klucze z nią związane

– króciutkie przedstawienie mitologiczne

– przekaz bogini jako element dywinacyjny

– kilka afirmacji

oraz rady jak używać kart i kilka rozkładów.

Rozmiar kart jest standardowy, niezbyt duży, 13×8 cm

Bardzo ciekawa jest koszulka, na której powtarzają się różne symbole.

PRZYKŁADOWE KARTY

Atena

Brigid

Demeter

Izyda

Lakszmi

Koszulka

Goddesses of the New Light © 2000 Pamela Matthews

Wydawca: The Grail Press (czeskie: Synergie)

ISBN 80-86099-85-7

0 Graal
1 Sige
2 Izyda
3 Nut
4 Maat
5 Kuan Yin
6 Biała Tara
7 Prakriti
8 Saraswati
9 Lakszmi
10 Durga
11 Wężowa Bogini
12 Kybele
13 Isztar
14 Hera
15 Persefona
16 Demeter
17 Atena
18 Artemis
19 Westa
20 Afrodyta
21 Gaja
22 Freja
23 Brigit
24 Maria
25 Maria Magdalena
26 Czarna Madonna
27 Sofia

HESTIA (VESTA)

HESTIA (WESTA)

Helleńska bogini domu, ogniska domowego i rodziny, a także porządku i organizacji. Najstarsza córka Kronosa i Rhei, siostra Demeter, Hery, Zeusa, Posejdona i Hadesa, sama nigdy nie wyszła za mąż ani nie miała dzieci. W każdym domu, wiosce czy mieście znajdowało się poświęcone jej ognisko, a pierwsza ofiara zawsze poświęcona była Hestii. Jej imię oznacza Ognisko, Miejsce na Ogień. W Rzymie czczoną ją pod imieniem Westy i zajmowała czołowe miejsce w panteonie.

O BOGINI

Hestia była szanowana za swą nieskazitelną naturę. Nie godziła się na rozlew krwi, nie uczestniczyła w wojnach i w intrygach, nie plotkowała ani nie wyzłośliwiała się. Ceniła spokój i najwyraźniej mierził ją cały ten olimpijski światek, bo gdy na Olimpie pojawił się Dionizos, ustąpiła mu miejsce w radzie bogów olimpijskich, która nie mogła liczyć więcej niż dwanaście bóstw. Mimo zalotów Posejdona i Apolla, zdecydowała się pozostać dziewicą.

Hestia była szczególnie poważana jako bogini dosłownie najbliższa ludziom. Przypomina trochę egipską boginię Maat w tym, że nie pojawia się w wielu mitach ani nie ma swoich własnych świątyń, ale stanowi podstawę porządku, a jej kult przejawia się w rytuałach. W domach helleńskich ognisko znajdowało się w centrum domu, dając mieszkańcom ciepło, było miejscem gdzie zarówno przygotowywano jedzenie, składano ofiary jak i skupiano się przy nim po zmroku. Kiedy rodziło się dziecko, obnoszono je dookoła ogniska prosząc boginię o błogosławieństwo, a potem kładziono na wystygniętym popiele aby przedstawić niebu i ziemi. Zaślubiny polegały na tym, że panna matki młodej odpalała pochodnię ze swojego paleniska i w procesji przenosiła ją do domu nowożeńców, gdzie rozpalała nowe ognisko, dopiero z tą chwilą uważano małżeństwo za zawarte. Od niej zawsze rozpoczynano modlitwy, przed podróżą zwracano się do niej aby pomogła bezpiecznie powrócić do domu, kobiety prosiły ją o opiekę nad dziećmi i wnukami. Po dymie unoszącym się po podpaleniu zwłok zwierząt ofiarnych wnioskowano, czy bogowie i boginie przyjmują ofiarę, czy też nie: jeżeli dym unosił się prosto do góry to oznaczało, że została ona zaakceptowana, jeżeli dym nie chciał się unosić tylko snuł dookoła ołtarzy był to widoczny znak, iż bogowie cofnęli swoją łaskę.

W każdej osadzie helleńskiej płonął jej święty ogień, bacznie pilnowano, aby nie wygasł, bo to groziło niełaską bogów (a z praktycznego punktu widzenia niełatwo było go rozpalić w czasach, kiedy nie istniały jeszcze zapałki). Wygaszano płomień tylko po to aby go rytualnie odnowić, czemu towarzyszyły obrzędy oczyszczenia. Kiedy z Hellady odpływały statki aby założyć nową kolonię, znajdował się na nich ogień z miasta, z którego wyruszały, aby płonął on w nowym miejscu, symbolizował on wówczas łączność kolonii z ich rodzinnymi miastami. Również banici i ci, którzy uciekali przed zemstą lub pościgiem, chronili się przy ognisku, od tego momentu nie wolno ich było skrzywdzić, bo opiekę nad nimi sprawowała bogini.

Kult Hestii jako Westy rozwinął się w szczególny sposób w Rzymie, gdzie jej świątynia miała jako jedyne miejsce kultu okrągły kształt oraz dach chroniący święty ogień przed deszczem. Podobnie jak w Helladzie tak i w Rzymie wierzono, że ogień reprezentował państwo i dlatego koniecznym było by płonął, ale według Georgesa Dumezila* Rzymianie ściśle wiązali Westę z ziemią i z jej płonącym wnętrzem ukrytym pod skorupą (które czasami przedzierało się przez nią n.p. przy wybuchu wulkanów). Widzieli także związki ognia z cyklami natury, z uprawami i z życiem, szczególnie kojarzyli ogień z jego początkiem**. Podobnie jak w Helladzie, jej ołtarzem było palenisko w atrium każdym domu i była szczególnie powiązana z kobietami, które w przeważającej większości funkcjonowały w przestrzeni domowej, a nie publicznej. Co ciekawe w rzymskich modlitwach Westa przywoływana była nie jako pierwsza tak jak w Helladzie, a jako ostatnia z bóstw.

Ognia pilnowało sześć (w schyłkowej historii Rzymu siedem westalek) czyli kapłanek Westy. Służba u ołtarza trwała trzydzieści lat, najwyższy kapłan Rzymu (pontifex maximus) wybierał do niej kilkuletnie dziewczęta z rodów patrycjuszowskich, które zamieszkiwały przy świątyni w trzypiętrowym Atrium Vestae niedaleko forum (oto rekonstrukcja). Oprócz głównych westalek w domu mieszkało 12 młodszych dziewcząt, które przygotowywały się do służby w domu bogini i składały śluby czystości na trzydzieści lat (co wyzwalało je spod władzy ojca i innych mężczyzn, westalka stawała się córką państwa). Owych trzydzieści lat było podzielonych na dekady: przez pierwszych dziesięć lat były uczennicami, przez kolejnych dziesięć pilnowały ognia, a przez ostatnich dziesięć przyuczały młodsze dziewczęta. Aby zostać wybraną do grona westalek dziewczynka musiała być zdrowa na ciele i umyśle, mieć oboje żyjących rodziców i być córką obywatela Rzymu (z początku patrycjusza, potem pozwalano na to także plebejuszom). W przypadku śmierci którejś z westalek, przedstawiano kandydatki na jej miejsce, przy czym w takim przypadku musiała się tylko wykazać dobrą opinią, nie miała obowiązku być ani dzieckiem, ani nawet dziewicą, pod uwagę brane były także młode wdowy czy nawet rozwódki (chociaż to uważane było za przynoszące nieszczęście). Westalki rozpoznawano po ubiorze, oprócz zwyczajowej tuniki i stoli nosiły białą, wełnianą opaskę na głowę nazywaną infula, noszony podczas rytuałów i uroczystości biały, wełniany welon nazywany suffibulum, czerwone i białe wstążki symbolizujące ogień Westy oraz śluby czystości, a także długi szal zwany palla udrapowany w lewym ramieniu.

Ich obowiązkiem było pilnowanie, by ogień nie wygasł (za co groziła chłosta), przynoszenie wody ze świętego źródła, przygotowywanie potraw ofiarnych oraz mieszaniny soli, mąki i pszenicy zwanej mola salsa, która służyła do posypywania zwierząt ofiarnych i opieka nad świętymi przedmiotami takimi jak palladium/palladion, drewniany posąg Pallas Ateny, który według legendy Eneasz wyniósł z płonącej Troi, palladium było symbolem miasta i jego cywilizacji). Westalki cieszyły się takim poważaniem, że powierzano im czuwanie nad wykonaniem postanowień testamentu (tak postąpili m.in. Juliusz Cezar i Marek Antoniusz).

Karą za złamanie ślubów czystości było zamurowanie żywcem w grobie na Campus Sceleratus (Polu Nikczemników) z zapasem jedzenia i wody tylko na kilka dni. Kara ta wynikała z tego, że nie wolno było rozlewać krwi westalki ani grzebać nikogo w obrębie miasta. Przez niemal tysiąc lat istnienia kultu ognia Westy, zanotowano tylko kilkanaście takich przypadków, szczególnie ciekawy jest ten z 114 r p.n.e, kiedy aż trzy westalki Emilia, Marcia i Licynia zostały skazane na śmierć za ‘wielokrotne wiarołomstwo’; najprawdopodobniej ich procesy były sfingowane, a one same stały się kozłami ofiarnymi (dowodami miały być m.in. księgi sybillińskie, świadkowie opisywali, że w domu Westy odbywały się wręcz orgie, a samo wydarzenie zostało sprowokowane przez wypadek, gdzie podróżującą dziewczynę trafił piorun, przesądni rzymianie natychmiast odebrali to jako gniew bogów i zaczęli szukać przyczyny)***. Takiego samego losu według mitu o założeniu Rzymu doświadczyła Rhea Sylwia, córka króla Numitora, którego brat odsunął od władzy; stryj zmusił ją aby została westalką i przez to nie mogła wydać na świat potomstwa, które z kolei jego pozbawiłoby władzy. Jednak Mars bóg wojny wykorzystał Rheę Sylwię i urodziła ona bliźnięta Remusa oraz Romulusa. Dzieci nakazano wynieść na pewną śmierć w lesie, jednak ich boski ojciec zesłał wilczycę, która ich wykarmiła. Jakoś nie wykazał się podobną troską w stosunku do ich matki i nie uratował przed konsekwencjami, które dotknęły ją z jego przyczyny, a przecież taki zwrot akcji często pojawia się w historiach o bogach helleńskich i uwiedzonych przez nich śmiertelniczkach.

To chyba symbolicznie przedstawia jaka była pozycja kobiety w Rzymie i trzeba też zauważyć, że westalki były tu wyjątkiem; cieszyły się niezależnością i szacunkiem społecznym, miały prawo głosować, posiadać majątek i nim rozporządzać, w sądzie nie składały przysięgi, bo wierzono im na słowo. Mogły się swobodnie poruszać po mieście w powozie przed którym podążał liktor, brały udział w uroczystościach gdzie miały zapewnione miejsca w loży honorowej i posiadały prawo łaski wobec skazańców (okazywały je poprzez dotknięcie go, a jeżeli ktoś skazany na karę śmierci zobaczył westalkę w trakcie drogi na egzekucję, kara była mu automatycznie darowana). Ze względu na nieskazitelną reputację powierzano im przechowywanie szczególnie ważnych dokumentów państwowych takich jak traktaty, a atak na westalkę był traktowany jako zamach na państwo i karany śmiercią jako zdrada stanu.

Główna Westalka (Virgo Vestalis Maxima albo Vestalium Maxima – największa, najstarsza z westalek) jako jedyna kobieta należała do Kolegium Kapłanów, rady zrzeszającej kapłanów najważniejszych rdzennie rzymskich kultów. Po upływie trzydziestu lat westalka miała prawo opuścić świątynię, wyjść za mąż i urodzić dzieci, przysługiwała jej też dożywotnia pensja, a poślubienie byłej westalki było uważane za wielki zaszczyt i przynoszące pomyślność. Cesarz Heliogabal zrobił coś więcej i poślubił urzędującą westalkę Akwilię Sewerę, co z jego punktu widzenia jako wyznawcy wschodnich religii było jak najbardziej logiczne, vide post o Isztar i instytucji świętego małżeństwa między królem a arcykapłanką, tyle że rzymianie wręcz przeciwnie odebrali to jako świętokradztwo.

Co roku 1 marca odnawiano ogień, a między 7 a 15 czerwca na cześć Westy obchodzono Vestalia. W pierwszy dzień otwierano w świątyni najświętsze miejsce, które przez cały rok było zasłonięte, aby mogły tam złożyć ofiarę rzymianki.

Ogień Westy palił się w Rzymie przez około dziewięć wieków aż wygaszenia go w 391/394 roku naszej ery, gdy cesarz Teodozjusz zakazał innych kultów niż chrześcijaństwo. Według jednego z przekazów Serena, adoptowana córka cesarza i chrześcijanka, wkroczyła do świątyni Westy, zabrała naszyjnik z posągu Rhei Sylwii i sama go założyła. Na taki akt świętokradztwa oburzyła się stara kobieta, ostatnia westalka, i przepowiedziała karę, istotnie Serenę dręczyły potem sny, w których widziała własną śmierć (a zginęła podczas oblężenia Rzymu oskarżona o knowania z wrogiem i zdradę stanu). Nie tylko staruszka była oburzona tym co wyprawiał Teodozjusz, wielu rzymian głośno mówiło o tym, że zajęcie Wiecznego Miasta przez Wizygotów pod wodzą Alaryka w 410 r n.e. i następujący po nim upadek realnej potęgi Imperium był karą za unicestwienie przez chrześcijan kultów bóstw, które opiekowały się Rzymem przez niemal tysiąc lat.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Zachowały się posągi Hestii z diademem i welonem na głowie i trzymającej w ręku kij lub laskę, ale wyobrażało ją przede wszystkim samo palenisko i ogień na nim płonący.

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

W pozytywie jest to osoba spokojna i poukładana, pracująca w dziedzinie związanej z wdrażaniem prawa lub też czuwająca nad tym aby wszystko odbywało się zgodnie z procedurami, również osoba duchowna. Ktoś kto ceni tradycję oraz porządek i nie będzie ich naruszał. W negatywie jest pasywna, konformistyczna, płytka i powierzchowna, unika podejmowania decyzji i chce wszystkich zadowolić.
To ktoś mocno związany z rodziną i domem rodzinnym, kto trzyma się raz podjętej decyzji.
Zawody: urzędnik, policjant, strażak, audytor, kontroler, architekt, dekorator domów, matka pracująca w domu lub gospodyni domowa, kapłan, kapłanka, zakonnik, zakonnica.

RADA

Ta karta przede wszystkim mówi o życiu rodzinnym oraz sprawach urzędowo – prawnych, przyjrzyj się uważnie czy nie dzieje się nic niepokojącego. Postaraj się załagodzić spory z najbliższymi, Hestia zachęca do łagodności, nawet jeżeli nie zgadasz się z domownikiem, to niekoniecznie musisz narzucać mu swoje poglądy. Pamiętaj, że trzymanie w sobie gniewu i urazy uderza przede wszystkim w ciebie.

Być może nie masz własnej przestrzeni w domu albo jest on dla ciebie tylko miejscem, gdzie się śpi i wychodzi rano do pracy. Twój dom powinien być dla ciebie zaciszem i schronieniem przed pośpiechem, stresem i gniewem, a nie kolejnym ich źródłem. Jeżeli nie jesteś w stanie wytrzymać atmosfery w domu, ta karta zdecydowanie sugeruje przeprowadzkę. Pamiętaj, że to od ciebie zależy kto znajdzie się w twoim otoczeniu. Rodzina, czy to biologiczna, czy mentalna, daje nam oparcie oraz poczucie ciągłości i przynależności do czegoś większego. Dom to przede wszystkim poczucie, że gdzieś się należy.

Dobrze jest również zająć się mieszkaniem czy domem, otoczenie wpływa na twój nastrój i poziom energii oraz zdolności regeneracji. Wskazane jest zrobienie porządku lub remontu, wyrzucenie niepotrzebnych rzeczy i przearanżowanie przestrzeni. Jeżeli mieszkasz w domu i nie masz kominka to rozważ zainstalowanie go, nawet nie przypuszczasz jak bardzo może to poprawić atmosferę w domu.

W sytuacji, o którą pytasz postępuj uczciwie, inaczej będziesz musiał ponosić poważne konsekwencje.

Ta karta również sugeruje, aby niezależnie od wiary/jej braku oraz wyznawanej religii, codziennie choć na chwilę zapalić świeczkę i/lub kadzidełko i wpatrując się w nie zastanowić nad sobą i światem, wyciągnąć wnioski z błędów, a potem oczyścić umysł z negatywnych myśli. Jesteśmy przyzwyczajeni do myśli, że ołtarz jest w kościele, tymczasem święte mogą najprostsze domowe czynności. Warto wziąć przykład ze starożytnych, którzy na tym samym palenisku przygotowywali jedzenie i składali ofiary. To co dla ciała musi iść w parze z tym, co dla ducha.

Nigdy nie pozwól aby wygasł twój własny wewnętrzny ogień. Dusza potrzebuje ciepła aby rozkwitać.

Ognisko domowe. Rodzina. Dom rodzinny. Mieszkanie lub dom. Religia. Podróż. Uroczystości i święta. Miasto.

W MIŁOŚCI

Jeżeli jesteś w związku: oficjalne zalegalizowanie związku. Pamiętaj, że ogień w relacji należy stale podsycać, inaczej wygaśnie. Dbaj o ciepło we wzajemnych relacjach. Moment gdy w związku zaczyna dominować codzienność.

Jeżeli jesteś samotny/-a: być może przywiązujesz zbyt dużą wagę do zewnętrznej strony relacji uczuciowych, jeżeli chcesz zbyt szybko deklaracji partnera, oficjalnej legalizacji związku i zakładania rodziny to możesz spłoszyć potencjalnych kandydatów, uważaj by nie wpadać w pułapkę myślenia ‘być z kimkolwiek byle tylko być z kimś’. Niechęć do emocjonalnego zaangażowania się. Wewnętrzne pragnienia pozostania singlem.

W FINANSACH

Awans. Mocna pozycja. Szacunek współpracowników. Ograniczenia swobody. Wpływ prawa lub urzędu na funkcjonowanie miejsca pracy. Kontrola urzędowa w miejscu pracy. Przy rozwiązywaniu problemu, o który pytasz należy ściśle trzymać się litery prawa. Praca w domu.

W ZDROWIU

Gorączka. Zapalenie. Wahania temperatury ciała. Zaostrzenie stanu chorobowego. Opieka nad chorym w domu. Nadmiar lub brak energii. Szczególnie narażone części ciała: serce, tętnice, układ płciowy, jelito cienkie.

KARTY

Ponieważ tak jak już napisałam przejawem Hestii był sam ogień, a niekoniecznie posągi, najbardziej podobają mi się dwie pierwsze karty, które tak właśnie ją przedstawiają:

Hestia w The Goddess Oracle Deck Thalii Took (jako Westa)

Hestia w Ancient Feminine Wisdom Kay Stevenson&Briana Clarka

Hestia w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Hestia w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton (jako Westa)

Hestia w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Hestia w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Hestia w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona (jako Westa)

Hestia w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona

Hestia w Goddess Guidance Oracle Cards Doreen Virtue (jako Westa)

Hestia w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs (jako Westa)

Uważaj! Hestia z Goddesses&Sirens Stacey Demarco&Jimmy’ego Mantona (jako Westa) zaraz przyłoży ci świecznikiem!

Hestia z napompowanymi silikonem wargami w Mythic Oracle Carisy Mellado&Michele-lee Phelan

Hestia jako Dziesiątka Pucharów w Universal Goddess Tarot Marii Caratti&Antonelli Platano

*Georges Dumezil, francuski filolog zajmujący się badaniem języka proto-Indoeuropejskiego, wykazuje wiele podobieństw między wedyjskim (Agni) i perskim kultem ognia a kultem Hestii/Westy. Kult ognia i czystości zachował się do tej pory w religii zoroastriańskiej . Oczywiste są też podobieństwa z celtycką Brigid.

** W tradycji ezoterycznej przyjęło się traktować Ogień jako początek, pierwszy z żywiołów po których następują Woda, Powietrze i Ziemia (czemu odpowiadają cztery pierwsze figury Wielkich Arkanów: Mag, Arcykapłanka, Cesarzowa i Cesarz) oraz tradycyjny układ Arkan Małych: Buławy (ogień), Puchary (woda), Miecze (powietrze) i Monety (ziemia).

*** Dodatkowo niektóre przekazy przypominają wręcz średniowieczne legendy, tak jak ta o westalce imieniem Tuccia, która aby udowodnić swoją niewinność przynosiła do świątyni Westy wodę z Tybru w sicie*** (przekaz Pliniusza Starszego). Istnieje także legenda o westalce Emilii, która dopuściła do wygaśnięcia ognia, a potem aby uchronić się przed karą błagała Westę o pomoc i w cudowny sposób rozpaliła ogień rzucając kawałek szaty na węgielki leżące na palenisku (kawałki wełnianych szmatek znowu przywodzą na myśl Brigid).

Na podstawie Mitów Greków i Rzymian Wandy Markowskiej, Słownika Mitologii Greckiej i Rzymskiej Pierre Grimala, Mitów Greckich Roberta Gravesa oraz Wikipedii i stron http://books.google.pl/books?id=cRS3E3u3HuAC&pg=PA104&lpg=PA104&dq=114+b.c.+vestal+virgins&source=bl&ots=KmguiRMVfX&sig=i6sp2-vfotMzp9TBhRX_reS2n7g&hl=en&sa=X&ei=1nu3T6SZCdDHtAbez7nzBw&redir_esc=y#v=onepage&q=114%20b.c.%20vestal%20virgins&f=false , http://www.roman-colosseum.info/roman-clothing/vestal-virgins-clothing.htm .

DEMETER (CERES)

DEMETER (CERES)

Helleńska bogini zasiewu, uprawiania i zbierania oraz cyklu narodzin – śmierci – odrodzenia. Córka Kronosa i Rhei, ich drugie z kolei dziecko, siostra Zeusa, matka ich córki Kory Persefony. Kiedy potomkowie Kronosa przejęli władzę nad światem, jej przypadło zadanie opieki nad ziemią i pilnowanie aby była żyzna i płodna. Demeter była boginią gruntów uprawnych, a zwłaszcza zbóż, to ona nauczyła ludzi jak uprawiać zboża i wypiekać z nich chleb, a także tego jak hodować warzywa i owoce. Jej imię prawdopodobnie wywodzi się ze słów ‘deus/dyeus’ i ‘meter’, które złożone razem oznaczają boginię – matkę, boską matkę. W Rzymie czczoną ją jako Ceres.

O BOGINI

Kult Demeter był jednym z najstarszych w świecie helleńskim, jej imię wspomina się razem z Korą i Posejdonem na tabliczkach w Pylos datowanych na około 1400-1200 p.n.e (‘dwie panie&król’). Podejrzewa się także, że była jedną z Potrójnych Bogiń jako Matka razem z Korą (Panną) i Hekate (Staruszką). Demeter była nieodłącznie związana z postacią Kory, swojej córki z Zeusem, często tę parę określa się jako dwie boginie

Kora jako jeszcze młodziutka dziewczyna w słoneczny dzień bawiła się wraz z nimfami na łące. Matka pozwoliła jej pleść wianki z wszystkich kwiatów poza poświęconym bogom podziemia narcyzem. Niestety, Kora niepomna przestróg matki zerwała akurat ten kwiat, co sprawiło, że nad łąką zaległa ciemność, a w pobliżu otworzyła się ziemia, z której jadąc na rydwanie zaprzężonym w czarne konie wyłonił się Hades, bóg podziemia, porwał Korę i wywiózł do swojego królestwa. Wszystko odbyło się tak szybko, że nikt nie zdążył zareagować ani nawet zauważyć, kiedy zniknęła córka Demeter z wyjątkiem nimfy wodnej Kyane, która słysząc krzyk przyjaciółki próbowała ją ratować.  Nie zdążyła jednak, jeden z pędzących rumaków kopnął w ramię ją tak, że mogła tylko rozmasowywać bolące miejsce i płakać za Korą. Przerażona Demeter szukała wszędzie córki, jednak nie zdawała sobie sprawy, że Zeus, ojciec Kory, obiecał ją Hadesowi za żonę, nie informując przy tym matki ani nie prosząc jej o zgodę. Demeter chodziła i szukała córki bez ustanku, a gdy o wszystkim się dowiedziała (czy to od Hekate bogini nocy i czarów, czy od Heliosa boga słońca widzącego wszystko co dzieje się na świecie), w wielkim gniewie rzuciła klątwę na ziemię, by ta nie rodziła plonów dopóki córka nie zostanie jej oddana. Zakłóciło to porządek świata i ludzie skarżyli się, że zboża oraz inne rośliny wysychają, więc nie będzie można zebrać plonów i nastanie głód. Zeus nie miał innego wyjścia jak zwrócić córkę matce. Jednak dziewczynę skuszono w Podziemiu do tego by zjadła kilka ziarenek granatu,  a to sprawiło, że już na zawsze miała należeć do tego miejsca. Ostatecznie zawarto kompromis: jedną trzecią roku Kora (zwana od tego momentu Persefoną) miała spędzać w podziemiu z mężem, a dwie trzecie z matką na powierzchni. W ten sposób tłumaczyli sobie Hellenowie zmianę pór roku: zimą ziemia smuciła się wraz z Demeter, że jej córki nie ma, a wiosną i latem, kiedy ta powracała, z radości wypuszczała listki i kazała kwitnąć kwiatom.

Miejscem poświęconym Demeter oraz jej córce było Eleusis  i to właśnie tam ku czci jej i Persefony odbywały się misteria eleuzyjskie, przez ponad 2 tysiące lat jedno z najważniejszych form kultu w całej Helladzie. Nie wiadomo dokładnie jak przebiegały, ale prawdopodobnie koncentrowały się na płodności i odrodzeniu (być może używano specyfików opartych na maku, podaję za dr Clarissą Pinkolą Estes), a niektóre symbole zostały przejęte przez chrześcijaństwo (przyjmowanie chleba czy picie wina, także święto Matki Boskiej Zielnej). Uważa się również, że pierwsza litera jej imienia (Delta w greckim alfabecie) oddaje kształt kobiecego łona i co za tym idzie jest symbolem życia, pokonania śmierci oraz rozkoszy.  

Demeter nie pojawia się często w eposach, ale oprócz historii o Korze jest wspomniana w kilku innych mitach m.in. w opowieści o Tantalu, królu Frygii, który zaprosił bogów olimpijskich na ucztę i podał im ciało syna aby sprawdzić czy rozpoznają jakie to mięso.  Demeter była tak pogrążona w żalu po utracie Kory, że zjadła kawałek, ale natychmiast zwymiotowała, gdy zorientowała się co połknęła. W innym micie uganiał się za nią Posejdon, ale zaloty brata były jej tak bardzo nie w smak, że przyjęła formę klaczy, aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu z nim. Posejdon ją jednak odnalazł i przyjął kształt ogiera, aby ją pokryć. Demeter wpadła w furię i udała się nad rzekę, aby zmyć z siebie gniew. Po jakimś czasie urodziła córkę Despojnę (Panią Domu), której imienia nie wolno było wymawiać oraz konia Ariona o czarnej grzywie i ogonie. Podczas wesela Kadmosa i Harmonii wypiła zbyt dużo wina i przespała się z Jazjonem w zaoranej bruździe, co zaowocowało później narodzinami syna Plutosa (albo w innej wersji bliźniąt Plutosa&Filomeusa, niektórzy dorzucają jeszcze jednego syna o imieniu Korybas). Jednak zazdrony Zeus zabił Jazjona piorunem (lub też Posejdon zamienił go w zająca).

Uważa się także, że poprzez jej przydomek Thesmosphoros (dosłownie Nadająca Zwyczaje) Demeter jest związana ze świętością małżeństwa i z prawami religijnymi w najdawniejszych czasach. Bogini miała także swój mściwy aspekt jako Demeter Erinys.

Osobiście bardzo lubię ją za nieustępliwość, pogodny charakter i życzliwość wobec ludzi: nikomu ze śmiertelników nie zaszkodziła, była do nich przywiązana, a nawet jednemu z nich pragnęła podarować nieśmiertelność (kiedy odmówiła opieki nad ziemią po porwaniu Kory, trafiła na dwór królewski w Eleusis i przyjąwszy ludzką postać piastowała księcia Demofonta/Triptolemosa, pewnego wieczoru chcąc uczynić chłopca nieśmiertelnym zanurzyła go w świętym ogniu, jednak rytuał przerwała matka chłopca; za to właśnie on został jako pierwszy wtajemniczony przez boginię w misteria eleuzyjskie).

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Atrybutami Demeter były kłos, narcyz (Kora trafiła do Hadesu po zerwaniu narcyza) i mak oraz snopek zboża i sierp lub pług, ulubionym ptakiem – żuraw, a jako ofiarę zazwyczaj składano jej maciorę. Przedstawiano ją zazwyczaj w pozycji siedzącej, trzymającą pochodnię (bo z pochodniami szukała córki dniem i nocą) lub też z wężami albo jako jadącą rydwanem zaprzężonym w konie.

Była także tradycyjnie związana z końmi, jednym z aspektów jej kultu była Aganippe (Nocna-Klacz, Klacz Która Litościwie Niszczy), uskrzydlona czarna klacz, a niektóre figury przedstawiały ją z głową klaczy, której grzywę stanowią węże, trzymającą delfina w jednej ręce i gołębia w drugiej.

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

Osoba pokazująca się w tej karcie głównie koncentruje się na rodzinie i domu. Bardzo ważne są dla niej potrzeby materialne dzieci. W negatywie jej życie toczy się dookoła dzieci, jest nadopiekuńcza i nie pozwala dzieciom dorosnąć.

RADA

To czas na to, żeby zająć się rodziną czy to na poziomie materialnym, czy emocjonalnym. Okaż uczucie tym, których kochasz. Być może przeżywasz rozdzielenie z dzieckiem. Dzieci są dla ciebie bardzo ważne. Pomagaj im, ale nie staraj się żyć ich życiem. Wszyscy muszą kiedyś dorosnąć.

Jeżeli rozważasz założenie rodziny, ta karta potwierdza, że to dobry wybór.

W swoim negatywnym aspekcie karta Demeter mówi o problemach rodzinnych, dotyczących zwłaszcza dzieci oraz sytuacji, gdzie drogi rodziców i potomstwa zaczynają się rozchodzić, a także problemów materialnych.

Matka. Dojrzałość. Możliwa ciąża. Poród. Prawo naturalne. Małżeństwo. Obfitość. Opieka. Pomoc. Podróż. Kontakt z naturą.

W MIŁOŚCI

Jeżeli jesteś w związku: ta karta sugeruje, że masz dużą potrzebę zrealizowania się w macierzyństwie, jeżeli nie masz jeszcze dzieci to wewnętrzne pragnienie opieki nad dzieckiem będzie narastało. Jeżeli masz dzieci, ta karta może sugerować, że koncentrujesz się na nich, a zaniedbujesz partnera/-kę. Małżeństwo.

Jeżeli jesteś samotny/-a: twoja silna więź z matką może przeszkadzać w utrzymaniu zdrowego i długotrwałego związku. Ta karta może także sugerować, że bardziej niż na relacji z drugą osobą zależy ci na dziecku. Samotne wychowanie dziecka.

W FINANSACH

Inwestycje w ziemię lub giełdowe. Twoje przedsiębiorstwo przechodzi restrukturyzację. Profity zdobyte dzięki sekretnej wiedzy. Moment niepewności.

W ZDROWIU

Czas zmienić dietę. Jedz więcej nieprzetworzonej, naturalnej żywności takiej jak warzywa, owoce i pełne ziarna. Niedobór składników odżywczych. Bezsenność i problemy ze snem. Napięcie emocjonalne. Szczególnie narażone części ciała: układ trawienny.

KARTY

Demeter jest jedną z najpopularniejszych bogiń i pojawia się w niemal wszystkich taliach, z jakimi miałam do czynienia.

Demeter w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky, piękny obraz pełen symboli związanych z Demeter i Korą Persefoną

Bardzo macierzyńska Demeter w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Klasyczne przedstawienie Demeter w Ancient Feminine Wisdom Kay Stevenson&Briana Clarka

Demeter w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona

Demeter w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona

Demeter (razem z Korą Persefoną jako Dwie Boginie) w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Demeter w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Demeter…

…i Ceres w Goddess Card Pack Juni Parkhurst (autorka popełniła straszne faux pas i nikt jej nie poprawił: Ceres NIE była grecką, ale rzymską boginią…po co w ogóle robić rozróżnienie między Demeter a Ceres jeżeli sprawia to wrażenie jakby obydwie wywodziły się z tego samego kraju??? ale przyznaję, że podoba mi się pomysł z przedstawieniem Demeter jako ciężarnej)

Radosna i zapewne witająca powracającą córkę Demeter w Goddess Inspiration Oracle Kris Waldherr

Przypominająca nastolatkę Demeter w The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Demeter z włosami jak kłosy zboża w The Goddess Oracle Deck Thalii Took (jako Ceres)

Demeter w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Demeter jako Mag w Universal Goddess Tarot Marii Caratti&Antonelli Platano, nie mogę się zgodzić z takim przyporządkowaniem, ponieważ karta Maga, pierwszy z Wielkich Arkanów, jest tradycyjnie wiązany z żywiołem ognia oraz energią Merkurego podczas Demeter zdecydowanie reprezentuje żywioł ziemi

Dwie karty Demeter w stylu przypominającym serial o Xenie i Herkulesie w Mythic Oracle Carisy Mellado&Michele-lee Phelan (pierwsza karta nazywa się ‘Żniwa’, druga ‘Matka’)

Na podstawie Mitów Greków i Rzymian Wandy Markowskiej, Słownika Mitologii Greckiej i Rzymskiej Pierre Grimala, Mitów Greckich Roberta Gravesa oraz Wikipedii  i http://www.pantheon.org/articles/e/eleusis.html.