Tag Archives: chrześcijaństwo

EOSTRE (OSTARA)

EOSTRE (OSTARA)

Germańska bogini światła, poranka, wegetacji, odrodzenia i rozwoju. Czczona była wśród plemion germańskich na kontynencie i Wyspach Brytyjskich. Jej imię najprawdopodobniej wywodzi się od starogermańskiego *austrōn i oznacza ‘poranek’.

O BOGINI

Podobnie jak w przypadku innych pogańskich bogiń o Ēostre niewiele wiadomo, ponieważ nie zachowały się dokładne informacje na temat kultu, posągi czy inne przedmioty mogące dostarczyć wiadomości na jej temat. Jest ona jedynie wspomniana w dziele De Temporum Ratione anglosaskiego kronikarza Bedy, który pisze, że w czasach pogańskich Anglosasi oddawali jej cześć w miesiącu nazywanym od jej imienia Ēosturmōnaþ (Eosturmonath, kwiecień), zaznacza jednak, że jej święto zostało zastąpione przez chrześcijańską Wielkanoc i w czasach powstawania jego kroniki zwyczaj ten był już wymarły (Beda żył w ósmym wieku naszej ery).

W XIX wieku boginią zainteresował się Jacob Grimm, kiedy w książce Deutsche Mythologie analizował nazwę *Ostara oznaczającą w języku staroniemieckim święta wielkanocne. Nawiązywał do kronik Bedy i mimo iż niektórzy naukowcy zarzucali mnichowi, iż zmyślił kult Ēostre, Grimm bronił go mówiąc, że w jego kronikach nie ma nic co mogłoby wydawać się nieprawdopodobne. Wskazuje również, że jej kult musiał być tak głęboko zakorzeniony, że misjonarze chrześcijańscy nie będąc w stanie go zwalczyć, wprowadzali motyw śmierci i zmartwychwstania Jezusa w już istniejące zwyczaje i zachowali nazwę miesiąca (niem. ostermonat, ôstarmânoth). Wywodzi dalej, że w staroniemieckim przysłówek ôstar oznacza ‘ruch ku wznoszącemu się słońcu’ i porównuje jego formy w pokrewnych językach (staronordycki: austr, anglosaski: ēastor, gotycki áustr) z łacińskim rdzeniem auster i wysnuwa hipotezę, że kult bogini pod staronordycką nazwą Austry wyginął jeszcze przed wprowadzeniem chrześcijaństwa. Sugeruje też cechy, jakie mogły ułatwić chrześcijaństwu adaptację wierzeń: świt czyli wzrastające w siłę światło, ogniska palone na jej cześć, poświęcona woda, dziewczęta ubrane na biało, wiąże też z Ostarą symbol jaja, a także taniec z mieczami i specjalne wypieki.

W staroangielskim imię Ēostre wywodzi się według lingwistów od starogermańskiego *austrōn oznaczającego świt, które z kolei najprawdopodobniej pochodzi od praindoeuropejskiego rdzenia *aus- „świecić”. Z tego powodu wykazuje się podobieństwo Ēostre do helleńskiej Eos, również bogini świtu. Imię bogini przetrwało w języku angielskim przede wszystkim w wyrazie Easter oznaczającym Wielkanoc, ale także (podobnie jak w przypadku Frei) w nazwach geograficznych takich miejscowości jak Eastry, Eastrea i Eastrington na Wyspach Brytyjskich oraz Austrechild, Austrighysel, Austrovald i Ostrulf w wersji niemieckojęzycznej na kontynencie*.

Sporo kontrowersji wywoływało u naukowców samo istnienie kultu bogini Ēostre, wielu twierdziło, że był on tylko wymysłem Bedy i identyfikowało ją z Freją, jednak w 1958 roku niedaleko Morken-Harff w Niemczech odkryto około 150 romańsko – germańskich inskrypcji wotywnych ku czci bóstwa matron Austriahenea. Datowane są na mniej więcej 150 – 250 r. naszej ery, część z nich jest niekompletna, jednak stan większości pozwalał naukowcom na ich odczytanie i powiązanie owej bogini z Ēostre Bedy oraz postawienie hipotezy, że jej kult był rozpowszechniony wśród plemion germańskich w całej Europie.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Według badaczy z Ēostre łączony był symbol jaja jako odrodzenia i potencjału, a także zające i króliki reprezentujące płodność (według jednej z legend przynosiły jej światło jako bogini poranka).

Oto wizerunek Ēostre autorstwa Johannesa Gehrtsa z 1884

Ostara by Johannes Gehrts

To samo przedstawienie, ale w wersji Jacquesa Reicha z 1909

Eástre by Jacques Reich

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

Dziecko lub nastolatek. Osoba pełna energii i entuzjazmu, nie obawiająca się skakać na głęboką wodę. W negatywie ktoś niedoświadczony, komu brakuje perspektywy i ma „pstro w głowie”. Osoba pochodząca z rodziny wielodzietnej.

RADA

Nadchodzi czas radości i odrodzenia. Powróć do tego, co sprawiało ci radość w przeszłości, a czego zaniechałeś/-aś, czy będzie to nauka, czy sztuka, czy sport, czy też cokolwiek co ładuje cię pozytywną energią. Poczuj się jak nasiono kiełkujące z ziemi po długiej zimie, nie możesz już dłużej pozostawać tam gdzie jesteś, masz siłę, żeby wydostać się na powierzchnię. Ta karta zadaje ci także pytanie czy nie obawiasz się zmian. Być może boisz się wyjść z sytuacji, która cię nie satysfakcjonuje, ale wydaje się bezpieczna. W takim razie weź sobie do serca zdanie Anais Nin: And the day came when the risk to remain tight in a bud was more painful than the risk it took to blossom („Nadszedł dzień, kiedy ryzyko pozostania zwiniętą w pąk było boleśniejsze, niż ryzyko rozkwitnięcia”).

Dostrój się do cyklu natury, nie narzucaj sobie zbyt szybkiego tempa, najpierw trzeba zasiać i zadbać, by potem można było zbierać. Nie przejmuj się przeszkodami na drodze, rośliny nie zatrzymują się na nich tylko je omijają i rosną dalej. Często zmian nie widać na co dzień, ale patrząc z perspektywy aż trudno uwierzyć w to jak daleko zaszliśmy.

Koniec kłopotów. Nowy pomysł lub przedsięwzięcie. Twórczość. Płodność. Początek. Młodość. Światło. Wiosna. Potencjał. Rozwój. Energia. Optymizm. Rodzicielstwo.

W MIŁOŚCI

Jeżeli jesteś w związku: nowy/-a partner/-ka w życiu. Odrodzenie w związku lub powrót osoby z przeszłości.

Jeżeli jesteś samotny/-a: bardzo prawdopodobne jest nowe uczucie oraz spotkanie kogoś, kto wywoła motyle w brzuchu i sprawi, że rozkwitniesz.

W FINANSACH

Nowa praca lub droga zawodowa. Rozpoczęcie studiów. Restrukturyzacja w firmie. Ranna zmiana.

W ZDROWIU

Wzrost wysokości lub masy ciała. Odnowa komórek. Łatwość zajścia w ciążę. Szczególnie narażone części ciała: układ rozrodczy.

KARTY

Ēostre w Goddess Card Pack Juni Parkhurst

Eostre w Goddess Card Pack Juni Parkhurst

Ēostre w Goddess Guidance Oracle Cards Doreen Virtue (jako Ostara)

Eostre w Goddess Guidance Oracle Cards Doreen Virtue

Ēostre w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Eostre w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Ēostre według Thalii Took*

Eostre według Thalii Took

Ēostre w Goddesses&Sirens Stacey Demarco&Jimmy’ego Mantona

Eostre w Goddesses&Sirens Stacey Demarco&Jimmy’ego Mantona

Ēostre w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

Eostre w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

 

*Ten wizerunek nie należy stricte do talii The Goddess Oracle Deck, ale zamieszczony został na stronie autorki: http://www.thaliatook.com/AMGG/eostre2.html
Na podstawie anglojęzycznej Wikipedii.

JAK KORZYSTAC Z KART (CZESC 1)

Ten cykl tworzę na potrzeby angielskiej wersji mojego bloga, ponieważ odnoszę wrażenie, że wiedza anglojęzycznych czytelników to istny misz – masz i pomieszanie pojęć, faktów oraz, co najgorsze, egregorów 74282. Myślę, że fakty o których piszę są ogólnie znane polskojęzycznym użytkownikom kart, ale postanowiłam zamieścić je również tutaj, żeby zrobić krótki przewodnik dla osób, które być może nie są w temacie. Mam nadzieję, że będzie przydatny.

Pozdrawiam

Anna Lawenda

————————————————————————–

Zauważyłam ostatnio, że wiele osób trafia na mój blog w poszukiwaniu wskazówek jak używać kart. Dlatego postanowiłam napisać kilka postów na temat sztuki korzystania i pracy z różnymi rodzajami kart, mam nadzieję że to chociaż trochę pomoże wam w poruszaniu się po ich magicznym świecie i unikaniu częstych błędów. Nie jestem profesjonalną wróżką, tylko ‘karciarką’, zwykłą czytaczką kart, która od pięciu lat regularnie rozkłada różne rodzaje kart dla siebie oraz swoich przyjaciół i która trochę się już o nich nauczyła. Pamiętaj, że to moje osobiste rozumienie tematu i wcale nie musisz się ze mną zgadzać.

RÓŻNICE MIEDZY KARTAMI DYWINACYJNYMI* A KARTAMI WYROCZNIAMI

Jeżeli bacznie przyjrzysz się ofercie sklepów ezoterycznych, zauważysz, że istnieje podział na karty dywinacyjne i wyrocznie.

Karty dywinacyjne zawierają się wewnątrz pewnych określonych struktur, które rozwijały się przez przez lata (a czasami wręcz przez wieki); są ułożone w pewnym porządku, w talii obowiązuje ta sama ilość kart, występuje wewnętrzny podział, symbole i znaczenia są mniej więcej stałe, etc. Są zatem przeznaczone do odpowiadania na szczegółowe pytania i często używane w rozkładach. Dobrze zinterpretowane, dają dokładne i szczegółowe odpowiedzi.

Najpopularniejszymi systemami dywinacyjnymi są Tarot, runy, karty klasyczne, karty Lenormand, karty cygańskie etc.

Karty wyrocznie nie trzymają się żadnego określonego schematu i są tworzone wyłącznie na podstawie wizji autorów, którzy w większości – jak twierdzą – otrzymują przesłania od sił wyższych. Talie te są z natury różnorodne i prawdopodobnie nigdy nie zetkniesz się z dwiema identycznymi taliami kart – wyroczni. Raczej nie są one projektowane z myślą by zapewniać szczegółowe odpowiedzi i  używa się ich głównie w nadziei na uzyskanie porady od sił wyższych, którym są one poświęcone.

Najpopularniejszymi kartami – wyroczniami są karty anielskie, karty mistrzów duchowych (ascended masters oracle cards), karty bogów/bogiń, karty zwierząt mocy, karty druidów (w oparciu o drzewa), karty jednorożców, wróżek etc.

JAKIE KARTY WYBRAĆ?

Sądzę, że przede wszystkim zależy to od tego czego szukasz. Jeżeli masz konkretne pytanie takie jak: ‘Kiedy dostanę pracę?’ albo ‘Czy ja i Pan/Pani X będziemy razem?’, to sugerowałabym talie dywinacyjne takie jak Tarot lub karty Lenormand. Jeżeli jednak czujesz silne połączenie z Siłami Wyższymi (niezależnie od tego czy to Bóg, Matka Ziemia, duchy natury czy twoje Wyższe Ja), możesz je zapytać o opinie i radę, a w tym celu polecam karty wyrocznie. Przy czym muszę jednak dokonać pewnego rozdziału między kartami anielskimi/jednorożców/wróżek a kartami związanymi z historią i mitologią takimi jak te bogiń/bogów, zwierząt mocy, kamieni, liczb czy roślin.

RODZAJE KART WYROCZNI

Karty Anielskie/Jednorożców/Wróżek

Przede wszystkim pragnę podkreślić, że równie dobrze o radę można prosić Tarota czy inne talie dywinacyjne i otrzyma się pełną oraz dokładną odpowiedź. Osobiście uważam, że karty anielskie zostały stworzone ponieważ Tarot całkiem niezasłużenie ma złą reputację. Kaznodzieje chrześcijańscy tak długo powtarzali, że te karty to narzędzie diabła  aż w końcu inni też w to uwierzyli. Z kolei karty anielskie, wręcz przeciwnie, potwierdzają chrześcijańską wizję świata (anioły są przecież takie arcykatolickie!) i są w związku z tym używane przez tych, którzy boją się Tarota czy innych talii dywinacyjnych.

A żeby wyrazić się precyzyjnie: tych, którzy obawiają się, że odpowiedź może być negatywna. Zwróć uwagę, że wyciągając kartę z talii anielskiej nie otrzymasz żadnej negatywnej odpowiedzi. Będziesz non-stop zapewniany, że znajdujesz się pod opieką aniołów, że niczego ci nie zabraknie, wystarczy tylko zaufać aniołom i oddać wszystkie troski Niebu etc. Uważam, że karty czy to anielskie, czy jednorożców, czy wróżek są taliami pocieszeniowymi podczas gdy karty dywinacyjne służą rozwojowi. Jeżeli pozostajesz w bezpiecznym miejscu, nie rozwijasz się. To tak jak mówi anegdota: Dziecko wspina się na drzewo. Co krzyczy matka? Nie wchodź wyżej!‘ Co krzyczy ojciec? Wchodź wyżej! Tłumacząc to podejście na świat kart powiedziałabym, że karty anielskie przypominają matkę, a Tarot i inne talie dywinacyjne są jak ojciec. Czasami bardziej potrzebujesz matki, a czasami ważniejsza jest obecność ojca. Ale i tak nie zostajesz z matką całe życie…

Sugerowałabym, żeby nie używać kart dywinacyjnych jeżeli nie jesteśmy pewni, że poradzimy sobie z każdą odpowiedzią, także taką której wolelibyśmy nie słyszeć. Pamiętaj, że nie ma kart złych ani dobrych. Wszystkie są po to, żeby nas czegoś nauczyć. Czasami to co z początku wydaje się być katastrofą, okazuje się później błogosławieństwem.

Spotkałam się z osobami, które nie zastosowały się do tej prostej zasady i w rezultacie poległy na całej lini. Ostatnio z przerażeniem oglądałam talię Tarota wydaną zgodnie z wizją Doreen Virtue. Pozwolę sobie zacytować tłumaczenie angielskiej zapowiedzi:

‘Mój nowa talia Tarota Anielskiego jest nareszcie dostępna w księgarniach na całym świecie! To pierwsza w 100% pozytywna, łagodna i skuteczna talia, która zachowuje tradycyjne znaczenia i symbole tarota. Talia jest pełna pięknych obrazów przedstawiających archanioły, wróżki, panny morskie, przyjazne smoki** i jednorożce.’

(w wersji promocyjnej po polsku:

Tarot od zawsze wzbudzał wiele emocji. Nie wszystkie z nich były pozytywne. Wielu upatrywało w nim źródła zła, osąd ten opierając na budzących grozę ilustracjach widniejących na części kart. Teraz pojawiła się jednak talia, która rozwieje podobne obawy.

„Anielski Tarot” łączy w sobie skuteczność tradycyjnego Tarota z bezpieczeństwem i pozytywnym przesłaniem kart anielskich. Z całej talii zostały usunięte wszelkie negatywne słowa i symbole. Na ilustracjach znajdują się natomiast wizerunki aniołów, jednorożców, wróżek i syren. Do kart wchodzących w skład Arkan Wielkich zostali przypisani Archaniołowie, modlitwy do których znajdziesz w dołączonym podręczniku. Wszystkie te zmiany mają na celu uczynienie z pracy z Tarotem czynności nie tylko przyjemnej, ale i bezpiecznej. Gwarantuje to troje artystów, którzy stworzyli talię.

Doreen Virtue jest znana z publikacji dotyczących kontaktowania się z aniołami i elementalami. Radleigh Valentine jest popularnym mówcą, autorem, przewodnikiem duchowym i dziennikarzem radiowym. Ilustrator – Steve A. Roberts – zadbał o to, by grafika każdej z kart była nie tylko piękna i pozytywna, ale jednocześnie, by zachowała magiczną moc ilustracji tradycyjnego Tarota.

Bezpieczna wróżba – dobra przyszłość.

źródło: http://osiem.com.pl/anielski-tarot-doreen-virtue-radleigh-valentine-p-5082.html )

Z całym szacunkiem dla niej, jedynym co mogę powiedzieć to: Doreen, jeżeli tak postrzegasz Tarot, to oznacza że nie zrozumiałaś ABSOLUTNIE NIC z tych potężnych i magicznych kart. A jeżeli nie zrozumiałaś ABSOLUTNIE NIC, to nie fair sprzedawać je ludziom.

KARTY BOGIŃ/ZWIERZĄT MOCY/ROŚLIN/KAMIENI/LICZB

Z drugiej strony takie talie jak karty zwierząt mocy, bóstw, kamieni, liczb i drzew mają swoje źródło nie w osobistych wizjach autora, ale w starszych i głębszych tradycjach. Wywodzą się ze sfery mitów i symboli, a zatem zawierają w sobie głębsze przesłanie, być może nawet tak głębokie jak karty dywinacyjne. Jeżeli obserwujesz posty na moim blogu, to zapewne zauważyłaś/-eś, że każdą kartę bogini interpretuję na głębszym poziomie i zawsze próbuję podać jak najwięcej warstwy mitologicznej. Tak samo jest z kartami zwierząt, roślin czy kamieni, są one obecne w kulturze plemion całego świata i wnikliwe przyglądanie się im odkrywa podłoże dywinacyjne, o którym nawet się Ci nie śniło.

KARTY MISTRZÓW DUCHOWYCH (WNIEBOWSTĄPIONYCH MISTRZÓW)

Ten typ kart – wyroczni wywodzi się z ezoterycznej tradycji twierdzącej, że niektóre postacie mityczne oraz historyczne osiągnęły tak wysoki poziom oświecenia, że w sposób naturalny stały się nauczycielami. Karty te przedstawiają mężczyzn i kobiety z rozmaitych kultur i tradycji takich jak np. Jezus, Siddhartha Gautama Buddha, Mojżesz, Izyda, Kryszna, Merlin, Atena, Melchizedek, król Salomon czy St. Germain. Jeżeli zamierzasz pracować z tymi kartami, musisz zaakceptować tą mieszaninę rozmaitych czasów i miejsc oraz wierzyć, że bohaterowie i bohaterki osiągnęli najwyższy poziom rozwoju duchowego. Jeżeli to ci się nie udaje, to lepiej poszukaj innej talii.

Szczerze powiedziawszy jestem odrobinę przerażona, kiedy patrzę na wyniki wyszukiwań, po których czytelnicy trafiają na mojego bloga. Najwyraźniej wiele osób myli typy kart i nie widzi różnic między nimi. Oto kilka przykładów:

search35

Avalokiteśvara jest BUDDYJSKIM bodhisattvą współczucia, a zatem nie jest uwzględniony w EUROPEJSKICH kartach Tarota. Nie istnieje coś takiego jak rozkład Tarota Avalokitesvary. Podejrzewam, że czytelnik poszukiwał dodatkowego wyjaśnienia rozkładu Tarota w oparciu o talię, gdzie do jednej z kart przypisany jest Avalokiteśvara. Ale i tak osobiście koncentrowałabym się raczej na tarotowym znaczeniu karty, a potem poszukiwałabym dodatkowych informacji na temat właśnie tego bodhisattvy.

Inny przykład mieszania ROŻNYCH energii:

search36

search37

search38

To nie tak. Boginie nie mają nic wspólnego z aniołami. Wiem, że New Age po prostu uwielbia mieszać wszystko w jednym kotle, ale to naprawdę nie tak. Nie powinno się nigdy mieszać egregorów. Nie zrozum mnie źle, wcale nie twierdzę, że powinieneś/powinnaś zawsze żyć w zgodzie z dokładnie tym samym zestawem poglądów, wierzeń i mitów, w których zostałaś/zostałeś wychowana/-y. Wręcz przeciwnie, zdecydowanie zachęcam do szukania własnej drogi. Uważam jednak, że najpierw powinnaś/powinieneś dobrze poznać egregor, w którym zostałeś wychowany, czy to będzie chrześcijaństwo, islam, ateizm czy jakikolwiek inny zestaw wierzeń. Jeżeli nie odpowiada on twoim wewnętrznym potrzebom, to szukaj dalej aż znajdziesz taki, który pasuje do ciebie. Ale nie mieszaj ich ze sobą. Branie trochę tego i trochę tamtego z z każdej religii czy wierzeń duchowych, na które się natknąłeś/natknęłaś nie poprowadzi cię daleko na ścieżce rozwoju. Dzieciom często smakują rozmaite kombinacje takie jak kanapka z serem,  ketchupem i czekoladą, ale w miarę jak dorastają, zazwyczaj dochodzą do wniosku, że jednak wolą te składniki osobno.

CDN…

* Dywinacja to sztuka przepowiadania przyszłości.

** Uważam, że prawa autorskie do tego określenia ma jednak moja bratanica Maja, która opowiadała mi, że oglądała dobranockę o smoku Spike’u (ale to jest taki przyjazny smok! laughing1)

mix kart wyroczni

druid cards-ogham

gems cards

numbers cards

animal-cards

NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ KARCIE MARII

 KARTA MARII

Od razu informuję o czymś co powinno być oczywiste:

MARIA NIE JEST BOGINIĄ!!!

Dlatego nie uznaję tej karty, nie mam z nią żadnego specjalnego kodu i nie będę podawała warstwy dywinacyjnej. Podzielę się tylko podstawowymi wiadomościami na jej temat oraz własnymi przemyśleniami i obrazami.

Na temat Marii niewiele wiadomo, cała wiedza na jej temat pochodzi z Biblii i tradycji, przy czym w samej Biblii jest wspomniana nie więcej niż dwadzieścia razy. Według tego co mówią o niej księgi Nowego Testamentu była zaręczona z Józefem, ale nie doszło jeszcze do małżeństwa i przenosin do wspólnego domu, kiedy pojawił się u niej Archanioł Gabriel i oznajmił, iż Bóg wybrał ją na matkę Jezusa. Po zawarciu małżeństwa, Maria i Józef musieli udać się do Betlejem na spis ludności i tam według legendy narodził się Jezus. Wkrótce potem rodzina musiała udać się do Egiptu, aby uniknąć niebezpieczeństwa ze strony króla Heroda, a po powrocie ich życie toczyło się zwykłym trybem aż do momentu gdy Jezus w wieku trzydziestu trzech lat zaczął nauczać (poza nielicznymi epizodami jak ten gdy syn Marii pozostał w świątyni po złożeniu ofiar i wdał się w dyskusję z uczonymi). Matka Jezusa była w grupie towarzyszących mu kobiet i wymienia się ją jako tą, za sprawą której Jezus zamienia wodę w wino. Jest także obecna przy ukrzyżowaniu i z apostołami, gdy po odejściu Jezusa wybierają następcę Judasza. Od tego momentu w Biblii ślad po niej zanika. Wszelkie spekulacje co do jej śmierci czy też zaśnięcia i wniebowzięcia pochodzą tylko i wyłącznie z tradycji. Co istotne: w księgach Nowego Testamentu wymienieni są bracia (Jakub, Józef, Judasz i Szymon) oraz nieznane z imienia siostry Jezusa. Z początku filozofowie chrześcijańscy (jak np. Tertulian) traktowali ich dosłownie jako młodsze rodzeństwo Jezusa, dzieci Marii i Józefa. Dopiero około czwartego wieku naszej ery zaczęło się kształtować przekonanie, że Maria całe życie była dziewicą i w związku z tym bracia i siostry Jezusa stali się dla filozofów chrześcijańskich albo dziećmi Józefa z poprzedniego małżeństwa, albo dziećmi siostry Marii lub Józefa czyli de facto kuzynami i kuzynkami, co zaowocowało potem katolickim i prawosławnym dogmatem o wiecznym dziewictwie Marii.

Wracając do tematu kart bogiń: dlaczego szanująca się autorka talii bogiń NIE powinna zamieszczać w niej karty Marii?

Przede wszystkim dlatego, że Maria jest zwyczajną kobietą. Nie ma ŻADNYCH boskich cech. Nie ma nadludzkich mocy, nie tworzy, nie zmienia kształtu ani sama ani innych istot, etc. Wręcz przeciwnie, wszędzie podkreśla się jej pokorę wobec Boga (‘oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego’).

O ile w buddyzmie człowiek dzięki wysiłkowi i własnej pracy może osiągnąć moce boskie (tak dzieje się z Kuan Yin czy Tarą), to Maria nie uzyskuje ich nawet po wniebowzięciu (które też jest zresztą dogmatem wyznawanym jedynie przez odłam katolicki chrześcijaństwa i wprowadzonym stosunkowo niedawno, bo w 1950 r). Obecnie silny kult maryjny występuje tylko w kościołach niereformowanych, z katolickim i prawosławnym na czele, wspólnoty protestanckie szanują ją jako Theotokos czyli Matkę Boga, ale nie oddają jej czci, a w kościół anglikański jest pod tym względem wewnętrznie podzielony (jedynym dogmatem jest to iż jest Matką Boga, co do innych panuje spora dowolność).

Skąd w ogóle wziął się kult Marii?

Jak już napomknęłam o tym w poście o Izydzie, u początków chrześcijaństwa brakowało w nim postaci kobiecych, co w świecie antycznym pełnym mniej lub bardziej znaczących bogiń było wielkim minusem nowej religii. Kobiety wolały brać udział w misteriach ku czci Izydy czy Demeter, które poruszały bliskie im tematy życia, śmierci i odrodzenia. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach były to dosłownie tematy codzienne, bo kobiety rodziły nieraz kilka, kilkanaście razy w życiu, czasami ich dzieci umierały w dzieciństwie, czasami ginęły na wojnach, czasami z głodu, nie mówiąc już o tym, że ciąża i poród były głównym zagrożeniem dla życia samej kobiety. Toteż aby wypełnić tę lukę od samego początku, od drugiego, trzeciego wieku konsekwentnie Marii dodawano cech, przedstawień i tytułów, które dotychczas nosiły boginie pogańskie przede wszystkim Izyda: Królowa Nieba (tutaj „królewska linia dynastyczna” kształtowała się w następujący sposób: Inanna -> Isztar i Asztarte -> Afrodyta -> Izyda -> Maria), Gwiazda Morza (Afrodyta Urania -> Izyda -> Maria), powszechny wizerunek matki z dzieckiem

etc.

I teoretycznie i wilk był syty, i owca cała. Kobiety miały swoje misterium, gdzie matka traci dziecko i je odzyskuje (tak jak Demeter), a jednocześnie były wyznawczyniami kultu przynajmniej w teorii monoteistycznego. Tylko, że wraz z nastaniem ery chrześcijaństwa cicho i niepostrzeżenie odeszły do historii inne typy kobiecej boskości. Owszem w starożytności popularny był motyw bogini –  matki takiej jak Gaja, Demeter i Izis, ale było też CAŁE MNÓSTWO innych typów.

Było miejsce dla bogiń – wojowniczek, i to nie tylko tych patronujących cywilizowanym wojnom takich jak Atena, ale i dla fenickiej Anat, która gdy wpadała w szał wojenny, była cała zbryzgana krwią, dla Sekhmet, bogini – lwicy, która była tak żądna krwi, że Ra zamienił Nil w wino, by ją upić i   zapobiec dalszej hekatombie czy dla helleńskich Eryni, które mściły śmierć i ścigały zabójcę dopóki nie popadł w obłęd.

Było miejsce dla bogiń zmysłowości i sexualności takich jak sumeryjska Innana, babilońska Isztar, fenicka Asztarte, wywodząca się od nich helleńska Afrodyta czy egipska Hathor, gdzie akt sexualny był wyrazem wiary w boginię i w płodność, którą obdarzała wszystkie istoty na ziemi. O tym co się dzieje gdy ich  zabraknie mówi mit o zstąpieniu Isztar do Świata Podziemnego.

Było miejsce dla bogiń – uzdrowicielek, czarodziejek i wyroczni takich jak egipskie Bast i Izyda, jak helleńskie Gaja, Medea, Hekate albo Higieja czy hetycka Kamrusepas, które nie tylko uzdrawiały, ale miały nawet moc wskrzeszania.

Od momentu, gdy w religii, literaturze, sztuce i muzyce zaczęła być wychwalana skromna, posłuszna dziewica – matka, wyłącznie taką rolę zaczęto przypisywać kobiecie. Przez wieki w świecie chrześcijańskim kobieta mogła de facto być albo matką, albo zakonnicą (ale bez realnej władzy jaką miały pogańskie kapłanki). Kobieta, która walczyła i dopominała się o swoje prawa, albo ginęła (jak choćby Jeanne d’Arc), albo w najlepszym wypadku była uznawana za histeryczkę. Kobieta, która uprawiała miłość poza przyjętym społeczną normą małżeństwem była uznawana za ladacznicę, napiętnowana i surowo karana. Kobieta, która pomagała przy porodzie, znała się na zielarstwie albo przepowiadała przyszłość nieraz płaciła za to własnym życiem ginąc na stosie.

To że przepadły kulty bogiń wojny, zmysłowości i czarów to ogromna strata dla kobiet w ogóle, a w szczególności dla tych, które chcą być wojownicze, czarodziejskie czy zmysłowe.

Co ciekawe kult maryjny był źle widziany we wczesnym chrześcijaństwie, łączony z sektą kollyridian i uważany za heretycki. Jednak wierzenia, które miały czasem nawet po kilka tysięcy lat, były tak zakorzenione w świadomości ludzi, że nie dało się ich ot tak, po prostu odrzucić. Kapłani chrześcijańscy chcąc nie chcąc musieli je tolerować, aż weszły do tradycji i są obrzędami typowymi dla kościołów niereformowanych (głównie katolickiego i prawosławnego). To co obecnie nierozerwalnie kojarzymy z kultem maryjnym: procesje, śpiewy, przystrajanie obrazów i kapliczek kwiatami i ziołami, pielgrzymki* – to są wszystko elementy kultu dawnych bogiń! Podobnie jak „lokalność” Marii, to że jest czczona w miejscowych wydaniach jako Matka Boska z Gwadelupy, Matka Boska Częstochowska, Matka Boska z Lourdes itd; boginie starożytne również miały rozmaite miejscowe przydomki. Litania loretańska wykazuje aż 50 tytułów Marii, co upodabnia ją do egipskiej Izydy. To co uważamy za arcykatolickie, jeżeli przyjrzeć się od podszewki jest głęboko zakorzenione w czasach pogańskich. Nie wspominając już o stronie materialnej tego zjawiskach, o tych wszystkich buteleczkach z odkręcaną głową Marii, gdzie można nabrać wodę z jednego cudownych źródełek, etc.

Dlaczego w takim razie takie zjawisko rozwinęło się pod egidą duchownych katolickich? Bo pasowało to przez wieki do ich wizji religii, gdzie istnieje groźny Bóg Ojciec (Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze),  do którego nie zwraca się bezpośrednio tylko poprzez łagodniejszych pośredników: Jezusa, Marię, anioły, świętych itd. Od tego wizerunku kościół zaczyna odchodzić dopiero od kilkudziesięciu lat, dlatego zawsze z pewnym rozbawieniem obserwuję jak nowo nawróceni w szeregi tej instytucji zauważają z wielkim zdumieniem, że ‘Bóg mnie kocha!’. No tak, skoro przez wieki utrzymywano taki, a nie inny obraz Boga, to nagle odkrycie, że nie jest wcale taki groźny to prawdziwe ‘Heureka!’ .

Nie da się nie zauważyć, że kościoły niereformowane rozbudowały do niebotycznych rozmiarów owo „łagodne zaplecze” bóstwa. Ilość świętych i błogosławionych, którzy mają określone zadania (jak się o czymś zapomni to do świętego Antoniego, jak się rusza w drogę to do świętego Krzysztofa, itd) nakazuje każdemu, kto posiada przytomny umysł i podstawową wiedzę skojarzyć ją z mnogością bóstw w świecie helleńskim, gdzie każde miejsce, każde drzewo, każda rzeka miała swojego boskiego czy półboskiego patrona lub patronkę. Tyle że w starożytności, mimo że jedne bóstwa były ważniejsze, a inne mniej ważne, nikt nie wpadł na pomysł ‘Tylko mój Bóg jest prawdziwy!’. Rzymianie owszem, podbijali cały ówczesny świat, ale nigdy nie ukrywali na czym im zależało: na ziemi, bogactwach, niewolnikach itd. Nie ustanawiali własnej religii w podbitych prowincjach. Lokalnym bóstwom nadawali rzymskie imiona i pozwalali kontynuować ich kult. Niektórzy bogowie i boginie z obcych krajów tacy jak Izyda, Kybele czy Mithra dostali się nawet do pantheonu rzymskiego i zrobili zresztą zawrotną karierę w całym Imperium. Nie znam żadnych wielkich wojen religijnych, konkwisty czy krucjat, które odbywałyby się w czasach starożytnych. Przyniósł je dopiero monoteizm.

Dlatego uważam, że katolicyzm i prawosławie są jakimiś dziwacznymi hybrydami chrześcijaństwa i dawnych kultów, które przez to nie działają tak jak należy. Uważam także, że uczciwa wobec siebie samej, swojego umysłu i swojej wiary katoliczka czy prawosławna** powinna zadać sobie pytanie: co tak naprawdę sobie cenię w religii, którą wyznaję? Jeżeli faktycznie nauki Jezusa, poznawanie ich oraz wcielanie w życie, to chyba lepszym miejscem będzie dla niej wspólnota protestancka, gdzie przykłada się ogromną wagę do analizy Biblii, a nie do liturgii. A jeżeli jest bardziej przywiązana do całej otoczki, którą publicyści często dosyć pogardliwie nazywają religijnością ludową czyli do procesji, ozdabiania kwiatami kapliczek i śpiewania, to chyba jednak sensowniej byłoby wrócić do korzeni tego zjawiska czyli do wierzeń w prawdziwe boginie. Co oczywiście w tej rzeczywistości w jakiej się znajdujemy wymaga odwagi przeciwstawienia się większości, która będzie tchórzliwie zaprzeczać, kiedy dziecko krzyknie, ‘Król jest nagi!’, a potem przekonywać, namawiać czy wręcz szykanować. Ale pamiętajcie: jest XXI wiek, a my żyjemy w Unii Europejskiej, nie skończycie na stosie tylko dlatego, że wierzycie w Boginię, a nie w Boga.

Czy w związku z brakiem religijności maryjnej protestantki są dyskryminowane w swoich wspólnotach? Przecież wiele „mądrych” głów twierdzi, że dzięki kultowi Marii kobiety w Polsce otaczane są szczególnym szacunkiem (ostatnio minister Gowin mówił o niezwykłej admiracji, jaką rzekomo cieszą się w Polsce kobiety). Protestantki nie śpiewają litanii do Marii, nie chodzą na pielgrzymki do miejsc jej poświęconych ani nie modlą się do jej obrazów. Protestantki same są kapłankami. Większość kościołów reformowanych, a także kościół anglikański dopuszcza kobiety do funkcji pastora. Kościoły katolicki i prawosławny zapewne nie zrobią tego w przeciągu najbliższych kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Uważam, że jest w tym wina kultu Marii, ale także katoliczek i prawosławnych, bo nie upominają się skutecznie o takie prawo. Wystarczy im pójść do kościoła, pomodlić się na różańcu i westchnąć do Matki Boskiej, żeby jej pomogła, bo przecież ma takie ciężkie życie. Nie chcę cytować Lenina i twierdzić, że religia to opium dla ludu, ale uważam, że katolicyzm ugruntowuje postawę wzruszenia rękami i powiedzenia ‘no trudno, i tak nic nie mogę zrobić’. Popełniłem błąd? To pójdę do spowiedzi i dostanę pokutę. Znowu popełniłem ten sam błąd? To pójdę do spowiedzi i dostanę pokutę. To jest religia zamykająca się w obrzędach i słowach, podczas gdy protestantyzm wymaga aktywnego zaangażowania i konsekwencji. Mówiąc metaforycznie: nie tylko czytania, ale i czytania ze zrozumieniem.

Piszę to jako osoba, która według klasyfikacji religijnej nawet nie jest chrześcijanką, ponieważ nie wierzy ani w konieczność chrztu ani w boskość Jezusa***. Natomiast myślę, że jeżeli chrześcijaństwo ma jakiś sens (a uważam, że ma i nauki Jeszui-Jezusa zawierają w sobie głęboki przekaz) to właśnie w wymiarze protestanckim czyli „Ty, Biblia i Bóg”, a nie „Ty, kościoły, obrazy, litanie, adoracje, procesje, anioły, święci, Maria i Bóg”. No chyba dla teoretycznie monoteistycznego systemu wiary logiczniejsze jest to pierwsze rozwiązanie, nieprawdaż?

Osoba o przytomnym umyśle i podstawowej wiedzy nie może nie zauważyć, że hierarchowie kościoła nadal uparcie podają jako wzór dla kobiet właśnie Marię cichą, skromną, posłuszną dziewicę – matkę  jakby byli zupełnie ślepymi na zmiany w obyczajowości i mentalności. Jest to jeden z czynników, dla których z Kościoła masowo odchodzą młode, wykształcone kobiety (w tym autorka tego postu). Uważam, że mimo wieków złej tradycji religia monoteistyczna wcale nie musi być dla kobiet opresyjna pod warunkiem nowego spojrzenia i położenia nacisku również na inne aspekty kobiecości. Dlaczego na przykład Kościół nie zwraca uwagi na żeńską duchowość? Dlaczego oprócz Marii nie każe kobietom naśladować Sofii Boskiej Mądrości? Dlaczego nie zwraca się uwagi, że trzecia osoba Trójcy, ten nieszczęsny bliżej nieokreślony Duch św, bardzo długo miał cechy kobiece zanim w tradycji zachodniej stał się gołębiem? W poście jej poświęconym pisałam bardzo dużo na temat starożytnej tradycji Chokmy/Szechiny/Sofii, która istniała od wieków, która współtworzyła świat, która objawiała się ludziom, która była również inspiracją dla artystów i budowniczych, czy nie wydaje się JAK NAJBARDZIEJ LOGICZNYM oddawanie jej czci? Przecież ten swój kobiecy wymiar straciła tylko i wyłącznie w wyniku tłumaczeń na inne języki! Czy naprawdę zupełnie niemożliwym jest dla hierarchów zachęcenie kobiet do rozwijania mądrości i umiejętności myślenia? Najwyraźniej jako dla instytucji o strukturze niezmienionej od czasów feudalnych chyba tak…

Dla tych wszystkich powodów, które wymieniłam w kartach bogiń nie należy umieszczać karty Marii czy jakiejkolwiek innej katolickiej czy prawosławnej świętej. I te najlepsze, które najbardziej cenię i które mają świadome, a nie bajkowe podejście do kobiecości, ich nie zawierają.  Pozwolę sobie zacytować to co pisałam w recenzji talii Doreen Virtue:

W tej talii znowu pojawiają się bohaterki chrześcijańskie czyli Maria Magdalena oraz Maria matka Jezusa (w dodatku ta ostatnia przedstawiona jest w arcykatolickim, barokowym stylu, a autorka pisze, że ‘na Zachodzie Maria jest bez wątpienia najbardziej znaną boginią’. Ano nie, Doreen. Maria w żadnym odłamie chrześcijaństwa nie ma cech boskich).

Uważam, że umieszczanie tej karty (podobnie jak Marii Magdaleny czy Jeanne d’Arc, co również się dzieje) jest szkodliwe, bo konserwuje ów matrixowy obraz Marii jako dziewicy – matki, wzoru dla kobiet, która jest potężna, choć de facto według nauki kościoła żadnej realnej władzy nie ma.

Może już czas na czerwoną pigułkę?

KARTY

Maria w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Czarna Madonna w Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Maria w The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Czarna Madonna w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Czarna Madonna w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Maria w Goddesses Guidance Oracle Cards Doreen Virtue

Maria w Ascended Masters Oracle Cards Doreen Virtue

Maria w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

Czarna Madonna w The Goddess Oracle Deck Thalii Took (wygląda niemal identycznie jak Dana z talii Doreen Virtue, tylko z ciemną twarzą)

Maria w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Maria w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

Na podstawie angielskiej Wikipedii + całego mnóstwa własnych doświadczeń i przemyśleń, w których najwyraźniej nie jestem odosobniona ani jedyna.

*Pielgrzymkę jako integralną składową kultu religijnego zachował w islamie nawet Mahomet po zniszczeniu kultów politeistycznych. Niewiele osób wie, że Mekka była pierwotnie centrum kultu bogini – matki Al – Lat (arab. Bogini tak jak Allah oznacza Bóg) i czarny kamień, do którego ciągną muzułmanie z całego świata to pozostałość po jej świątyni.

**Dotyczy to również mężczyzn.

***Według klasyfikacji religijnej (czyli wyznaczanej na podstawie cech charakterystycznych wyznań religijnych, a nie samej wiary w Boga lub nie) określonoby mnie może jako antytrynitarza (antytrynitarkę?! ), bo nie wierzę w Trójcę. Te poglądy zresztą były wcale nie takie rzadkie u początków chrześcijaństwa, Ariusz na przykład nie uważał, że Bóg Ojciec i Syn Boży współistnieli od samego początku, sądził raczej, że Syn Boży wywodzi się od Boga Ojca. Jego przekonania zostały potępione przez Sobór w Nicei w 325, a on sam wygnany, ale szanowne mądre głowy soborowe, nie wyjaśniły przekonująco jak w takim razie rozumieć cytat z Ewangelii Jana Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie (14:28) albo Ewangelii Marka Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. (13:32).  No ale moje zdanie jest takie, że jeżeli wiarę opiera się na świętych księgach, to ma się potem problem z cytatami . Więcej o tym tutaj.

Edit z sierpnia 2013: jeszcze w kwestii mojego samookreślenia się co do poglądów: po długich poszukiwaniach odnalazłam się jako gnostyczka. Każdą dotychczas poznaną religię zawsze analizowałam rozumowo, na zasadzie “z tym elementami mogę się zgodzić, te elementy nie przystają do rzeczywistości, a tamte są ewidentnie krzywdzące”. Natomiast wierzenia gnostyków po prostu rezonują z moim wnętrzem. Nie muszę wdawać się w rozważania ani przyjmować wszystkiego na wiarę, po prostu czuję, że to o czym mówią jest prawdą. Jak to mówią Anglicy jest to dosłownie ‘gut feeling’, odczucie z trzewi. I, o ile nie wydarzy się coś znaczącego, to raczej już gnostyczką pozostanę. W imię Sofii i Niepoznanego, Boga nad Bogiem. 

GDYBY JEZUS BYŁA KOBIETĄ…

Przeczytałam ostatnio fantastyczny artykuł Moniki Zuber pt. ‘Co by było gdyby Jezus był kobietą’. Do całości odsyłam tutaj, a przytaczam dla zachęty pierwszą stronę, robi piorunujące wrażenie:

Nieliczni pośród kobiet męscy studenci teologii i seminariów duchownych na zajęciach z homiletyki słyszeliby, że dla nich ten przedmiot jest fakultatywny, bowiem i tak nie mogą „głosić Słowa” w kościołach, gdyż jest to powołanie nadane przez Ducha Świętego wyłącznie kobietom. W końcu każda kaznodziejka, kapłanka i pastorka wzoruje się na Mesjaszce – najpełniejszym objawieniu Boga, które dokonało się w kobiecie. Mężczyźni, którzy czują powołanie do służby w Kościele, byliby zachęcani do studiowania pedagogiki i katechetyki, aby ewentualnie móc nauczać małe dzieci w szkółce niedzielnej i na lekcjach religii. Wzorem życia dla mężczyzn powinien być Józef, ziemski ojciec Mesjaszki – niezwykle pokorny, skromny, pracowity (rzemieślnik-cieśla), który nie wychylał się i pozostawał w cieniu swojej wielkiej Córki. Cóż za piękny przykład geniuszu męskiego!

Kobiety podkreślałyby, jak bardzo cenią mężczyzn, ich rolę w Kościele, szczególnie kiedy angażują się w prace fizyczne, porządkowe, opiekują się dziećmi, kiedy poświęcają się, by one mogły oddawać się wyższym celom, jak rozwój Kościoła czy nauki. Ze smutkiem stwierdziłyby, że chciałyby zrobić coś, aby praca mężczyzn, taka jak rzemiosło czy inne prace fizyczne, była bardziej doceniana. Nie jest to jednak łatwe, bowiem mężczyźni muszą zaakceptować kulturę, w jakiej żyją. A przecież role społeczne kształtowane są w zgodzie z predyspozycjami biologicznymi, dlatego mężczyźni powinni się pogodzić z faktem, że od początku zostali stworzeni do prac ciężkich, przede wszystkim fizycznych. Sam Bóg ich tak stworzył! (Chwała Mu za to!) Prace umysłowe i stanowiska przywódcze są przeznaczone dla kobiet. To wcale niełatwe „brzemię” i mężczyźni powinni być wdzięczni, że kobiety biorą te ciężkie obowiązki „na siebie”, dając mężczyznom możliwość, by ich geniusz rozwijał się w mniej absorbujących przestrzeniach życia społecznego.

Kapłanki chrześcijańskie wszystkich wyznań, na czele z biskupkami kościołów, a nawet papieżycą Karoliną XVI, zawsze podkreślają, że urząd nauczycielski to służba, a nie przywilej, więc mężczyźni chcący zmienić swoją pozycję powinni zastanowić się, czego się domagają, bowiem to wysoce wymagające powołanie, pełne poświęcenia i wyrzeczeń. Mężczyźni są słabo wykształceni, ulegają emocjom w sporach, interesują się małostkami, stąd przywódcze stanowiska raczej nie są im przeznaczone. Ale niech pamiętają: Bóg–Matka rozumie i wspiera ich.

Kobiety słuchałyby chętnie, co mężczyźni mają do powiedzenia, jednak może jedynie raz do roku – w święto mężczyzn przypadające 8 marca. Poza tym nie miałyby nic przeciwko, gdyby czasem jakiś mężczyzna, no może dwóch, zjawił się na synodzie teolożek, pastorek i kapłanek, może wziął udział w komisji ds. rodziny. Bowiem ich głos jest ważny i kobiety chcą zawsze podkreślać, że mężczyzna jest na „piedestale” – w Kościele czy historii i kulturze kobiet był doceniany i uwielbiany, nawet jeśli nie osiągnął wysokiej pozycji społecznej. To nic, że mężczyźni zarabiają mniej i trudno im znaleźć pracę na wyższym stanowisku – przecież to żony finansowo utrzymują mężczyzn, zawsze chętnie pomagają i wspierają.

Poza tym w kościołach coraz liczniej powstają „koła mężczyzn”, gdzie mogą oni w końcu spotkać się, porozmawiać na wspólne tematy (dom, dzieci, zakupy, prace remontowe…), jak i nauczyć czegoś pożytecznego – rzeźbienia w drewnie, malowania kartek świątecznych, organizowania przyjęć dla małych dzieci. W tym samym czasie żony spędzą ją czas z ich dziećmi, aby mieli choć chwilę czasu dla siebie i kolegów. Mężowie nawet nie muszą w tym dniu gotować – tutaj zapewne nie wszystkie żony zadeklarują swoją pomoc. Wiecie, jak jest z kobietami – nie każda zna się na kuchni.

RECENZJA: TALIA GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS DOREEN VIRTUE

GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS (Przewodnictwo Bogiń)

O AUTORCE

Doreen Virtue ma doktorat z psychologii, jak mówi pochodzi z rodziny o długich tradycjach ezoterycznych, sama jest jasnowidzem, a szczególnie interesują ją tematy związane z aniołami. Wydała kilkanaście talii kart (głównie anielskich) i kilka książek, które cieszą się dużą popularnością. W jej życiorysie w iście amerykańskim stylu wymienione są też programy, w których brała udział w radiu i telewizji. Obecnie mieszka na Hawajach. Więcej na stronie autorki.

ZALETY

Niektóre przesłania są świetne i dobrze przygotowane psychologicznie, takie jak np. Sekhmet (Postrzegaj siebie jako silną i zwycięską. Nie narzekaj, nie obwiniaj innych, bo to ustawia cię na pozycji ofiary), Ginewra (Nie potrzebujesz konkretnej osoby, aby odczuwać miłość – chociaż z własnego doświadczenia wiem, że do tego przesłania trzeba dorosnąć) albo Maria Magdalena (Nie zwracaj uwagi na wrogów i tych, którzy cię atakują. Dalej rób to co robisz i nie zniżaj się do ich poziomu).

Jedyna dostępna po polsku talia (co dla mnie akurat nie znaczy zbyt wiele, ale dla osób nie władających angielskim jest na pewno dużym plusem).

Na pewno dla mnie osobiście ta talia będzie miała zawsze znaczenie sentymentalne, bo po raz pierwszy z kartami bogiń spotkałam się oglądając Ezo TV, gdzie czasami stawiała je Wioletta Ewa Tuchowska (i miała właśnie talię Doreen Virtue). Oczywiście natychmiast zachwyciłam się nimi i zaczęłam szukać po sklepach ezoterycznych. Na polskim rynku jest ich stosunkowo mało, o wiele większy wybór istnieje przy kartach anielskich. Zaraz potem kupiłam sobie talię Doreen Virtue w wydaniu oryginalnym, bo tylko takie było wtedy dostępne (i osobiście wolę wydanie anglojęzyczne).

WADY

Z tą talią świetnie dogadywałam się przez długi czas, aczkolwiek kiedy zaczęłam drążyć tematy poszczególnych bogiń okazało się, że jednak widzę w związanych z nimi mitach nieco inne przesłanie niż autorka. I kiedy zaczęłam się nad tą talią GŁĘBIEJ  zastanawiać to nagle powody do zachwytu opadły.

Znowu do talii włączone są bohaterki literackie i religijne, a nie tylko prawdziwe boginie. Izolda NIE jest boginią!Wiem, że trudno jest czasami odnaleźć boginię, ponieważ po chrystianizacji jej rola w legendach i mitach została zredukowana do zwykłej śmiertelniczki (tak prawdopodobnie stało się z Rhiannon, Gwenhwyfar i Morgaine), ale akurat Izolda mimo celtyckich korzeni nie ma nic wspólnego z boginiami! W tej talii znowu pojawiają się bohaterki chrześcijańskie czyli Maria Magdalena oraz Maria matka Jezusa (w dodatku ta ostatnia przedstawiona jest w arcykatolickim, barokowym stylu, a autorka pisze, że na Zachodzie Maria jest bez wątpienia najbardziej znaną boginią. Ano nie, Doreen. Maria w żadnym odłamie chrześcijaństwa nie ma cech boskich).

Dobór bogiń: poprawny, ale jednak trochę dyskusyjny. Nie podoba mi się nadreprezentacja bogiń z Wysp Brytyjskich. Dlaczego np. na boginię zalecającą oczyszczenie i kontakt z wodą wybrała mało znane Sulis i Coventinę, które czczone była praktycznie tylko w jednym miejscu, w Bath na Wyspach Brytyjskich, a nie wielką boginię zoroastriańską Anahitę, którą otaczano ogromną czcią w całej Persji, a jeden z głównych obrzędów zoroastriańskich mający na celu oczyszczanie i poświęcanie wody jest właśnie jej dedykowany? Poprzez zamieszczenie tej karty można byłoby przecież trochę wesprzeć czcicieli jednej z wielkich, bardzo ważnych starożytnych religii, która nadal jest wyznawana (czy ktoś wie, że np. rodzice Freddiego Mercury’ego wyznawali zaratusztrianizm?). Chociaż uczciwie rzecz biorąc we wszystkich taliach panuje niezrozumiała dla mnie moda na zamieszczanie właśnie mało znanej Sulis jako bóstwa związanego z wodą i oczyszczaniem, podczas gdy Anahita nie pojawia się w żadnej z talii bogiń, jest tylko uwzględniona jako Umiarkowanie w Universal Goddess Tarot.

Wielki minus za to, że talia jest niespójna stylistycznie jeżeli chodzi o obrazy, bo Doreen nie ma jednego ‘nadwornego’ ilustratora, do tej talii użyła ilustracji 12 różnych autorów. Wychodzi z tego groch z kapustą. Oprócz obrazów intrygujących jak wizerunek Brigid, Eireen czy Kali są też po prostu paskudne gryzmoły jak Coventina czy Dana. Wiem, de gustibus…. et cetera , ale i tak większość rysunków odzwierciedla styl Doreen – jest “księżniczkowata”, o ile nie powiedzieć wprost, że kiczowata. Wszędzie boginie o twarzach dziewczynek, kwiatki, ptaszki, pastelowe kolory, itd. Nawet Ixchel postrzegana zawsze jako staruszka tutaj ma może z trzydzieści lat. Nawet potężna duchem, należąca do świata Podziemia, pędząca jak wicher na rumaku, żona i matka Rhiannon jest tutaj dziewczynką jadącą sobie nieśpiesznie na jednorożcu, do którego jak wiadomo mogły się zbliżyć tylko dziewice (swoją drogą Doreen musi mieć niezłego hopla na punkcie jednorożców skoro poświęciła im całą osobną talię). Dlaczego kobieta tak upupia kobiecość? Dlaczego traktuje mnie tak jakbym była małą dziewczynką i piszczała z radości na myśl o lalkach, zabawie w dom i księciu z bajki, który zabierze mnie na białym koniu w krainę wiecznej szczęśliwości?! W ten trend wpisuje się także  unikanie nagości na ilustracjach, nawet Afrodyta jest tu omdlewającą nimfą szczelnie zaplątaną w wodorosty tak aby nie było nic widać, a nie kuszącą najpiękniejszą boginią Hellady. Odważę się postawić tezę, że poprzez wielką popularność swoich produktów Doreen “wychowała” odbiorców (a raczej odbiorczynie) kart bogiń w ogóle, bo na Amazonie czytałam komentarz do realistycznej talii Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky, gdzie jakaś pani narzekała, że przeszkadza jej tam nagość i to, że “w talii nie ma karty Matki Boskiej”.

Podobnie jest z przesłaniami. Ogólnie rzecz biorąc tak jak w jej taliach anielskich większość sprowadza się do jednego ‘powierz swe troski Niebu, wszystko będzie dobrze’. Nie kwestionuję potrzeby modlenia się, sama regularnie rozmawiam z Jedynym i Sofią, ale pozostawianie wszelkich problemów siłom wyższym nie pomaga w samorozwoju. To tak jakby zatrzymać się na etapie dziecka, które “i tak nie zrozumie skomplikowanych spraw dorosłych”. Wcale nie uważam, że to dobrze aby wszystkie karty z założenia były pozytywne. Świat dookoła nas nie zawsze jest pozytywny, a naszym zadaniem jest wypracować sobie mechanizmy radzenia sobie z negatywami, które będą działały także jeżeli zabraknie wiary. Nawet Sedna, która według mitu została brutalnie potraktowana przez ukochanego, a własny ojciec w czasie burzy wyrzucił ją z łódki i odrąbał ręce, żeby nie mogła wdrapać się na nią z powrotem, otrzymuje radosne przesłanie Nieskończone Źródło. Nie zabraknie ci niczego ani dziś ani w przyszłości, bo Inuici wierzyli, że z jej odrąbanych rąk powstały ryby. I co jest najlepsze? Oczywiście na obrazie nie jest przedstawiona jako okrutnie potraktowana kaleka, tylko senna dziewczyna z głową wspartą o dłonie (!). To jest talia typowo pocieszeniowa, a nie taka, która pozwala na głębszy wgląd w siebie. Chyba że zacznie się dokopywać do mitów . Bo wtedy nagle okaże się, że Atena wcale nie sugerowałaby podążania za wiedzą intuicyjną tylko za żelazną logiką, a matka Diany (a właściwie Artemis, która w tej talii ma osobną kartę, co tylko potęguje chaos znaczeniowy) wcale nie miała bezbolesnego porodu, bo nawet jeżeli według pisarzy rzymskich urodziła Artemis bezboleśnie to jej brata bliźniaka Apolla nie była w stanie wydać na świat przez wiele dni i nocy.

Powiem szczerze, że nie podoba mi się ten ezoteryczny misz – masz jaki prezentuje Doreen w swoich taliach. ‘Proś boginie o…’, ‘proś anioły o…’, wymieszane postacie chrześcijańskie, pogańskie, mistrzowie duchowi itd. Jeżeli wrzucimy wszystkie produkty z lodówki do kotła, to wcale nie wyjdzie nam z tego dobra zupa. Trzeba pamiętać, że kart używają osoby, które w mniejszym czy większym stopniu wychowywały się w tradycji chrześcijańskiej, gdzie wyznaje się jednak wiarę w Jedynego Boga, więc jeżeli anioły, jednorożce czy boginie mówią ‘powierz nam swoje problemy’ to właściwie po co jest w ogóle Bóg? Uważam, że należy to jednak uwzględnić przy tworzeniu talii bogiń, bo naprawdę nie trzeba zostawać poganką i wierzyć w nie, aby z powodzeniem korzystać z tych kart.

Dlatego uważam, że Doreen, z całym szacunkiem dla niej, powinna pozostać przy kartach anielskich, a temat bogiń pozostawić osobom bardziej fachowym. Zresztą widać, że traktuje talię bogiń trochę po macoszemu, jako jedną z wielu jej talii, nie jest w żaden sposób wyszczególniona na stronie. To trochę tak jak z matkami wielodzietnymi, zajmujesz się wszystkimi, ale trudno skupić ci uwagę na każdym.

WYDANIE

W książeczce jako omówienie każdej karty ujęte są:

– imię bogini, nazwa karty i krótsza, jedno-, dwuzdaniowa wersja przesłania

– przesłanie od bogini

– różne znaczenia karty

– krótkie przedstawienie bogini

oraz rady jak używać kart.

Rozmiar kart jest trochę większy niż standardowy, 12,5 x 9, karty mają “pozłacane” brzegi. Świetne wydanie: nieduże, poręczne pudełko, w którym mieszczą się karty i książeczka.

Koszulka zdaje się zapowiadać karty królowych, a nie bogiń.

PRZYKŁADOWE KARTY

Atena

Brigid

Demeter

nie pojawia się w tej talii

Izyda

Lakszmi

Koszulka

Goddess Guidance Oracle Cards copyright @2004 by Doreen Virtue

Wydawca: Hay House

ISBN 978 – 1 – 4019-0301 – 5

ISBN 1 – 4019 – 0301 – 0

Abundantia
Aeracura
Aine
Afrodyta
Artemis
Atena
Bast
Brigid
Butterfly Maiden (Panna – Motyl)*
Cordelia
Coventina
Damara
Dana
Diana
Eireen
Freja
Green Tara (Zielona Tara)
Ginewra
Hathor
Isztar
Izyda
Izolda
Ixchel
Kali
Kuan Yin
Lakszmi
Maat
Maeve
Maria Magdalena
Mawu
Maria
Nemetona
Oonagh
Ostara
Pele
Rhiannon
Saraswati
Sedna
Sekhmet
Sige
Sulis
Westa
White Tara (Biała Tara)
Yemanya

* Posiadam oryginalną, anglojęzyczną wersję tej talii, więc podaję swoje tłumaczenia na polski.

RECENZJA: TALIA GODDESSES OF THE NEW LIGHT PAMELI MATTHEWS

GODDESSES OF THE NEW LIGHT (Boginie Nowego Światła)

O AUTORCE

Pamela Matthews jest malarką nowozelandzką,  książeczka dołączona do talii oraz jej życiorys na stronie autorki informują, że jej główną inspiracją jest klasyczna sztuka europejska szczególnie William Blake, prerafaelici, Leonardo da Vinci oraz Sandro Boticelli.

ZALETY

Jest to talia bardzo kobieca, przypominająca secesyjne obrazy Muchy, wprawdzie nie przepadam za tą stylistyką, ale nie można jej odmówić urody. Obrazy są bardzo starannie wykonane i zawarte są w nich standardowe symbole związane z boginiami, no i trzeba przyznać, że talia jako całość ma w sobie coś magicznego. To tytułowe światło jest obecne we wszystkich kartach, nawet Czarnej Madonny.

Co do doboru bogiń to zanim zacznę wyszczególniać minusy, pochwalę włączenie nie tylko Izydy, Demeter czy Lakszmi, ale także o wiele rzadziej spotykanych Sige, Kybele i Wężowej Bogini (to jedyna talia, w której pojawia się ta jedna z najstarszych bogiń europejskich!) . Niektóre obrazy takie jak Gai, Isztar i Frei robią szczególnie wrażenie, Artemis jest tutaj ujęta nietypowo, nie atletycznie i sportowo jak w innych taliach tylko w eterycznie jakby postać ze snów i marzeń, co ma sens przy silnym związku tej bogini z księżycem (warto wiedzieć, że na wszelkich oryginalnych przedstawieniach starożytnych pojawia się w długiej szacie, dopiero sztuka nowożytna ubrała ją w tunikę!). Dużym plusem jest przepiękny wizerunek Sofii, jest to nie tylko najładniejsza karta tej talii, ale i najładniejsza karta bogini, z jaką w ogóle się spotkałam. Jest zdjęciem profilowym na stronie bloga na Facebooku jako dobry znak i talizman.

No i z osobistego punktu widzenia ta talia zawsze będzie dla mnie szczególna, bo była pierwszymi kartami bogiń jakie nabyłam.

WADY

Spotkałam się z recenzją, gdzie autorka w modnym obecnie stylu narzeka, że wizerunki są zbyt ładne, tak jakby osoby przedstawione na nich były starannie wystylizowanymi gwiazdami filmowymi. O ile faktycznie nie lubię wyphotoshopowanych zdjęć i przestylizowanych celebrytek (i dlatego nie zaczytuję się w magazynach kobiecych), to akurat w tym wypadku uważam, że przedstawienie bogiń jako pięknych kobiet ma jakiś sens. W końcu to nie są karty pani Jadzi z sąsiedniej klatki, tylko bogiń, istot o nadludzkiej sile i urodzie. Jak mawiali starożytni de gustibus non disputandum, albo talia się podoba wizualnie, albo nie; mnie generalnie się podoba.

Dla mnie słabością talii nie jest jej strona graficzna tylko merytoryczna.  Głównymi minusami są mała ilość kart (28) i jej silnie Indo – Europejski charakter: pojawiają się tylko boginie z kręgu egipskiego, babilońskiego, helleńskiego, chrześcijańskiego, celtyckiego, skandynawskiego, hinduskiego i buddyjskiego, nie ma żadnej bogini afrykańskiej, amerykańskiej czy polinezyjskiej. Zamiast nich pojawia się nie tylko karta Marii, ale także Marii Magdaleny i Czarnej Madonny. Uważam, że przy tak małej ilości kart nie warto poświęcać aż trzech na chrześcijańskie “boginie”. Tak jak już o tym napisałam, uważam za niewłaściwe umieszczanie postaci Marii w taliach bogiń, ponieważ nią ona nie jest. Gdyby powstawała talia ‘Historyczne, Legendarne i Literackie Bohaterki Które Wywarły Wpływ’ to jak najbardziej miałaby tam zapewnione miejsce, ale klasyfikowanie jej jako bogini jest moim zdaniem nadużyciem. Podobnie nie jestem przekonana do włączenia do talii karty Graala. Owszem kielich jest symbolem kobiecym, od zawsze łączy się go z kobiecym łonem, istnieje cały cykl legend o św. Graalu, ale to jednak nie jest konkretna bogini .

WYDANIE

Tak jak już napisałam, nie posiadam oryginalnego wydania, które widać na stronie autorki czyli pudełka na karty, książeczki i woreczka z fioletowej satyny (za to okładka mojego pudełka ma “pozłacane” elementy). Karty kupiłam w polskim sklepie, ale wydane były w Czechach i towarzyszyła im książeczka po czesku z koszmarnym polskim ‘tłumaczeniem’ (to chyba nawet nie była robota programu  tylko maszyny do tłumaczenia vide zdanie: Dziewice kapłanki zwane Westfalkami utrzymywały wieczny ogień w jej świątyniach, który był symbolem trwania Rzeszy Rzymskiej). Co w zasadzie okazało się pozytywem, bo zamiast bezkrytycznie przyjmować to co mówi książeczka do kart zaczęłam sama szukać, przypominać sobie mitologię i zastanawiać się nad własną interpretacją.

W książeczce jako omówienie każdej karty ujęte są:

– imię oraz pochodzenie bogini

– słowa klucze z nią związane

– króciutkie przedstawienie mitologiczne

– przekaz bogini jako element dywinacyjny

– kilka afirmacji

oraz rady jak używać kart i kilka rozkładów.

Rozmiar kart jest standardowy, niezbyt duży, 13×8 cm

Bardzo ciekawa jest koszulka, na której powtarzają się różne symbole.

PRZYKŁADOWE KARTY

Atena

Brigid

Demeter

Izyda

Lakszmi

Koszulka

Goddesses of the New Light © 2000 Pamela Matthews

Wydawca: The Grail Press (czeskie: Synergie)

ISBN 80-86099-85-7

0 Graal
1 Sige
2 Izyda
3 Nut
4 Maat
5 Kuan Yin
6 Biała Tara
7 Prakriti
8 Saraswati
9 Lakszmi
10 Durga
11 Wężowa Bogini
12 Kybele
13 Isztar
14 Hera
15 Persefona
16 Demeter
17 Atena
18 Artemis
19 Westa
20 Afrodyta
21 Gaja
22 Freja
23 Brigit
24 Maria
25 Maria Magdalena
26 Czarna Madonna
27 Sofia

WPROWADZENIE

WPROWADZENIE

Boginie były ze mną od zawsze. Jako dziecko zaczytywałam się w Mitach Greków i Rzymian Wandy Markowskiej. Wychowywana w religii i kulturze monoteistycznej byłam zafascynowana tym, że wszystko, absolutnie wszystko: kraje, miasta, lasy, rzeki, nawet najmniejsze drzewa i źródełka miały swoich boskich czy chociażby półboskich opiekunów. Pewnego dnia jako sześcio -, siedmiolatka zapytałam mamę, Mamo czy w Polsce są boginie? i byłam szalenie rozczarowana, kiedy okazało się, że nie.

Myślę, że Hellenowie, Celtowie czy Hindusi byliby bardzo zaskoczeni nawet nie tym, że w religiach monoteistycznych Bóg jest tylko jeden, ale że nie ma Bogini. Oczywiście nie jest tak, że w zupełnie brakuje w nich pierwiastka kobiecego. Judaizm ma swoją Esterę, Judytę czy Deborę, chrześcijaństwo Marię i Marię Magdalenę, a islam Chadidżę, Aiszę oraz Fatimę, jednak wszystkie bez wyjątku są one zwykłymi kobietami. Nie mają mocy boskich ani nie są nieśmiertelne.

Nie jestem radykalnie antyklerykalna, antykościelna i antyreligijna, po prostu brakuje mi Równowagi.

Karty – wyrocznie (ang. oracle cards) to rodzaj kart wróżebnych i przydatnych w samorozwoju podobnie jak karty anielskie tyle, że ze względu na tematykę skierowane głównie do kobiet. W przeciwieństwie do klasycznych, Tarota czy run, nie są usystematyzowane (dobór bogiń do talii zależy od autora/autorki), brak jest numeracji, zaszeregowań typu kolory (karo, trefl, kier, pik) czy arkana.

Po raz pierwszy z kartami bogiń spotkałam się oglądając Ezo TV, gdzie czasami stawiała je Wioletta Ewa Tuchowska (miała talię Doreen Virtue). Oczywiście natychmiast zachwyciłam się nimi i zaczęłam szukać po sklepach ezoterycznych. Na polskim rynku jest ich stosunkowo mało, podejrzewam, że ze względu na silnie katolickie korzenie zdecydowanie większy popyt jest na karty anielskie (co przekłada się też na o wiele większy wybór tych talii). Ja większość swoich talii posiadam, niestety nie tyle dzięki polskim sklepom, co brytyjskiemu Amazonowi. Oznacza to również ograniczenie w dostępności od strony językowej, jako lingwistce nie przeszkadza mi absolutnie to, że talie są anglojęzyczne, ale dla osób nie znających języka Shakespeare’a może być to istotny problem w używaniu (na tyle na ile się orientuję tylko talia Doreen Virtue jest wydana również w polskiej wersji językowej). 

Talie kart bogiń są często kupowane przez wikkan i osoby kultywujące dawne wierzenia do celów religijnych; tak jak katolik/katoliczka wyciąga karty anielskie wierząc, że anioły ześlą mu podpowiedź w trudnej sytuacji, tak samo wikkanin/wikkanka prosi o radę boginie. Jednak ja osobiście jestem zdania, że nie trzeba wierzyć w same boginie, wystarczy wierzyć w moc mitów i legend, jakie je opisują i to w nich znajdować paralele oraz rady.

Ja osobiście zaczynałam od dwóch talii dostępnych wtedy na polskim rynku: GODDESSES OF THE NEW LIGHT – Boginie Nowego Światła autorstwa Pameli Matthews, niestety w wydaniu czeskim z bardzo kiepskim tłumaczeniem na polski oraz GODDESS GUIDANCE ORACLE CARDS – Przewodnictwo Bogiń autorstwa popularnej nie tylko za oceanem Doreen Virtue, która ma na swoim koncie także m.in. kilkanaście talii kart anielskich. Potem pojawiły się kolejne, a ja zaczęłam coraz bardziej wgłębiać się w temat. Oczywiście można korzystać z kart bazując tylko na książeczkach do nich dołączonych, ale żeby więcej z nich odczytać należy mieć gruntowną wiedzę mitologiczną. Nie spotkałam się na razie z dobrymi opracowaniami i wskazówkami co do używania talii, więc postanowiłam zrobić to sama. Jest to moja autorska interpretacja, a zatem może być niepełna i jeżeli ktoś chce na serio pracować z kartami to musi wyrobić sobie swój własny kod. Rozkłady kartami bogiń może nie dają tyle szczegółowych informacji co te oparte o Tarota, runy czy karty Lenormand, ale potrafią zaskoczyć trafnością przesłania.

Oprócz poszczególnych bogiń omówię też wszystkie talie, jakie posiadam, a także inne powiązane z tematem karty wyrocznie oraz karty Tarota. Poza reprodukcjami kart, które  pochodzą z talii i są reprodukowane w celach poznawczych i niekomercyjnych, inne treści bloga są objęte licencją Creative Commons.  Oznacza to, że wyrażam też zgodę na niekomercyjne użycie wiadomości zgromadzonych na tym blogu pod warunkiem podania autorki i źródła (Anna ‘Lawenda’ Solun, https://krainablogini.wordpress.com).