Tag Archives: celtowie

SULIS

SULIS

Celtycka bogini wody i gorących źródeł czczona lokalnie w Bath, w Wielkiej Brytanii. Przez Rzymian utożsamiana z Minerwą, boginią mądrości czczona była jako Sulis Minerwa. Nie ma pewności co do etymologii jej imienia, badacze sugerują, że może oznaczać Oko, Wizję, Wzrok i że wywodzi się z indoeuropejskiego rdzenia ‘suli’ oznaczającego słońce.

O BOGINI

Sulis była lokalnym bóstwem gorących źródeł zasilających termy w Bath, miasto to Rzymianie nazywali Aquae Sulis czyli ‘Wodami Sulis’. Typowym dla starożytnych kultów było to, że rozmaite części krajobrazu miały swoich pół – boskich opiekunów (w Helladzie źródeł pilnowały najady), a kult starszych bóstw zlewał się z ich olimpijskimi odpowiednikiami (np. Zeus Molossos w Dodonie). Poza miejscowością Alzey w Niemczech nie ma jednak śladów obecności kultu Sulis w innych rejonach Europy.

Nie zachowały się również przekazy na temat tego jak szczegółowo się on objawiał. W Bath odnaleziono za to 130 tablic z klątwami, gdzie zwracano się głównie do Sulis przede wszystkim prosząc ją o ukaranie złoczyńców. Najczęściej spotykanymi prośbami do bogini są te, aby ukarała poprzez pozbawienie zdrowia sprawców kradzieży drobnych pieniędzy czy ubrań z łaźni, przynajmniej aż do chwili gdy je zwrócą. Prośby te zostały zakodowane na tablicach w lokalnej, brytyjskiej odmianie łaciny. Pisanie próśb i podziękowań dla bóstwa na tablicach zawieszonych w jego świątyni było powszechną praktyką w czasach Imperium Rzymskiego, podobne tablice wotywne spotkać można np. w świątyni Nehalennii, germańskiej lub celtyckiej bogini podróży w Domburgu (Holandia).

Bazując na powiązaniu Sulis z Minerwą, badacze sugerują, że była ona nie tylko opiekuńczą, dającą życie boginią – matką, ale także boginią mądrości i podejmowania decyzji. Trzeba też dodać, że boginie celtyckie raczej opierały się próbom utożsamiania ich z ich rzymskimi odpowiednikami, Sulis Minerwa jest jedynym przypadkiem, gdzie synkretyzm taki się przyjął. Świątynia Sulis w Aquae Sulis była miejscem pielgrzymek.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Zachowało się brązowa głowa z posągu Sulis Minerwy znajdująca się w jej świątyni w Bath, rzeźba ta została prawdopodobnie celowo uszkodzona przez najeźdźców barbarzyńskich lub w czasie wprowadzania chrześcijaństwa.

głowa Sulis Minerwy ze świątyni w Bath

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

Osoba ciepła i uczuciowa, może jednak być nadmiernie emocjonalna i przejmować nastroje otoczenia. Łatwo się adaptuje, ale może przez to tracić własny indywidualny charakter. W negatywie może być cicha i spokojna, a emocje tłumić w sobie i wybuchać przy pozornie nieistotnej uwadze czy komentarzu. Może być też pasywna, leniwa i nieskora do podejmowania ryzyka czy wyzwań.

RADA

Zastanów się czy nie ugrzęznąłeś/ugrzęzłaś gdzieś w bezpiecznym, ale nudnym momencie życia.

Być może potrzebujesz odpoczynku i wyciszenia. Ta karta jest silnie związana z wodą i uzdrawianiem, więc jeżeli myślisz o wyjeździe nad rzekę, morze czy do SPA, to potwierdza ona, że to dobry pomysł. Jeżeli nie możesz wyjechać, to weź po prostu długą, relaxującą kąpiel.

W przypadku uzależnień to faza detoxu.

W MIŁOŚCI

Jeżeli jesteś w związku: należy uważać jeżeli jesteś w wieloletnim związku, bo w powietrzu może czaić się nagły romans. Rozwiązaniem może być wspólny wyjazd we dwoje.

Jeżeli jesteś samotny/-a: jeżeli szukasz partnera/-ki to poszerz zainteresowania i poszukaj nowego towarzystwa, ta karta sugeruje łatwość adaptacji do otoczenia. Romans na wakacjach czy podczas pobytu w SPA/sanatorium.

W FINANSACH

Pieniądze zarobione na turystyce i zwiedzaniu. Niestabilna sytuacja finansowa. Przelew bankowy.

W ZDROWIU

Nawadnianie organizmu. Kroplówka. Katar sienny. Być może pijesz zbyt mało wody lub zbyt dużo kawy i w ten sposób odwadniasz swój organizm. Odwodnienie już w granicach 2% masy ciała powoduje problemy z koncentracją i bóle głowy. Pij wodę w małych ilościach, ale regularnie, nawet jeżeli wydaje ci się że nie jesteś spragniony/-a. Woda znajduje się także w owocach i warzywach, nie zapomnij uwzględnić ich w diecie. Dieta oczyszczająca i detoxykująca organizm. Szczególnie narażone części ciała: nerki.

KARTY

Sulis w Goddess Guidance Oracle Cards Doreen Virtue

Sulis w Goddess Guidance Oracle Cards Doreen Virtue

Sulis w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Sulis w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Sulis w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

Sulis w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

Na podstawie anglojęzycznej Wikipedii.

NIE DAJ SIE ZWIESC KARCIE IZOLDY

Jeżeli w talii Przewodnictwo Bogiń autorstwa Doreen Virtue natknęłaś/-eś się na kartę Izoldy i zobaczyłaś/-eś nagłówek ‘Nieśmiertelna Miłość’, możesz dojść do wniosku, że sugeruje ona szczęśliwy, długotrwały związek. Z całym szacunkiem, uważam że to wprowadzanie w błąd i to podwójnie. Dlaczego?

Błąd Numer 1: Izolda jest uwzględniona w kartach bogiń, a więc sama jest boginią.

Nieprawda!

IZOLDA NIE JEST BOGINIĄ!

Jest bohaterką celtyckiej opowieści Tristan i Izolda, która po raz pierwszy pojawiła się we Francji w dwunastym wieku. Tristan jest siostrzeńcem króla Marka z Kornwalii, bardzo odważnym, utalentowanym i przystojnym młodym człowiekiem, do którego król jest bardzo przywiązany. Pewnego dnia postanawia zmierzyć się z Morhołtem, wysłannikiem króla Irlandii, który żąda by Kornwalia zapłaciła okup w postaci 300 młodych mężczyzn i kobiet. Tristan przyjmuje wyzwanie Morhołta na pojedynek mimo że irlandzki rycerz jest o wiele silniejszy, wyższy i uważany za niepokonanego. Udaje mu się zabić go, jednak sam zostaje poważnie ranny. Spodziewając się śmierci, prosi by położono go do łodzi i wysłano w otwarte morze, gdzie prądy i pływy znoszą go ostatecznie ku wybrzeżu Irlandii. Izolda Jasnowłosa, córka króla i siostrzenica Morhołta dostrzega nieznanego mężczyznę leżącego bezradnie w łodzi i leczy go w tajemnicy. Gdy Tristan zdaje sobie sprawę, że Izolda nienawidzi zabójcy wuja, zataja swoją tożsamość i ucieka, gdy tylko czuje się lepiej.

Zwycięstwo nad Morhołtem przynosi mu sławę, lecz także zazdrość czterech możnych na dworze. Obawiając się, że król Marek może przekazać tron siostrzeńcowi, nalegają aby ożenił się i dzięki temu spłodził następcę tronu. Król jednak po cichu ma nadzieję, że to jednak Tristan odziedziczy Kornwalię po jego śmierci, dlatego zgadza się ożenić tylko pod warunkiem, który wydaje się niemożliwy do spełnienia: poślubi jedynie kobietę o jedwabistych, złotych włosach, z których jeden upuściły na jego parapet dwie jaskółki. Zbuntowani możni narzekają, więc Tristan podejmuje się sprowadzić żonę dla króla Marka. Płynie prosto do Irlandii, bo rozpoznaje, że złocisty włos należy do księżniczki Izoldy.

W Irlandii ponownie wykazuje się odwagą, gdy zabija smoka niszczącego królewskie miasto, jednak mdleje pod wpływem jego trującego oddechu. Inny rycerz przypisuje sobie zwycięstwo i żąda w nagrodę ręki księżniczki Izoldy. W tym czasie ona sama odnajduje Tristana, leczy go i odkrywa jego prawdziwą tożsamość. Wściekła że pomogła zabójcy Morhołta chce go zabić, jednak on przekonuje ją aby tego nie robiła, inaczej musiałaby poślubić tchórzliwego rycerza, którego nikt nie wyzwałby na pojedynek. Tristan faktycznie udowadnia, że rycerz kłamie i prosi władcę Irlandii o rękę jego córki dla swojego pana, króla Marka z Kornwalii. Ojciec Izoldy wyraża zgodę, ale ona sama jest zła, bo sądziła, że Tristan chciał sam się z nią ożenić.

Widząc jej zdenerwowanie matka Izoldy przygotowuje magiczny napój wiążący na zawsze serca dwojga ludzi i nakazuje służącej aby pilnowała go, a w noc poślubną dolała nowożeńcom do pucharu. Jednak w czasie podróży do Kornwalii Izolda w jakiś sposób odkrywa napój i nie zdając sobie sprawy z  jego mocy wypija go, a potem daje do wypicia Tristanowi. To sprawia, że oboje pragną siebie nawzajem tak bardzo, że nie potrafią się oprzeć i mimo wyrzutów sumienia spędzają razem noc.

Gdy docierają do Kornwalii, Izolda poślubia króla Marka, ale kochankowie nie potrafią żyć bez siebie. Dosłownie więdną i zapadają na choroby, dlatego w końcu zaczynają spotykać się sekretnie przy sośnie w lesie. Z pomocą Boga i przyrody udaje się im umknąć z pułapek zastawianych przez czterech zazdrosnych możnych, jednak ostatecznie zostają przyłapani na gorącym uczynku. Rozwścieczony król skazuje oboje na śmierć za zdradę, ale Tristanowi udaje się uciec w czasie drogi na egzekucję, gdy skacze z okna małej kaplicy na klifie, w której zatrzymał się prosząc o pozwolenia na ostatnią modlitwę. Dzięki boskiej interwencji ląduje bezpiecznie i spotyka starego druha, który mu pomaga. W międzyczasie król chce spalić Izoldę na stosie, ale trędowaci przekonują go, by oddał im ją jako kochankę. Tristan z przyjacielem ratują ją i cała trójka udaje się do lasu, gdzie żyje chroniąc się przed gniewem króla.

Spędzają całe lato w lesie, ale gdy nadchodzi zima, nie są w stanie radzić sobie z chłodem i głodem. Pustelnik żyjący niedaleko proponuje, że będzie ich wysłannikiem do króla, który zdążył się już uspokoić i odczuwa współczucie dla obojga. Pustelnik zanosi władcy Kornwalii list od Tristana i Izoldy, w którym obiecują, że rozstaną się na zawsze jeżeli im wybaczy. Król przystaje na ich propozycję, zgadza się przyjąć Izoldę z powrotem jako królową, a Tristan sam przyrzeka, że usunie się z dworu. Kochankowie wymieniają się pierścieniami i obiecują, że w razie niebezpieczeństwa, wyślą je sobie jako wezwanie do pilnego spotkania.

Tristan ukrywa się niedaleko zamku i czuwa nad Izoldą. Królowa powraca na dwór i jest witana serdecznie przez wszystkich z wyjątkiem czterech zdrajców. Namawiają oni króla Marka, żeby zażądał by jego żona poddała się sądowi bożemu poprzez żelazo i w ten sposób uwolniła się od zarzutu cudzołóstwa. Izolda przystaje na to i wysyła wiadomość do Tristana. Po drodze do miejsca, gdzie ma odbyć się sąd boży, musi przeprawić się przez rzekę i prosi biedaka w łachmanach, by przeniósł ją na drugi brzeg. Gdy staje przed królem i wielmożami, składa przysięgę i publicznie oświadcza, że w ramionach nie trzymał jej żaden mężczyzna poza mężem oraz biedakiem, który pomógł jej przejść przez rzekę. Następnie bierze w dłonie rozpalone żelazo i podnosi tak aby każdy mógł widzieć, jej ręce są zdrowe jak u dopiero co narodzonego dziecka. Wszyscy pozdrawiają ją, ale tylko Izolda wie, że tajemniczym żebrakiem w rzeczywistości był Tristan w przebraniu i w żaden sposób nie skłamała.

W tym momencie do Tristana dociera, że nadszedł czas by wypełnić obietnicę i udać się na wygnanie. Mści się jeszcze na zdrajcach zanim wyrusza na kontynent. Dociera do Bretanii, gdzie po raz kolejny udowadnia, że jest dzielnym i zdolnym wojownikiem, gdy uwalnia księcia Bretanii od kłopotliwego wasala. W nagrodę książę oddaje mu rękę swojej córki Izoldy o Białych Dłoniach, którą Tristan przyjmuje. Jednak w noc poślubną odzywa się nim tęsknota za ukochaną Izoldą i powstrzymuje się od skonsumowania małżeństwa.

Gdy dowiaduje się o tym jej brat, denerwuje się, że Tristan odrzucił jego piękną i obyczajną siostrę, i żąda wyjaśnień. Jednak gdy dowiaduje się o losach swojego szwagra, jest bardzo poruszony i oferuje pomoc. Podróżują w przebraniu do Kornwalii i próbują spotkać się z królową, niestety na skutek nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, Tristan dochodzi do przekonania, że Izolda już go nie kocha, chociaż w rzeczywistości pragnie ona gorąco się z nim spotkać. Powraca do Bretanii i próbuje znaleźć pocieszenie w walce z wrogami, niestety zostaje ciężko ranny zatrutą włócznią. Zdając sobie sprawę z tego, że nie przeżyje, prosi więc szwagra, aby był jego wysłannikiem do Izoldy. Chce aby przybyła do niego by mógł ją zobaczyć po raz ostatni i daje mu pierścień na znak, że to Tristan go wysłał. Umawiają się, że jeżeli statek powróci z Izoldą na pokładzie, żagle będą białe, ale jeżeli odmówi ona przybycia, żagle będą czarne. Na nieszczęście ich rozmowę przez przypadek podsłuchuje żona Tristana, Izolda o Białych Dłoniach i ogrania ją wielka zazdrość.

Szwagier Tristana pomyślnie wypełnia misję, Izolda natychmiast zgadza się przybyć do Bretanii. Pokonują morze, a gdy mają już wpływać do portu, żona Tristan zauważyła statek i mówi, że wraca jej brat. Tristan jest już zbyt słaby by samemu podejść do okna, więc pyta żonę o to jaki kolor mają żagle. Izolda o Białych Rękach, nadal wściekła i żądna zemsty, twierdzi że są one czarne, choć w rzeczywistości jej brat wywiesił białe tak jak to było ustalone. Ta wiadomość zabija Tristana.

Królowa Izolda spieszy się na spotkanie, ale po drodze słyszy bicie dzwonów. Zdając sobie sprawę z tego, że musiało wydarzy się coś ważnego, pyta przechodnia o przyczynę alarmu. “Pani” – odpowiada przechodzień – “Nasz dobry opiekun i towarzysz Tristan właśnie umarł.” Pogrążona w żalu Izolda idzie powoli do kościoła, gdzie złożono ciało jej ukochanego. Spotyka tam Izoldę o Białych Dłoniach, która lamentuje nad śmiercią, jaką spowodowała. Królowa Kornwalii spokojnie nakazuje jej odejść, potem modli się, kładzie obok kochanka i umiera przy nim.

Król Marek zabiera ciała żony i siostrzeńca do domu i składa na spoczynek w dwóch grobach. W nocy z grobu Tristana wyrasta głóg, a jego gałęzie sięgają do grobu Izoldy. Król nakazuje ogrodnikowi uciąć je, ale ta sama sytuacja powtarza się następnej nocy i jeszcze kolejnej aż w końcu król Marek pozwala głogowi rosnąć.

Amerykanka może nie znać tej legendy, ale jest ona mocno zakorzeniona w kulturze europejskiej. W przeciwieństwie do bogini celtyckich takich jak Rhiannon czy Gwenhwyfer, które zostały w pewien sposób zakamuflowane jako śmiertelniczki w chrześcijańskich wersjach ich mitów, Izolda nie wykazuje się żadnym boskim pochodzeniem. Opowieść o niej i o Tristanie jest pięknym przykładem średniowiecznego romansu, ale sama Izolda nie jest odpowiedniczką żadnej celtyckiej bogini.

Dlatego jeżeli zadajesz pytanie o związek i w odpowiedzi ukazuje się ta karta, nie myśl, że zapowiada szczęśliwe, stabilne małżeństwo. Pokazuje raczej pełen wzlotów i upadków, burzliwy romans, w którym partnerzy odchodzą od siebie i powracają. Jeżeli wgłębisz się w text w dołączonej do talii książeczce, który mówi o tym, że miłość, której doświadczasz jest wieczna, bez względu na towarzyszące jej okoliczności, możesz dojść do wniosku, że takie silne uczucie pokona wszelkie przeszkody. Cóż, chciałabym…ale przeczytaj ponownie legendę o Tristanie i Izoldzie. Nawet ich ogromna miłość wywołana przez magię nie zapewniła im szczęśliwego życia uczuciowego. Kobiety często wchodzą w trzymane w tajemnicy związki z mężczyznami, którzy są albo żonaci/jeszcze nie rozwiedzeni/czekają na odpowiedni moment aby powiedzieć żonie o trzeciej osobie w związku/nie są gotowi na poważny związek. Nikogo nie oceniam. Każdy dokonuje własnych wyborów. Ale zastanów się, proszę, czy mężczyzna, o którego pytasz jest wart twoich uczuć, energii, a co najważniejsze, czasu.

Błąd Numer 2: Izolda sugeruje aby spędzać więcej czasu z przyrodą

Nieprawda!

Nie zgadzam się również z innymi zdaniami w książeczce dołączonej do talii: Następnie powróć do otaczającego cię świata, ale nie w brutalny sposób. Spaceruj po parkach, lasach, gdyż ja również często przebywam wśród kwiatów i drzew (…) Spędzaj czas w lesie, pośród drzew, w otoczeniu roślin i zwierząt a odzyskasz emocjonalną równowagę. Zgadzam się, że spędzanie czasu na łonie natury jest dobrym pomysłem, ale nie przypisałabym Izoldzie takich słów. Mimo że w jej historii pojawiają się pewne elementy związane z przyrodą (takie jak życie w lesie z Tristanem czy krzak głogu wyrastający na grobach kochanków) to nie mają one wpływu na rozwój zdarzeń ani nie rozwiązują problemów. Gdyby prawdziwa Izolda z jakichś przyczyn wyszła ze średniowiecznej legendy i wkroczyła do współczesnego świata, jej przesłaniem dla ciebie byłoby:

Uważaj z piciem alkoholu. Nie zostawiaj drinka bez nadzoru, kiedy bawisz się w klubie. Strzeż się pigułek dodawanych do drinków, które mogą sprawić, że stracisz przytomność i wystawić cię w ten sposób na niebezpieczeństwo przemocy. Moment nieuwagi może zrujnować ci życie.

Serio. Przeczytaj jeszcze raz legendę.

Aby podsumować: nie chodzi o to, że chcę przywalić autorce konkretnej talii ani wcale nie jestem zazdrosna, ani nikt mi za to nie zapłacił. Przedstawiam swoje poważne zastrzeżenia, bo uważam, że jeżeli talia kart oparta na starożytnych wierzeniach ma być wiarygodna to musi być im wierna, a przesłania powinny zgadzać się z faktycznymi mitami. Więc jeżeli dotarłaś/-eś do końca tego postu, to niezależnie czy się ze mną zgadzasz, czy nie, mam do ciebie tylko jedną małą prośbę: czytaj mity. Nie ograniczaj się tylko do książeczek dołączanych do talii. Nie ufaj całkowicie żadnemu autorowi czy autorce kart tylko dlatego, że jest słynny/-a albo mówi o świetlistych aniołach. Nie rezygnuj z własnego, niezależnego i pogłębionego myślenia. Nie ufaj całkowicie nawet mnie. Kop głębiej i znajdź swoją własną interpretację.

Yseult

Historia Tristana i Izoldy opowiedziana jest na podstawie wersji Josepha Bédiera.

RHIANNON (RIGATONA)

RHIANNON (RIGATONA)

Celtycka bogini koni i świata podziemnego. Według walijskiego cyklu Mabinogion matka Pryderiego i żona najpierw Pwylla, a potem Manawyddana. Jej imię Rhi Annon (Ri Ana) oznacza Wielka Królowa.

O BOGINI

Rhiannon była celtycką boginią koni znaną także pod imieniem Rigatony i utożsamianą z jej kontynentalną odpowiedniczką Eponą (jedyną celtycką boginią jaką czcili Rzymianie), jednak w świadomości Walijczyków przetrwała jako bohaterka Pierwszej i Trzeciej Gałęzi sagi Mabinogion.

Niewiele wiadomo na temat tego jak wyglądał jej kult, ponieważ nie zachowały się żadne przekazy pisemne, a jedynie figurki i płaskorzeźby kobiety na koniu (Celtowie nie zapisywali swojej historii i mitów, krążyły jedynie w wersji ustnej). Mabinogion jest cyklem legend walijskich, które jednak były spisywane już w czasach chrześcijańskich przez skrybów w klasztorach, elementy uznawane za niezgodne z obowiązującą religią były usuwane stąd nie ma wzmianki o Rhiannon jako o bogini*. Z kolei pierwsze tłumaczenie z walijskiego na angielski powstało dopiero w połowie XIX wieku dzięki Lady Charlotte Guest, niezwykłej osobowości i popularyzatorce kultury oraz literatury walijskiej.

Rhiannon pojawia się w Pierwszej Gałęzi/Odnodze, kiedy dostrzega ją Pwyll, książę Dyfed. Siedzi na ogromnym śnieżnobiałym koniu ubrana w złotogłów, a kiedy książę pyta towarzyszy czy ją znają, ci odpowiadają przecząco. Pwyll nakazuje zapytać ją kim jest, ale ta umyka na koniu tak szybko, że jego słudzy nie mogą jej dogonić. Ta sytuacja powtarza się kilka razy aż w końcu zaintrygowany Pwyll sam wsiada na konia i usiłuje dogonić tajemniczą dziewczynę, ale mimo tego, iż pędzi na najszybszym rumaku w królestwie nie może jej dogonić. Wreszcie zmęczony pościgiem woła: Pani, zatrzymaj się proszę!, na co ona przystając odpowiada: Zatrzymam się chętnie, a dla twojego konia byłoby lepiej, gdybyś mnie o to poprosił o wiele wcześniej. Zdejmuje z twarzy woal, Pwyll widząc jej twarz uznaje, że jest najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek spotkał. Dziewczyna przedstawia się jako Rhiannon, córka Heveydda Hêna, który chce wbrew jej woli wydać ją za mąż, dodając: ale nie będę miała męża ze względu na miłość jaką żywię do ciebie, chyba że mnie odrzucisz. Czego Pwyll oczywiście nie robi, co więcej dodaje, że gdyby mógł wybierać z wszystkich kobiet na świecie, wybrałby właśnie ją. Umawiają się, że Pwyll przyjdzie do zamku jej ojca dokładnie za rok i rozchodzą zaraz potem.

Książę pytany na temat tajemniczej nieznajomej, zmienia temat, zaś o oznaczonym czasie zbiera stu jeźdźców i udaje się do pałacu Heveydda Hêna, gdzie witany jest z wielką radością, a na jego cześć urządzana jest uczta. Pwyll siedzi między Heveyddem Hênem a Rhiannon, pod koniec uczty do Sali wchodzi bogato odziany młodzieniec, który okazuje się być Gwawlem synem Cluda i konkurentem Rhiannon, posiadającym wiele ziemi oraz bogactw. Dochodzi do spięcia między nim a Pwyllem i książę Dyfed nieświadomie zgadza się oddać mu za żonę kobietę, którą darzy uczuciem. Aby temu zaradzić Rhiannon daje ukochanemu torebkę i przykazuje wrócić za rok wraz z rycerzami podczas jej uczty weselnej. Ma być ubrany w łachmany i poprosić o tyle do jedzenia ile zmieści się w tej torebce, a ona swoją mocą sprawi, by torebki nie dało się napełnić. Jeżeli zapytają cię co zrobić aby napełnić ją do końca odpowiedz, że mężczyzna szlachetnego rodu musi na nią nadepnąć mówiąc: „Już wystarczająco jest napełniona” – rzecze Rhiannon. – Sprawię, że tym mężczyzną będzie Gwawl, a kiedy tego dokona, wywróć torebkę tak by cały znalazł się wewnątrz i zawiąż na supeł otwór. Potem zatrąb w róg i przywołaj swych rycerzy.

Tak też się stało, wezwani wojownicy obezwładnili towarzyszy Gwawla i wtrącili ich do lochów. Sam Gwawl tkwił nadal unieruchomiony w torbie dopóki Pwyll za radą Rhiannon nie wymógł na nim złożenia przysięgi, że nie będzie się mścił i uszanuje jego związek z córką Heveydda Hêna, dopiero wtedy został wypuszczony on i jego ludzie, po czym natychmiast odjechali. Zakochani mogli się już bez problemu pobrać, z tej okazji Pwyll rozdał hojną ręką prezenty zgromadzonym, a następnie zabrał Rhiannon do swego zamku w Dyfed, gdzie z kolei Rhiannon odwdzięczała się darami poddanym męża.

Małżeństwo układało się dobrze, ale po dwóch latach nadal było bezdzietne. W trzecim roku do Pwylla przyszli możni aby wyrazić żal, że nie doczekał się dziedzica i zasugerować by rozstał się z Rhiannon i poślubił inną kobietę, która dałaby mu syna. Pwyll odparł, że przecież jest z żoną od niedługiego czasu i wszystko się jeszcze może wydarzyć, a potem poradził by przyszli za rok i jeżeli do tego czasu nic się nie wydarzy, zrobi tak jak chcą. Rok później Rhiannon szczęśliwie powiła zdrowego syna. Nocą miało pilnować go sześć służących, jednak zasnęły, a kiedy się obudziły, dziecko zniknęło. W popłochu, przerażone że odpowiedzą za to głową, uradziły iż zabiją młode łani, które właśnie się urodziły i natrą ich krwią twarz oraz ręce Rhiannon, a kości zostawią przed jej łóżkiem kierując podejrzenie na to, że zjadła własne dziecko.

Kiedy księżna się obudziła i zapytała o syna, przebiegłe służące zaczęły wmawiać jej, że chociaż broniły go przed nią, to pożarła syna i że nigdy nie widziały kobiety bardziej gwałtownej niż ona. Rhiannon nie dała się nabrać na ze oskarżenia i zapewniła, że jeżeli mówią jej to wszystko jedynie ze strachu, to będzie ich bronić, ale one trwały w kłamstwie. Wkrótce wieść rozniosła się po całym kraju i rozległy się żądania, by ukarać Rhiannon śmiercią za tę zbrodnię. Pwyll nie zgodził się na to, ale czuł się w obowiązku jako władca wyciągnąć konsekwencje wobec żony. Aby odpokutować za swój czyn, księżna miała przez siedem lat siedzieć przy bramie do zamku, opowiadać każdemu, kto jeszcze nie znał tej historii, o tym co się wydarzyło i oferować, że przewiezie go na grzbiecie do pałacu. Na szczęście niewielu się na to zgadzało. Rhiannon mimo iż była niewinna znosiła to z pokorą i determinacją.

Tymczasem w noc, kiedy urodził się królewski syn miały też miejsce inne wypadki. Teirnyon Twryv Vliant, pan Gwent Is Coed miał przepiękną klacz, która zawsze źrebiła się pierwszego dnia maja i źrebię zawsze w tajemniczy sposób znikało. W końcu rozzłoszczony postanowił wprowadzić klacz do domu na czas porodu, uzbroić się i czuwać. Klacz rzeczywiście urodziła duże, piękne źrebię, ale zaraz potem na zewnątrz rozległ się jakiś tumult, a Teirnyon zobaczył ogromną dłoń sięgającą przez okno i zabierającą młode. Rycerz rzucił się na nią i odrąbał w nadgarstku tak że pozostała wewnątrz razem ze źrebięciem podczas gdy ramię wysunęło się z powrotem. Tumult na zewnątrz nasilił więc Teirnyon wybiegł sprawdzić co się stało, ale było tak ciemno, że niczego nie udało mu się dostrzec. Kiedy wrócił, na progu leżało niemowlę owinięte w satynowe prześcieradło. Zaniósł chłopca swojej żonie, wspólnie postanowili, że przedstawią go jako swoje własne dziecko i nadali mu imię Gwri Wallt Euryn ze względu na blond włosy. Chłopak rósł znacznie szybciej niż inne dzieci, mając rok był już większy od trzylatka, dwa lata – od sześciolatka, a jako czterolatek przekupywał stajennych, aby pozwolili mu zabrać konie do wodopoju. Widząc jego rozwój, żona Teirnyona namówiła go, aby podarować dziecku owo źrebię, które przyszło na świat wraz z nim.

Tymczasem na zamek dotarły wieści o tym co stało się z Rhiannon. Teirnyonowi było żal księżnej, zaczął więc dopytywać się co dokładnie się wydarzyło i przypatrywać chłopcu, którego przygarnął. Dostrzegł zdumiewające podobieństwo do Pwylla i zrozumiał, że musi zwrócić chłopca jego prawdziwym rodzicom. Jego żona zgodziła się z nim i jeszcze tego samego dnia Teirnyon wyruszył do Dyfed wraz z chłopcem. W bramie spotkali Rhiannon, która zaproponowała im, że zawiezie ich na własnym grzbiecie do pałacu, ponieważ taką odbywa karę za zjedzenie własnego dziecka, jednak odmówili i udali się do pałacu, gdzie władca powitał ich z radością. Pwyll zaprosił ich do stołu, a podczas posiłku Teirnyon opowiadał, co się wydarzyło w noc, gdy przyszło na świat źrebię oraz chłopiec. Oto twój syn, Pani – zwrócił się do Rhiannon. – A ktokolwiek naopowiadał ci kłamstw, że go zabiłaś, postąpił niegodziwie. Wszyscy potwierdzili, że chłopiec przypomina ojca jak dwie krople wody i cierpieniom księżnej przyszedł kres. Rhiannon nazwała chłopca Pryderi co oznacza Strata, a Teirnyonowi zaoferowano wielkie dobra i kosztowności, będąc skromnym człowiekiem nie przyjął ich, jednak do końca życia cieszył się wielkimi względami księcia i księżnej. Pryderi wyrósł na zdolnego i mądrego młodzieńca, a po śmierci ojca odziedziczył tron i stał się władcą ukochanym przez swoich poddanych. I tak kończy się ta część Mabinogion.

Po śmierci Pwylla, Pryderi ożenił się i sprawował władzę, powiększając swoje królestwo. Wyruszył także na wyprawę z Bendigeidfranem (Branem) synem króla Llyra** przeciw jego szwagrowi, władcy Irlandii, który źle traktował swoją żonę Branwen i był jednym z siedmiu, który przeżył krwawą bitwę między Walijczykami a Irlandczykami. Powrócił stamtąd do swojego królestwa wraz z innym synem Llyra Manawyddanem, z którym zaprzyjaźnił się na tyle, że postanowił wyswatać z nim owdowiałą Rhiannon. Urządził więc ucztę powitalną na cześć gościa i posadził towarzysza tuż obok matki; jego zamiar powiódł się, Manawyddan i Rhiannon zdecydowanie przypadli sobie do gustu i wkrótce pobrali się. Przez jakiś czas życie całej czwórki: Pryderiego, jego żony, matki i ojczyma, układało się spokojnie, ale pewnego dnia podczas przejażdżki po kraju nastała burza i tajemnicza mgła, a kiedy z niej wyszli okazało się, że nie znaleźli ani budynków, ani ludzi, ani stad, wydawało się, że w całym Dyfed nie ma żywej duszy. Przez dwa lata żyli więc sami w królestwie, ale w końcu im się znudził ten brak towarzystwa.

Wyruszyli więc do Anglii, gdzie Manawyddan i Pryderi trudnili się rzemiosłem, a szło im tak dobrze, że lokalne cechy zwróciły się przeciw nim, bo produkty Walijczyków były znacznie chętniej kupowane. Zdecydowali się więc opuścić miasto i udać do następnego, ale również tam powtórzyła się ta sama historia, podobnie i w kolejnym, czegokolwiek by nie wytwarzali, czy siodła, czy tarcze, czy buty, zawsze wzbudzali zachwyt nabywców, ale i gniew tamtejszych sprzedawców. Doszli zatem do wniosku, że nie ma sensu dłużej tam przebywać i trzeba wracać do Dyfed. Tak też zrobili i spędzili w rodzinnym miejscu kolejny rok. Pewnego dnia Manawyddan i Pryderi udali się na polowanie, gdzie natrafili na śnieżnobiałego dzika, który poprowadził ich do wielkiego, nowo wybudowanego zamku, którego jeszcze dotąd nie widzieli. Dzik wpadł do środka, a psy za nim, kiedy długo nie wracały Pryderi postanowił pójść po nie, mimo że Manawyddan odradzał mu ten krok.

W środku nie było widać ani dzika, ani psów gończych, ani żadnych śladów zamieszkania, za to w centrum znajdowała się marmurowa fontanna, nad którą wisiała złota misa. Pryderi był tak zachwycony jakością wykonania, że podszedł do misy i położył na niej dłonie. Nie wiedział jednak, że jest zaczarowana i kiedy chciał zabrać dłonie, okazało się, że jest to niemożliwe, a z gardła nie mógł wydobyć się żaden dźwięk. Manawyddan czekał na niego aż do wieczoru, jednak kiedy nie wracał, powrócił do zamku i powiedział Rhiannon o tym, co się stało. Żona zganiła go, że nie towarzyszył Pryderiemu i sama udała się na poszukiwania. Kiedy weszła do zamku i zobaczyła syna, również dotknęła misy i ona także uległa czarowi. Zamek spowiła mgła i zniknął z oczu ludzkich.

Kicva, żona Pryderiego, wpadła w rozpacz na myśl o jego stracie, jednak Manawyddan przyrzekł jej, że na pewno jeszcze go zobaczy. Ponieważ nie mieli psów ani jedzenia, musieli udać się ponownie na emigrację, gdzie Manawyddan znowu spróbował szczęścia w zawodzie szewca i po raz kolejny pobił jakością oraz kunsztem wykonania lokalnych rzemieślników, nic więc dziwnego, że po roku jeszcze raz musieli salwować się ucieczką. Zabrali jednak ze sobą do Dyfed snopek zboża, którego nasiona posiali i które pięknie obrodziły, dodatkowo Manawyddan łowił ryby i polował na jelenie, więc nie groził im głód. Gdy jednak nadszedł czas żniw, okazało się, że jakaś tajemnicza siła w nocy ucinała kłosy zostawiając same łodygi. Postanowił więc czuwać, aby ocalić to co pozostało, około północy nad pole nadciągnęło wielkie stado myszy, które ogołociło je z kłosów, Manawyddan zdołał złapać jedną z nich do rękawicy.

Miał zamiar ją zabić, kiedy jednak zamierzał to zrobić, w zasięgu jego wzroku pojawił się człowiek wyglądający na nauczyciela, co niezwykle go zaskoczyło jako, że od siedmiu lat na tej ziemi nie widział nikogo obcego. Kiedy podszedł bliżej i nawiązała się rozmowa, nauczyciel dowiedziawszy się co zamierza zrobić Manawyddan, zaczął namawiać go aby sprzedał mu mysz. Rycerz nie chciał się na to zgodzić, więc odszedł, a tymczasem w pobliżu pojawił się ksiądz na koniu i sytuacja się powtórzyła, na dodatek oferował wyższą cenę. I tym razem Manawyddan nie chciał się zgodzić na sprzedaż, więc ksiądz się oddalił, ale ku niemu nadjeżdżał już biskup ze świtą. Miał tę samą propozycję, ale i tym razem mąż Rhiannon nie przystał na transakcję. Biskup bezskutecznie podnosił cenę, aż w końcu zaoferował uwolnienie Pryderiego i jego matki. Manawyddan zrozumiał, że mysz jest cenniejsza niż mogłoby się wydawać, więc zażądał dodatkowo, aby z Dyfed został zdjęty czar.

Biskup zgodził się i przyznał, że naprawdę jest czarodziejem Llwydem synem Kilcoeda, a w mysz jest zaklęta jego ciężarna żona. Dodał też, że rzucił czar na kraj w zemście za zniewagę jaką Rhiannon i Pwyll wyrządzili jego przyjacielowi Gwawlowi Synowi Cluda. Wraz z domownikami przekształcił się w myszy i ruszył na pole Manawyddana, jednak ze względu na swój stan jego żona nie mogła uciekać tak szybko jak inne i została złapana. Teraz prosi o jej uwolnienie. Rycerz wymógł na nim jeszcze aby nigdy więcej nie rzucał czaru na Dyfed i aby zaprzestał zemsty na nim, Rhiannon i Pryderim, a gdy czarodziej sprowadził ich z powrotem, oddał mu żonę. Do Dyfed wróciło życie, znowu można było widzieć ludzi, osady i stada. I tak kończy się ta część Mabinogion.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Zwierzęciem najbardziej z Rhiannon/Rigatoną kojarzonym jest przede wszystkim koń. Zachowały się wizerunki kobiety jadącej na koniu z czasów rzymskich przedstawiające ją lub Eponę.

Zwierzętami Rhiannon, łączącymi ją ze światem Podziemia, są również ptaki, w notach do Mabinogion jest informacja o jej cudownych ptakach, których śpiew był tak słodki, że wojownicy słuchając ich pozostawali pod jego czarem przez osiemdziesiąt lat. Trzy ptaki mają magiczne zdolności, mogą budzić zmarłych i usypiać żyjących. W starej opowieści walijskiej Culhwch i Olwen jednym z zadań bohatera Culhwcha starającego się o rękę Olwen jest zdobycie Adar Rhiannon – Ptaków Rhiannon (jej ojciec nie chce się zgodzić na ślub i stawia kandydatom niemożliwe do wypełnienia zadania), są również wspomniane w trakcie uczty pod koniec Drugiej Gałęzi Mabinogion (Trzy ptaki nadleciały by śpiewać im pieśń, a wszystkie inne pieśni jakie dotychczas słyszeli wydawały się zwyczajne w porównaniu z tą. Szukali wzrokiem ptaków nad taflą morza, one same były daleko, lecz ich głosy rozbrzmiewały tak wyraźnie jak gdyby znajdowały tuż obok nich***).

Innymi zwierzętami wiązanymi z Rhiannon są dzik, psy oraz borsuk (walijska ‘gra w borsuka’ zgodnie z legendą ma początek w chwili, kiedy Gwawla, konkurenta Rhiannon, zamknięto w torbie i drażniono).

Rhiannon jest także kojarzona z symbolem kotła (magiczna misa w zamku), z którym są związane również inne celtyckie boginie (walijska Cerridwen, irlandzkie Brigid czy trójca Morrigan) co czyni ją boginią magii. Niektórzy badacze twierdzą, że podobnie jak irlandzka Medb (Maeve) czy walijska Gwenhwyfer (Ginewra) jest boginią suwerenności, która gwarantuje tron mężczyźnie, który ją poślubi. Podobnie jak helleńska Demeter, również kojarzona z końmi, jest też postrzegana jako bogini obfitości i żyzności.

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

 Ktoś mający silną potrzebę przemieszczania się lub osoba o bystrym umyśle. Osoba doświadczona życiowo, mądra, bystra i pomysłowa. Ktoś ogromnie cierpliwy i o poczuciu godności.

 RADA

W tej sytuacji to ty masz rację, nie pozwól otoczeniu by wmówiło ci, że jest inaczej. Nie miej wątpliwości co do tego, kim jesteś, co robisz i gdzie zmierzasz. Jesteś wystarczająco dobra cokolwiek planujesz, nie pozwól aby lęki zniszczyły twój potencjał i zajęły w twoim umyśle miejsce pozytywów.

Być może ktoś wmawia ci coś co nie ma miejsca i stosuje technikę manipulacji nazywaną gasnącym płomieniem (ang. gaslighting), która podkopuje twoje poczucie własnej wartości i wiarę we własne odczucia oraz intuicję. Więcej na ten temat tutaj.

 Czas na zmiany i ruszenie z miejsca. Wyjazd dobrze ci zrobi.

 Zastanów się dobrze nad tym co chcesz zrobić, bo czasu nie będzie się dało cofnąć.

Ruch. Szybkość. Zmiana. Siła. Godność. Przemieszczanie się, Internet. Szczęśliwe zakończenie trudnej sytuacji.

W MIŁOŚCI

 Jeżeli jesteś w związku: czas podchodów lub próby. Mów wprost o tym, czego chcesz, czasem wystarczy o coś po prostu poprosić. Niesłuszne oskarżenia. Ponowne małżeństwo. Odebranie lub przyznanie opieki nad dzieckiem.

Jeżeli jesteś samotny/-a: ta karta oznacza, że istnieje duża szansa na spotkanie kogoś w podróży.

 W FINANSACH

 Strata, zazwyczaj niezawiniona, spowodowana decyzją urzędu czy banku. Możliwe jest kombinowanie i naginanie przepisów w celu zmienienia tej sytuacji. Wyjazd, najprawdopodobniej za granicę.

 W ZDROWIU

Uwaga na upadki i kontuzje. Szczególnie narażone części ciała: narządy ruchu (kości, mięśnie, ścięgna, więzadła).

KARTY

Pędząca z końmi i ptakami Rhiannon w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Rhiannon w The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Rhiannon w Goddess Inspiration Oracle Kris Waldherr

Rhiannon jako Rydwan w The Goddess Tarot Kris Waldherr

Rhiannon w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

Rhiannon w Goddesses Knowledge Cards Susan Seddon Boulet&Michaela Babcocka

Rhiannon w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Rhiannon w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Ciekaw przedstawienie Rhiannon w The Goddess PowerPack Cordelii Brabbs

Rhiannon w Goddesses Guidance Oracle Cards Doreen Virtue (chyba już wystarczająco dobitnie się wypowiedziałam na temat tego “dzieła” w recenzji talii Doreen Virtue dlatego nic więcej nie powiem)

 

Rhiannon jako Rycerz Mieczy w Universal Goddess Tarot Marii Caratti&Antonelli Platano

* Dotknęło to także innych wywodzących się z Walii legend na temat Króla Artura, najprawdopodobniej również Morgaine – Morgana Le Fey oraz Gwenhwyfer – Ginewra były oryginalnie boginiami, legendy o Królu Arturze w postaci jakiej znamy obecnie ukształtowały się ostatecznie pod wpływami francuskimi około XV wieku podczas gdy oryginalne walijskie opowieści pochodzą co najmniej z VI wieku. Szczerze powiedziawszy często różnią się od siebie jak ogień i woda. Również obydwaj mężowie Rhiannon są uważani za bóstwa: Pwyll jest władcą podziemia, a Manawyddan walijskim odpowiednikiem irlandzkiego boga morza Manannána.

** Pierwowzór szekspirowskiego Króla Lira.

*** Moje tłumaczenie textu Branwen ferch Llyr zawartego tutaj: http://www.sacred-texts.com/neu/celt/mab/mab22.htm .

W oparciu o oryginalne wydanie Mabinogion ku mojej ogromnej radości dostępne online http://www.sacred-texts.com/neu/celt/mab/mab20.htm i http://www.sacred-texts.com/neu/celt/mab/mab24.htm oraz anglojęzyczną Wikipedię, http://wintergrovecoven.tripod.com/deities.html , http://www.thaliatook.com/AMGG/rhiannon.html , http://www.joellessacredgrove.com/Celtic/deitiesr-s.html, http://www.joellessacredgrove.com/Celtic/deitiesn-o-p.html .

BRIGID (BRIGIT, BRIDE)

BRIGID (BRIGIT, BRIDE)

Celtycka bogini ognia, poezji, kowalstwa, domu i paleniska, córka Dagdy, Najwyższego Króla plemienia Tuatha Dé Danann (według legend irlandzkich było to piąte plemię, które przybyło na wyspę) oraz nieznanej z imienia poetki, żona Bresa, również Najwyższego Króla i matka jego syna Ruadána. Jej imię znaczy Wywyższona (Breo-saighit to Ognista Strzała).

Była uwikłana w wojnę między swoim rodzinnym plemieniem a Fomorianami, plemieniem, które zamieszkiwało Irlandię przed jego przybyciem. Według tradycji Fomorianie reprezentowali chaos i dzikie moce przyrody podczas gdy Tuatha Dé Danann tworzyli cywilizację. W walkach między dwoma plemionami zginął syn Brigid, co długo i rzewnie opłakiwała (zapoczątkowała tym samym rodzaj pieśni żałobnej nazywanej keening).

Kojarzona ze słońcem Brigid jest boginią opiekującą się wszystkim co wysokie, zarówno dosłownie (strzelającymi w górę płomieniami ognia, wyżynami, grodziskami) jak i w przenośni (wiedzą, doskonałością, inteligencją, natchnieniem, kreatywnością, elokwencją, poezją, rzemiosłem, zwłaszcza kowalstwem, uzdrawianiem, dywinacją, wiedzą druidów i sztuką wojenną). Podobnie jak helleńska Atena, Brigid wymyśla rozmaite przydatne ludziom rzeczy takie jak gwizdek używany podczas nocnych podróży, a także ogham, alfabet celtycki. Według niektórych przekazów również jej domeną była płodność i opieka nad rodzącymi.

Poświęcone jej były także studnie. Na Wyspach Brytyjskich do tej pory utrzymuje się zwyczaj dekorowania studni i źródeł, a także drzew obok nich rosnących kawałkami szmatek na znak podziękowania za uzdrowienie.

Ciekawe jest, że postać celtyckiej bogini zrosła się znaczeniowo z chrześcijańską świętą o tym samym imieniu, która była opatką w Kildare. Według legendy w opactwie tym przetrwał celtycki zwyczaj podtrzymywania świętego ognia przez nią i dziewiętnaście innych mniszek, a samo miejsce było otoczone przez żywopłot, przez który nie miał prawa przejść żaden mężczyzna (jeżeli jednak to zrobił to czekała go śmierć, obłęd lub uschnięcie najbardziej męskiej części ciała). Codziennie dziewiętnaście kapłanek co godzinę czuwało rotacyjnie nad świętym płomieniem, a przez dwudziestą robiła to sama bogini (według innej wersji czuwanie trwało cały dzień). Dopiero w 1220 Henry biskup Dublina nakazał go zgasić (ale przeczytałam, że w 1993 siostry brygidki rozpaliły go w Kildare na nowo! ). Zwróćcie uwagę, że opieka nad ogniskiem domowym w wyłącznie kobiecym towarzystwie czyni Brigid podobną do helleńskiej Hestii i rzymskiej Vesty.

Myślę, że wobec silnych wierzeń pogańskich chrześcijaństwo było bezradne, sam papież Grzegorz I, który ogłosił Brygidę świętą powiedział św. Augustynowi, że kult pogańskiej bogini powinien być raczej włączony do wierzeń chrześcijańskich niż zwalczany. Zapewne z tych czasów pochodzi legenda o tym, że Brigid była akuszerką, gdy Maria rodziła Jezusa. Dzień św. Brygidy jest obchodzony w kościołach chrześcijańskich 1 lutego co jest prawdopodobnie pozostałością po celtyckim święcie Imbolc (Oimelc), które było poświęcone Brigid (świętowano zbliżającą się wiosnę, coraz dłuższe dni i to, że zaczynał się czas mleczności owiec czyli poświęconego jej zwierzęcia, chrześcijaństwo przemianowało święto na Candlemas, ale zachowało charakterystyczny rytuał błogosławienia świec). Czczona była w całym celtyckim świecie, a jej imię dało początek wielu miastom nie tylko na Wyspach Brytyjskich (Braga and Bragança (Portugal), Bregenz (Austria), Brigindo (Switzerland) etc). Symbolem związanym z dniem 1 lutego jest tzw. krzyż Brygidy wyplatany z wikliny, jeden z symboli Irlandii używany m.in. jako logo tamtejszej telewizji publicznej.

Brigit była czczona jako Potrójna Bogini* (pierwszym jej aspektem jest inspiracja oraz tworzenie, drugim kowalstwo, trzeci to leczenie i medycyna).

Legenda głosi że w 722 ukazała się na niebie armii Leinsteru (prowincji irlandzkiej), która zbierała się pod świętym wzgórzem Tary tak samo jak krzyż  miał pojawić się cesarzowi Konstantynowi w 312.

WIZERUNKI, SYMBOLE I ZWIERZĘTA

Jej totemem jest wół (miała dwa: Fe i Men, od ich imion nazwano równinę Femen), a także dzik, owca i łabędź. Innym z jej atrybutów jako opiekunki rzemiosła oraz sztuk dywinacyjnych jest kocioł, a jako patronki sztuki wojennej włócznia i strzała, często przedstawia się ją noszącą zielony płaszcz choć nie zachowało się wiele wizerunków Brigit z czasów przedchrześcijańskich.

Jej liczbą jest 19 (tyle lat według kalendarza druidów potrzebował księżyc w nowiu aby wystąpić w tym samym czasie co zimowe przesilenie słoneczne).

ZNACZENIE DYWINACYJNE

OSOBA

Osoba, którą pokazuje ta karta jest wszechstronna, inteligentna, twórcza i pełna pasji, często ma zdolności manualne i zmysł strategii. Na pewno jest silna, ambitna, utalentowana i kreatywna, ale także przywiązuje dużą wagę do życia rodzinnego i spełnia się na wielu poziomach (czym przypomina tarotową kartę Cesarzowej). W negatywie prezentuje osobę, która who próbuje upiec wiele pieczeni na jednym ogniu lub jest rozdarta pomiędzy samorealizacją a potrzebami innych.

Zawody: artystka, rzemieślnik, lekarka, oficer, strażak, nauczycielka, filozofka, położna, rolnik, wróżka.

RADA

Ponieważ bogini tej przypisanych jest wiele dziedzin, również jej karta będzie niosła wiele znaczeń. Przede wszystkim jako patronce Ognia będą jej przypisane wszelkie cechy z nim związane:

Pozytywy: optymizm, energia, aktywność, odwaga, przebojowość, ambicja,  pomysłowość,  zapał, inicjatywa, dynamika, pasja, entuzjazm, namiętność, cechy przywódcze, sukces, extrawertyzm

Negatywy: gniew, wściekłość, brak kontroli, ryzyko, nieostrożność, niedbałość,  nieprzemyślane działania, nieumiejętność doprowadzenia sprawy do końca, niecierpliwość, obsesja, narcyzm, skłonność do przesady, niepokój, kapryśność

Bądź asertywna i nie cofaj się nawet jeżeli czujesz presję. Wyrażaj się jasno, niech ci się nie wydaje, że okazywanie siły odstraszy od ciebie ludzi. Jeżeli nie powiesz dokładnie o co ci chodzi, de facto pomniejszasz swoją moc oddziaływania, a to nie pomoże ci osiągnąć celu. I tak nie dasz rady wszystkich zadowolić więc nie ma sensu zastanawiać się co myślą inni.

Spróbuj wyrazić się poprzez pisanie, recytowanie, śpiewanie, projektowanie, rzeźbienie w metalu, glinie etc i wszelkich rodzajach sztukach plastycznych.

Zastanów się dobrze nad problemem, który cię dręczy. Rozwiązanie już jest w twoim umyśle, musisz tylko wydobyć je na światło dzienne, tak jak wydobywa się wodę ze studni.

W MIŁOŚCI

Jeżeli jesteś w związku: to czas zauroczenia i namiętności, dobry moment aby okazać partner miłość. W negatywie oznacza gniew i kłótnie, które jednak nie będą długo trwały. Jeżeli pojawia się w otoczeniu innych kart bogiń rodziny i ogniska domowego, sugeruje małżeństwo or wzmocnienie już istniejącego związku.

Jeżeli jesteś samotny/-a: Nie siedź i czekaj aż Książę na Białym Koniu przyjedzie uratować cię przed samotnością. Zacznij szukać sama, ale nie koncentruj się na odnalezieniu Pana Idealnego, tylko otaczaj się ludźmi, z którymi łączy cię praca, hobby czy wolontariat, im więcej ludzi spotkasz, tym większa szansa na znalezienie kogoś kto ci będzie pasował. Jeżeli masz już na kogoś oko, ta karta sugeruje, żeby zrobić pierwszy krok. 

W FINANSACH

Pozytywy: prawdopodobny awans lub podwyżka, w negatywie: więcej pracy lub dodatkowe obowiązki. Często oznacza szefa, przełożonego lub kogoś kto ma nad tobą władzę. Dobry moment aby pomyśleć o nowym projekcie lub założyć własną firmę. Zastanów się dobrze nad plan i rozważ wszelkie możliwe opcje, ale kiedy będziesz gotowy, zacznij działać i nie wahaj się.

W ZDROWIU

Konieczna wizyta u lekarza lub hospitalizowanie. Badania. Musisz zatroszczyć się o swoje zdrowie, jeżeli będziesz opóźniać konsultację u specjalisty, problem będzie narastał. Gorączka lub zapalenie jednego z organów. Kontuzje odniesione na skutek prędkości lub uprawiania sportu. Także problemy z nadaktywnością umysłu (ADHD, ChAD), należy je zdiagnozować jak najwcześniej. Szczególnie narażone części ciała: serce, tętnice, układ płciowy.

KARTY

Brigid w The Goddess Oracle Hrany Janto&Amy Sophii Marashinsky

Ten piękny, bardzo secesyjny w klimacie obraz Brigid pochodzi z Goddesses of the New Light Pameli Matthews

Brigid w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona

Brigid w Oracle of the Goddess Anny Franklin&Paula Masona

Brigid w The Oracle of the Goddess Gayan Sylvie Winter&Jo Dosé

Brigid w Goddess Inspiration Oracle Kris Waldherr

Brigid w The Goddess Oracle Deck Thalii Took

Brigid w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Brigid w The Goddess Wisdom Cards Jill Fairchild, Reginy Schaare & Sandry M. Stanton

Brigid w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Brigid w Goddess: A New Guide to Feminine Wisdom Rivera Hustona&Patricii Languedoc

Brigid w Goddess Guidance Oracle Cards Doreen Virtue zawiera przesłanie zgodne z żywiołem Ognia (Nie cofaj się. Stań w obronie tego w co wierzysz. Mów to co myślisz. Trzymaj się własnego zdania.)

Brigid (albo chyba raczej Archanioł Michał ) w Goddess Card Pack Juni Parkhurst

Brigid w Goddesses&Sirens Stacey Demarco&Jimmy’ego Mantona

Brigid w The Goddess Power Pack Cordelii Brabbs

A to bardzo adekwatne przyporządkowanie Brigid jako Króla Buław w Universal Goddess Tarot Marii Caratti&Antonelli Platano (Buławy=Ogień, Król=ta z postaci dworskich, która osiągnęła najwyższy poziom rozwoju). Na tej ostatniej karcie nad głową bogini widnieje symbol zwany triquerta, co jest może pewną nadinterpretacją, ale zwraca uwagę na potrójną naturę Brigid.

Bazowałam na artykułach z angielskiej Wikipedii oraz stronach http://www.realmagick.com/6807/brigid-the-goddess-of-imbolc-and-celtic-europe/, http://www.inanna.virtualave.net/brigit.html i http://www.andrewcollins.com/page/articles/thecygnusmystery_swan.htm. 

* Temu pojęciu poświęcę prawdopodobnie osobny post, bo warto się mu przyjrzeć głębiej.